Nowe

Nie śmiejcie się z Joachima Loewa

Nie śmiejcie się z Joachinma Loewa - Ja mówię TO

Całe zamieszanie wokół zachowania Joachima Loewa przypomina mi trochę naśmiewanie się z niepełnosprawnego na ulicy lub kopanie kogoś, kto upadł. Tacy jesteśmy dorośli.

Nawet jeśli nie interesujesz się piłką nożną, na pewno słyszałeś o zachowaniu trenera reprezentacji Niemiec podczas meczu z Ukrainą. Po sieci krąży wiele filmów, na których widać, że Joachim Loew wsadza rękę w spodnie, a następnie ją wącha. Na innych nagraniach, z różnych etapów kariery Niemca, odnaleźć można szeroki wachlarz innych obrzydliwych zachowań, z których dłubanie w nosie jest tym najmniej zadziwiającym.

Cały internet toczy bekę z Loewa

Liczba memów i komentarzy wyszydzających trenera jest równie imponująca, co lista tytułów, które ma na swoim koncie. Śmieszne obrazki do sieci wrzucają nawet ci, którzy na co dzień wojują z mową nienawiści i hejterami. I wszyscy, a najbardziej dziennikarze, są święcie oburzeni tym, co zrobił Loew. Pisały o tym wszystkie największe polskie portale sportowe, a Eurosport.onet.pl nazwał zachowanie trenera haniebnym.

Na nagraniu na którym większość ludzi widzi obrzydliwego szkopa zjadającego swoje gile, ja widzę gościa, który ma jakiś problem związany z dużą ilością stresu i odruchami, które nie są wykonywane świadomie. Zresztą przyznał to sam trener podczas konferencji prasowej – Nie robiłem tego celowo – powiedział Loew dodając, że postara się kontrolować swoje zachowanie. Tyle, że to będzie dla niego cholernie trudne, co z radością muszą przyjmować wszyscy, którzy chcą wbić szpilę niemieckiemu szkoleniowcowi. Tyle, że ta szpila jest przesiąknięta hipokryzją.

Kto z Was nie ma wśród swoich znajomych koleżanki, która obgryza paznokcie lub kumpla który czasem grzebnie sobie w nosie? Któremu z Was nie zdarza się smyrnąć po jajach i poprawić ułożenie swojego sprzętu? Inny kaliber? Kwestia obrzydzenia jest kwestią subiektywną. Mnie bardziej obrzydza widok obgryzanych do krwi paznokci lub ważący 180 kg człowiek, z którego pot leje się strumieniami w komunikacji miejskiej. Ale nie podchodzę, nie robię zdjęcia i nie szydzę publicznie. Nie znam statystyk, ale z moich obserwacji wynika, że duża część społeczeństwa robi rzeczy, które inni uważają za obrzydliwe. Tymczasem patrząc na Loewa wszyscy krzyczą, że jest najgorszy, obśmiewają go i prześcigają się w jak najgłośnieszym wyszydzaniu. Szczerze mówiąc, dla mnie trąci to hipokryzją.

Przez cały mecz trenerzy reprezentacji są pod ostrzałem kamer, które śledzą każdy ich ruch i tylko od realizatora zależy, co zostanie wyemitowane w telewizji, a co nie. Ktoś najwyraźniej uznał, że zachowanie Loewa jest na tyle sensacyjne, że warto je puścić w telewizji ku uciesze gawiedzi, która lubi mówić o innych, ale swoich problemów nie dostrzega.

Rozumiem, że polskie media traktują grzebankę Loewa jako element wojny z Niemcami, bo przecież każdy rzucony przez przeciwnika argument trzeba wykorzystać. Ale naprawdę jestem ciekawy, czy wszyscy ci dziennikarze są tacy schludni i eleganccy, czy tylko wycierają własną ubrudzoną gębę eksponując wpadki innych. Wpadki, z których Loew doskonale zdaje sobie sprawę. Obecna sytuacja przypomina mi publiczne wyśmiewanie chorego człowieka na ulicy. Albo kopanie po głowie kogoś, kto się przewrócił.

Tak, bronię Niemca i to w dniu meczu z Polską

Bronię go i mu współczuję, bo sam wiem, jak ciężko poradzić sobie z automatycznymi zachowaniami, szczególnie w wyjątkowo stresującej sytuacji. Sam od wielu lat walczę ze swoimi demonami, nad którymi czasami bardzo trudno zapanować. Wstydzę się tych demonów i nie chciałbym, żeby dowiedział się o nich ktokolwiek. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że moi bliscy mają świadomość ich istnienia. Przy tych, których się zna, o wiele trudniej myśleć nad samokontrolą.

Dlatego bardziej zszokowany byłem nie tym, co zobaczyłem, a tym, co przeczytałem i zobaczyłem w internecie.

Stres, skupienie, chwila nieuwagi i cały świat widział, jak Loew drapał się po jajach. Za 50 lat nikt nie będzie pamiętał o obrzydliwych zachowaniach Niemca, każdy zapamięta listę jego osiągnięć. Ja mam nadzieję, że o grzebance zapomnimy już jutro, gdy będziemy mogli wspólnie cieszyć się zwycięstwem naszych kopaczy.

Podziel się wpisem:

Tags: