EuropaPodróże

Gdzie zjeść w Pradze?

Praskie knajpy to dla mnie miejsca pełne kontrastów. Pyszne dania i fantastyczne piwo spożyjecie w dość – nazwijmy to – przaśnych wnętrzach. Ale za to w Czechach zjecie pysznie! Sprawdźcie, które knajpy koniecznie powinniście odwiedzić.

Czesi mają bardzo specyficzny gust, jeśli chodzi o wystrój kawiarni i restauracji – większość z nich, szczególnie w mniejszych miastach, jest do siebie dość podobna i utrzymana w charakterystycznym dla Czechów stylu: wiele stołów, zwykle nakrytych kraciastym obrusem, dużo przestrzeni i bar z wieloma kranami. Ja jednak tą przaśność  bardzo lubię, nieodzownie kojarzy mi się z Czechami.

Czeskie knajpy cenię jednak przede wszystkim ze względu na jadło i napitki. Fenomenalne piwo w Czechach dostaniecie o każdej porze dnia i nocy w każdej, nawet małej kawiarni. Gdy pierwszego dnia ruszyliśmy na poszukiwanie kawy, było to jeszcze przed 8 rano, bez problemu moglibyśmy kawę popijać Kozelem czy Gambinusem.

Również jedzenia w Czechach pod dostatkiem i jeśli wiecie, gdzie się udać, na pewno nie będziecie zawiedzeni.

W Pradze znajdziecie lokale serwujące kuchnię z całego świata: mnóstwo jest tu knajp azjatyckich (bo i Azjatów całkiem spor) czy włoskich. My jednak byliśmy skoncentrowani na kuchni typowo czeskiej, a ja – po raz pierwszy w życiu – chciałem posmakować tej dobrej praskiej kuchni.

Jak już pisałem w poprzednim czeskim wpisie, w Pradze byłem dwa razy, podczas studiów. Nie mogę powiedzieć, że praska kuchnia zrobiła wtedy na mnie wrażenie, ale  spowodowane to było przede wszystkim tym, że szukałem jedzenia, na które pozwalał bardzo ograniczony budżet studenta-autostopowicza. Tym razem mogliśmy spojrzeć również na etykietę z napisem “jakość”.

Dodatkowo mieliśmy mnóstwo szczęścia, gdy wybieraliśmy knajpy. Tylko raz trafiliśmy na słabą kuchnię, w restauracji U Schnellu. Zamówiliśmy tam zupy – cebulową i gulasz, które dostaliśmy w mniej niż minutę – niezbyt smaczne, nie do końca ciepłe i przygotowane pewnie kilka godzin wcześniej. Ogólnie duży zawód, więc odradzamy to miejsce, które znajdziecie w samym centrum Pragi.

Ale tak jak mówiłem, to był jedyny nieciekawy i niesmaczny posiłek. Całą reszta odwiedzonych przez nas restauracji uraczyła nas obłędnymi daniami, które nigdy wcześniej w Pradze nie smakowały tak dobrze. Dzielę się więc z Wami naszymi kulinarnymi zdobyczami:

Gdzie zjeść i wypić piwo w Pradze?

Tlustá Myš (Tłusta Mysz)

Knajpa znajduje się w dzielnicy Malá Strana, która sąsiaduje ze Starym Miastem i bez wahania mogę ją porównać do krakowskiego Kazimierza (również w kontekście odległości). Czego musicie tam spróbować? Zupy czosnkowej, gulaszu i przede wszystkim smażonego sera. Odpuśćcie jednak Edam, który jest dość standardowy i wybierzcie Camemberta lub Nivę (ser pleśniowy) – moje kubki smakowe autentycznie eksplodowały już przy pierwszym kęsie. To był najlepszy ser, jaki kiedykolwiek jadłem, a w ogóle w Czechach byłem już kilka razy i sera zjadłem naprawdę dużo.

Tłusta mysz jest knajpą o typowym, czeskim klimacie. Jest schowana lekko na uboczu, więc turyści zaglądają tam rzadziej niż w inne miejsca. Ale nie myślcie, że dzięki temu ruch w Myszy jest mniejszy – szczególnie jeśli jesteście większą grupą warto zrobić wcześniej rezerwację.

Sprawdź trasę do Tłustej Myszy, by zjeść najlepszy smażony ser w Pradze

Restaurace U svatého Filipa a Jakuba

Ich smażony Edam był zdecydowanie najlepszym Edamem tego wyjazdu. U Filipa i Jakuba nie jedliśmy niczego innego, ale ser polecam serdecznie. Mateusz, który zabrał nas do tej knajpy, stołuje się tam często i zachwala pozostałe pozycje z menu. Mateusza znam jeszcze z AEGEE, a skoro tak, to mogę ręczyć za jego opinię. Restauracja znajduje się na Smichovie, kilka przystanków od centrum. Znajdziecie ją bardzo blisko Wzgórza Petrin, więc jest idealnym miejscem na obiad po spacerze.

Miejsce zwraca uwagę również ładnymi wnętrzami – ściany są kolorowe i przedstawiają sceny z czeskiego życia.

Sprawdź trasę do Filipa i Jakuba, by posiedzieć w miłym miejscu

CrossClub

Cross Club składa się z części kawiarnianej i części barowo-dyskotekowej. Chcieliśmy odwiedzić tę drugą, jest polecana na Atlas Obscura ze względu na futurystyczne wnętrza. Ale niestety otwierają ją dopiero w godzinach wieczornych, a my Holešovicach byliśmy wczesnym popołudniem.

Już samo otoczenie klubu jest warte zobaczenia. Dookoła CrossClubu ustawione są mechaniczne instalacje, mała scena, coś, co prawdopodobnie pełni rolę baru. Ogródek też jest zaimportowany z przyszłości. W tym wszystkim najbardziej normalna jest restauracja-kawiarnia, gdzie trafiliśmy na cappuccino i czeskie kraftowe piwo.

W CrossClubie nie można płacić kartą, ale w piwnicy stoi bankomat. Wygląda to dość niecodziennie i wzbudza podejrzenia. Wiecie, piwnica, dookoła półmrok, obdarta maszyna – brakuje tylko Elektronickiego Mordulca za plecami.

Tak przy okazji to, że “Terminator” w Czechach był wyświetlany jako “Elektronicky Mordulec” jest legendą – film nazywał się po prostu “Terminátor”. Tu przeczytacie więcej o tym, dlaczego język czeski śmieszy Polaków.

A wracając do samej kawiarni – jest całkiem spora, sale nieco różnią się od siebie wystrojem. Ostre kąty i obrazy zawieszone na ścianach tworzą bardzo fajny klimat tego miejsca.

Sprawdź trasę do CrossClubu – najbardziej futurystycznego baru w Pradze

Národní kavárna

Jeśli macie ochotę napić się aromatycznej kawy i zjeść pyszny sernik przy dźwiękach muzyki granej na żywo, to  Národní kavárna spełni Wasze oczekiwania. Kawiarnia znajduje się znacznie bliżej centrum niż CrossClub: nieopodal Teatru Narodowego (po czesku: Národní divadlo), praktycznie na wprost Laterna Magiki, która również jest bardzo ciekawym tworem – zarówno architektonicznym, jak i kulturowym.

Sam sernik w kawiarni był naprawdę pyszny, z galaretką z truskawkami i oczywiście bez psujących wszystko rodzynek. Najlepszy, jaki mogłem sobie wyobrazić. Idealnie komponował się z kawą. Przy takiej kawie i takim serniku do głowy wpadają najlepsze pomysły. Obsługa kawiarni wychodzi im na przeciw i na każdym stoliku znajduje się ołówek i komplet karteczek do ich zapisywania.

Jak myślicie, co zapisałem na swojej karteczce ;)?

Sprawdź trasę, by zjeść najbardziej inspirujący sernik w Pradze

Klášterní pivovar Strahov

Aby dostać się do tego miejsca należy opuścić centrum i udać się na klasztorne wzgórze na Strahovie, znajdujące się nieopodal zamku. Czy warto? Zdecydowanie tak. Widok na pogrążoną w nocy Pragę jest fantastyczny.

Browar jest częścią zabudowań klasztornych, które pamiętają czasy Króla Władysława II, czyli połowę XII wieku. Restaurację pokazał nam Michał, mój kumpel z liceum, który obecnie jest doktorem chemii na praskim uniwersytecie. Michał za kilka lat będzie laureatem nagrody Nobla w tej dziedzinie. W razie czego pamiętajcie, byłem pierwszym, który podał tę informację w internecie.

Czego spróbować w klasztornym browarze?

Wszystkiego.

Weźmy na przykład golonkę.

Nie lubię golonki i co kilka lat mam takie próbne podejście, jak niektórzy do oliwek: spróbuję, bo może już dorosłem i w końcu mi zasmakuje.

I ta mi zasmakowała, jak niewiele rzeczy w moim życiu. Chyba nigdy nie jadłem tak smacznego kawałka mięsa. Wielkie szczęście, że zamówiliśmy go z Michałem na dwóch. Anita jadła przepyszny gulasz z knedlikami a El makaron (ale El mieszka na co dzień w Pradze). Wszystkim smakowało.

Smakowało również piwo, które warzone jest w klasztornym browarze. Ciemna pszenica, IPA, jasne piwo i jeszcze jakieś pozycje, których nie pamiętam – cokolwiek zamówicie, będziecie usatysfakcjonowani. Co ja mówię: zachwyceni.

Sprawdź trasę do Browaru Klasztornego, by zjeść najlepszą czeską golonkę i wypić pyszne piwo z widokiem na Pragę

U sedmi švábů

Ogromne świeczniki pokryte woskiem aż do samej ziemi, długie ławy, przy których zmieści się kilku wojaków i mroczne, średniowieczne wnętrza – te rzeczy zapamiętałem z wizyty u 3 Szwabów. Skąd nazwa? Nie pytajcie.  Zapytajcie za to, kiedy odwiedzić karczmę. Otóż najlepiej uczynić to w piątek lub sobotę o godzinie 20. Wtedy to, w cenie 1000 Kc otrzymacie jadła i napitków pod dostatkiem, a Wasz czas zostanie umilony m. in. przez połykaczy ognia i średniowiecznych tancerzy. Brzmi świetnie, ale rekomenduję to tę atrakcję na podstawie strony www, bo tutaj też, jak i w przypadku Glena, zjawiliśmy się zbyt późno.

7 Szwabów zamykają dość wcześnie, przynajmniej poza sezonem, ale jeśli macie ochotę się tam wybrać to pamiętajcie, że po 22 mogą już na Was krzywo patrzeć.

Sprawdź trasę do Siedmiu Szwabów, żeby posiedzieć w średniowiecznej izbie 

Sousto

Najbardziej hipsterska praska knajpa, którą odwiedziliśmy szukając czegoś, co można wsunąć na śniadanie. Nie jestem fanem jedzenia śniadań na mieście. Uwielbiam poranny rytuał jedzenia śniadanka w domu. Ale od czasu do czasu rytuał można (lub trzeba) nagiąć, szczególnie w podróży.

Sousto zaprosiło nas do środka ciekawym wystrojem i możliwością zapłacenia kartą, co w Czechach nie jest takie oczywiste. Menu jest bardzo zróżnicowane: od naleśników, przez jajka po benedyktyńsku, na hot-dogach skończywszy. Jedzenie jest smaczne i chyba całkiem zdrowe, a obsługa bardzo miła. Niewielki minus to dość wysokie, chociaż nie wyższe niż w okolicy, ceny zestawów (ok. 360 koron ~ 60 zł za 2 osoby – hot-dog, jajka + 2 kawy). Ale jeśli lubicie jeść śniadania poza domem, to pewnie dla Was ceny nie byłyby zaskakujące.

Sprawdź trasę do Sousto, by znaleźć dobre śniadanie w Pradze 

Porks

Tutaj próbowaliśmy tylko ciemnego piwa, fantastycznego Kozela, w wersji milko. Czesi leją piwo na kilka sposobów. W Porks spróbujecie każdego z nich. Jest tu więc wspomniane wcześniej milko, czyli piwo nalane tak, że na początku szklankę wypełnia praktycznie sama puszysta piana. Takie piwo powinno zostać wypite “na raz”, my trochę zbezcześciliśmy tradycję mlecznego piwa, delektując się nim kilka chwil dłużej.

W Porksie dostaniecie też šnyt – piwo nalane tak, że mniej więcej połowę kufla wypełnia piwo, a drugą połowę stanowi piana oraz piwo řezané, które w połowie składa się z piwa ciemnego, a w drugiej z jasnego. Co ważne, w dobrze nalanym piwie rżniętym obie części nie powinny być wymieszane, a oddzielone od siebie w widoczny sposób. Wtedy řezané jest najlepsze, ale wcale nie tak łatwo jest je dostać.

Sprawdź trasę, by wypić dobre piwko w Porksie

U Malého Glena Jazz Club

Szukacie klimatycznego miejsca, gdzie można napić się dobrego piwa i posłuchać jazzu? No to u Glena spełnia wszystkie Wasze zachcianki. Karczma znajduje się we wnętrzach barokowego budynku z XVI wieku. Jeśli będziecie mieć szczęście w trakcie Waszej wizyty, traficie na koncert. My nie trafiliśmy, ale wydaje mi się, że powodem nie był brak szczęścia, tylko późna pora odwiedzin. U Małego Glena jest przytulnie i sympatycznie.

Sprawdź trasę na koncert jazzowy u Małego Glena 

Vytopna

Nie znam nikogo, kto może przejść obok tej Vytopnej obojętnie. Picie piwa w tym miejscu to prawdziwe podróżnicze i kolejowe przeżycie. Dlaczego? Piwo do Waszego stolika dostarczają pociągi. Szklanki o poj. 0,4l są transportowane w wagonikach, a stacja kolejki znajduje się na każdym stoliku, do którego ma dojechać zamówienie. Maszynista przyjedzie również po Twój opróżniony kufel.

Obłędne! Bawiłem się świetnie pijąc piwo siedząc w czapeczce maszynisty i obserwując kolejki sunące po szynach. Cała restauracja wystrojem przypomina pociąg. Część miejsc znajduje się w specjalnie przerobionym wagonie. Ściany są obwieszone gablotami z cennymi wagonikami. Minusem jest z pewnością fakt, że Vytopna znajduje się w części restauracyjnej galerii handlowej, więc polecam siąść trochę dalej od wejścia.

Samo piwo jak piwo, niczym się nie wyróżnia, jest troszkę droższe niż w innych miejscach, ale naprawdę nie ma co się zastanawiać, szczególnie jeśli jesteście fanami kolei. Każdy gość (za wyjątkiem dzieci) musi również zapłacić 25 Kc za bilet – w końcu wsiadamy do pociągu!

Sprawdź trasę do Galerii, w któej jest Vytopna, żeby pociąg przywiózł Ci piwo

Biorąc pod uwagę, że w niektórych z wyżej wymienionych miejsc byliśmy więcej niż jeden raz, to muszę przyznać, że pod względem kulinarnym wycisnęliśmy Pragę jak Pudzian na treningu.

Na pewno mogliśmy więcej. Nie zawitaliśmy m. in. do popularnej Wzorkowni czy U Fleků. Ale nie czujemy się ani trochę zawiedzeni. Praga zdobyła nasze żołądki, a przez to i serca. Ale sięgnęła też do naszej kieszeni, bo jest to miasto trochę droższe niż Kraków. Warto je jednak odwiedzić, również ze względów kulinarnych.

Szczególnie dla golonki i smażonego Camemberta.

A Wam co najbardziej smakuje w Czechach?

Podziel się wpisem:

Tags:

komentarze: 6

  1. Świetny przewodnik po praskich knajpach. Odnotowuję i skorzystam przy najbliższej okazji. Pozdrawiam serdecznie

  2. Lubię Czechów, lubię ich kuchnię, lubię Pragę.Mieszkam blisko czeskiej granicy, więc często uciekam tam zjeśc knedliczki z gulaszem, czy zupę czosnkową. O piwie nawet nie wspominam , bo mają wyborne.
    Z przyjemnością pospacerowałam po praskich knajpkach. Taka wizyta to wielka bomba kaloryczno-cholesterolowa. Ale co tam-)
    Jak będę znowu w Pradze to wstąpie do tłustej myszy, fajna nazwa.
    Pozdrawiam-)

  3. Po przeczytaniu aż mi się jeść zachciało… a na pewno udać do sklepu po Kozela :) Bywałem w Pradze tu i tam i potwierdzam, że różnorodność potraw jest ogromna!

  4. A jakieś miejsca z wegetariańskim jedzeniem możesz też polecić?

  5. Fajne miejscówki! Części nie znałam, mimo, że mieszkałam w Pradze dwa lata temu. Sama polecam, ale bardziej na piwo Pivovar Hostivař- świetna atmosfera i oczywiście alkohol.

  6. Bylam kilka razy w Pradze, ale czeskiej kuchni nigdy za wiele. Przejechalabym sie kolejny raz nawet dla samego jedzenia :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *