BiznesPrezentacje

Nastolatki – odbiorcy najwyższej próby

Dlaczego lubię pracować z młodzieżą? Ja mówię TO http://jamowie.to

Październik po raz kolejny zmusił mnie do opuszczenia Krakowa. Obecnie przez większość czasu jestem w drodze i pracuję z najbardziej wymagającymi klientami: nastolatkami.

Grupą, która zawsze wzbudza we mnie największy strach są małe dzieci, mające 1-4 lata. Taką mam aparycję, że jak maluchy mnie widzą, to zaczynają płakać, chowają się za mamą, zasłaniają oczy. Nie ważne czy stroję głupie miny, mówię spokojnym głosem, czy kucam, żeby zrównać się z nimi wzrostem. Zawsze darcie. Być może za bardzo się staram, wyczuwają mój niepokój – przyczyny nie znam, efekt jest zawsze taki sam: mój strach przed interakcją z dzieckiem.

Mimo wszystko, jak ktoś ma podejście i wie, jak małego potwora ujarzmić, to dogada się z nim (czytaj: spokojnie usadzi na tyłku) bez większych problemów. Nie wiem, czy mi się to kiedyś uda. Na szczęście udaje mi się dogadać z trochę starszą grupą odbiorców, która wcale w obsłudze łatwa nie jest: z młodzieżą.

Projekt, który właśnie realizujemy, Poznań Przyciąga, to promocja Poznania, jako miejsca fajnego do studiowania. Odwiedzamy szkoły w północnej Polsce i zachęcamy licealistów, żeby wybrali jedną z 26 szkół wyższych, które działają w stolicy Wielkopolski. Moją rolą jest opowiedzieć o tych szkołach i tym, jakie kierunki oferują. No więc wychodzę na środek i mówię im o UEP, PP, UP i innych uczelniach oraz przedmiotach, które mogą wybrać.

I chyba mówię całkiem ciekawie, bo słuchają. Pewnie po części dlatego, że temat ich interesuje. Ale sami wiecie najlepiej, że nawet interesujący temat można zmasakrować. Staram się więc mówić interesująco, odwoływać do ich doświadczeń i nie zanudzać datami powstania i nazwiskami założycieli. Jest mi łatwiej, bo mentalnie wcale nie jestem dużo starszy od nich. Mimo że patrząc na cyferki niektórzy przyszli na świat 10 lat po mnie i mówią do mnie per Pan.

Niemniej jednak nastolatki nie są łatwą publicznością. Łatwo się dekoncentrują, nie mają litości dla tych, którzy są słabo przygotowani i nudni. Ale ja lubię z nimi pracować, bo nie jest prawdą, że to grupa leniwych i opornych ignorantów. Co zrobić, żeby dotrzeć do takich ludzi?

Nie wolno okazywać strachu

Podobno niektóre zwierzęta wyczuwają ludzki strach. Wydaje mi się, że nastolatki mają podobną umiejętność. Jak stanie przed nimi ktoś, kto nie jest pewny swoich umiejętności, jąka się, rwie zdania, nie potrafi zapanować nad sytuacją, to oni to wykorzystają. My też to wykorzystywaliśmy i założę się, że w tym temacie nic się nie zmieniło. Chcecie zrobić wrażenie? Nie możecie się bać. Dlatego, że…

Nastolatki nie wybaczają błędów

A strach jest błędem największym. Ale i za inne możecie mocno oberwać wybuchem głośnego, szyderczego śmiechu. Dlatego pracując z nimi trzeba być dobrze przygotowanym i wiedzieć, o czym się gada. A wtedy można sobie pozwolić na kontrolowane przejęzyczenie, które zostanie obśmiane, ale rozluźni atmosferę. Ale zaraz po obśmianiu trzeba

Nastolatki wiedzą więcej niż Wam się wydaje

Oprócz tego, że wyczuwają strach, nie są idiotami i dobrze orientują się w dzisiejszej rzeczywistości. Szczególnie tej internetowej, telewizyjnej i celebryckiej. Wiedzą kim jest Ewa Chodakowska, że za dwa tygodnie wybory i jakie memy królują w sieci. Nie ma sensu traktowanie ich jak oderwanych od rzeczywistości bytów.

Można im wtłuc coś pozytywnego do głowy

Nastolatki to wciąż materiał podatny na lepienie, mimo że tak bardzo przed tym lepieniem się bronią. Cieszę się, że możemy im przekazać trochę pozytywnej energii i dobrze namieszać w głowie sugerując, co ciekawego można robić na studiach poza studiowaniem.

Trzeba znaleźć z nimi wspólny język

Celowo nie piszę, żeby mówić ich językiem. Nie pamiętam nic bardziej żenującego niż dorosłych starających się być na siłę cool i używających powiedzeń w stylu: Jak Wy to mówicie lub słówek, które młodzieżowe były, gdy to oni byli młodzieżą. Jedyny uśmiech, jaki wzbudzicie takimi gadkami to uśmiech politowania.

Doceniają, że ktoś się stara

Podobnie, jak studenci, uczniowie doceniają to, że pracujesz w trochę inny sposób niż nauczyciele: z zaangażowaniem. I fakt, są nauczyciele, którzy są zaangażowani, ale ja ze swojej szkoły pamiętam może kilku takich ludzi. Że ile razy można mówić jedno i to samo? W zeszłym roku zrobiliśmy w miesiąc około 40 takich samych prezentacji. W ciągu poprzedniego tygodnia kolejnych 15, przed nami jeszcze co najmniej 35. Jak ktoś chce, to się będzie starał bez względu na wszystko.

Bądź sobą

Podczas prezentacji zawsze występuję ja i jeszcze jedna związana z Poznaniem osoba. Żadna z nich nie próbuje naśladować mnie, każda prezentuje według swojego schematu. I wiecie co? Ich też słuchają. Bo ci prelegenci mówią ciekawie o rzeczach, które lubią i na których się znają. Szczerością połączoną z zaangażowaniem można kupić każdego.

Dodałbym jeszcze do tego element zaskoczenia i konsekwencji. Ten pierwszy wzbudzi zainteresowanie, ten drugi wzbudzi respekt. Ale te zasady tyczą się nie tylko młodzieży, ale również ludzi mających 2, 3, 4 i więcej z przodu. A z tymi grupami pracuje się już dużo łatwiej.

Macie jakieś ciekawe doświadczenia z pracy z młodzieżą?

Podziel się wpisem:

Tags:
  • aleocochodzi

    Będziecie w Białymstoku?