CiekawostkiPodróże

Buff – chusta, która chroni

Ja mówię TO - https://jamowie.to - buff -wykorzystanie

Jest lekki i zajmuje niewiele miejsca i jest jedną z pierwszych rzeczy, które pakuję ruszając w podróż. Buff, czyli taka chusta, która może być hełmem, tarczą i szalikiem.

Buffy pierwszy raz spotkałem na moim pierwszym Woodstocku i korzystam z nich od tamtego czasu. To jest rewelacyjny wynalazek, nie wyobrażam sobie ruszyć bez niego w tripa i biegać dłuższych dystansów. O buffie chciałem napisać już po powrocie ze Sri Lanki, bo tam był podstawą mojego wyposażenia. Buff przypomniał się z okazji Woodstocku, gdzie przydawał się jeszcze bardziej. Dlaczego tak bardzo lubię tę niepozorną chustę?

Ochrona przed słońcem

Buff to świetne zastępstwo dla czapki lub kapelusza. W tripie nie musisz być przystojniakiem (czasami ciężko to ukryć), a buff ochroni głowę przed słońcem, można go zmoczyć, by cieszyć się chłodkiem i zmieści się do kieszeni.

Ochrona przed wiatrem / Ochrona przed zimnem

A jak słońce przestanie grzać i wiatr zacznie wiać można buffa ściągnąć, bo dobrze chroni też szyję (albo szyję i głowę) przed wiatrem i zimnem. W ziemie wypada to trochę gorzej, bo jednak to kawałek cienkiego materiału, ale można kupić też cieplejsze wersje, jeśli ktoś takiej potrzebuje.

Ochrona przed kurzem

Tuk tuki to cejlońskie taksówki. Nie posiadają szyb, więc w trakcie jazdy, szczególnie w godzinach szczytu, ciężko oddychać przez spaliny. Buff wprawdzie nie wyeliminuje szkodliwych substancji, ale ogranicza to, co dostaje się do nosa: dym, pyłki, kurz. Zresztą, nie trzeba daleko się ruszać by go wykorzystać: Woodstockowicze wiedzą, ile kurzu unosi się pod sceną i na drodze między sceną i ASP. Każda moja wycieczka zaczynała się od zabrania buffa z namiotu.

Ochrona przed potem

Nie pocę się jakoś okrutnie, toteż chustek nie używam na krótkich treningach, ale lubię mieć buffa przy sobie na maratonie – albo założonego na głowę, coby krople nie skapywały do oczu, albo owiniętego na ręce. Znacznie poprawia mi to komfort biegu.

Ochrona przed brudem i mokrym

Jeśli nie ma pod ręką chusteczek, ręczników, papieru, a w podróży tego typu akcesoriów często brakuje, to buffa można użyć jako ścierki, podłożyć sobie pod tyłek, przetrzeć coś. O ile nie macie oporów przed włożeniem go z powrotem na głowę.

Ratunek w ToiToiu

Osobiście nie znoszę tej perfumy, którą rozpylają w Toi Toiach. Śmierdzi gorzej niż to, co się tam zostawia, a połączenie jednego i drugiego zwala z nóg. Ale na szczęście jest buff, który pozwala na przetrwanie wizyty. Kolejny moment Woodstocku, w którym cieszyłem się jak dziecko, że mam go ze sobą.

Z buffami jest trochę jak z adidasami – nazwa marki to nazwa, którą określa się wszystkie chusty -nazwijmy je – wielofunkcyjne. Znajdziecie buffy w różnych cenach, różnych kolorach i o różnych parametrach. Ja obecnie korzystam z tego, którego dostałem jeszcze na Biegu Rzeźnika w zeszłym roku i sprawdza się znakomicie.

A do czego Wam zdarzało się użyć buffów?

Podziel się wpisem:

Tags:

komentarze: 4

  1. Ochrona przed zimnem: odwracasz buffa na lewą stronę, skręcasz na środku i wywijasz jedną połówkę na drugą. Powstaje z tego całkiem fajna czapka, a dwie warstwy cienkiego materiału chronią lepiej niż jedna. ;)

  2. Od kiedy dostałam taką na Krakowskim Festiwalu Górskim – nigdzie się bez niej nie ruszam. Już wiele razy “ten mały kawałek materiału” uratował mi życie :)
    Jeszcze jedno zastosowanie, z którego ja często korzystam: do związania włosów.
    Często zapominam lub po prostu gubię gumki do włosów podczas podróży. Kiedy słońce zaczyna mocniej przygrzewać…wtedy myyyk! Wyjmuję z plecaka moją CHUSTĘ :) Profesjonalną fryzurą bym tego nie nazwała, ale za to jak wygodnie!

    1. Ja też wiążę swoją chustką włosy :)
      Jak mówi Andrzej: piąteczka!

    2. O dobre :)
      Mam za krótkie włosy, żeby na to wpaść

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *