Nowe

Jak walczyć o czyste powietrze?

Wyobraźcie sobie, że jednego dnia, o jednej godzinie co czwarty mieszkaniec Krakowa wychodzi na ulicę, by walczyć o czyste powietrze i pokazać władzy swój sprzeciw. Prawie 200 tysięcy ludzi skutecznie sparaliżowałoby miasto. Coś takiego stało się wczoraj w Mielcu. 25% ludności miasta szło w marszu, mówiąc głośne NIE.

Jeszcze nigdy za mojego życia tak wielu Mielczan nie zgromadziło się w jednym miejscu, by wspólnie poświęcić się jakiejś sprawie. Podobno w latach osiemdziesiątych, gdy miasto nawiedził obraz z Jasnej Góry, tłum na ulicach był większy. Być może również większe zgromadzenie miało miejsce w latach 70., gdy do Mielca przyjechał Real Madryt. Ale jak żyję, ja takich tłumów w Mielcu nie widziałem.

Kilkanaście tysięcy wkurzonych ludzi wyszło na ulicę, by walczyć o zdrowie i dostęp do czystego powietrza. Ani organizatorzy ani sami uczestnicy nie spodziewali się takich tłumów. Ja również byłem zaskoczony tą mobilizacją. Zaskoczony, ale dumny.

Dlaczego Mielec wyszedł na ulice?

Od 20 lat w mieście działa fabryka, która truje ludziom życie. Kronospan, bo tak nazywa się firma, zastrzega, że działa zgodnie z prawem i dba o środowisko. Deklaracje piękne, ale wystarczy przyjechać do Mielca, żeby przekonać się, że nieprawdziwe.

W Mielcu po prostu śmierdzi.

Ja mówię TO czyta kilkadziesiąt tysięcy ludzi miesięcznie. Większość z Was nie jest z Mielca, a ogólnopolskie media niewiele mówiły o tej sprawie. Dlatego stwierdziłem, że warto opowiedzieć Wam, co doprowadziło do sytuacji, w której 1 na 4 mieszkańców miasta wyszedł z domu, by powiedzieć głośne: Wynocha.

Żebyście jednak mogli zrozumieć, co stało się wczoraj w moim mieście rodzinnym, musimy cofnąć się kilkadziesiąt lat wstecz, do początku lat 90.

Co się działo w Mielcu?

Mielec od zawsze był związany z przemysłem, jednak początek lat 90. i pierwsze lata po transformacji ustrojowej były wyjątkowo ciężkie dla mieszkańców miasta. Kryzys gospodarczy i wysokie bezrobocie wpłynęły na losy niejednej rodziny.  Ogłoszenie powstania pierwszej w Polsce Specjalnej Strefy Ekonomicznej właśnie w naszym regionie było nowiną, która wlała nadzieję w serca obywateli.

W ekspresowym tempie pola, które kiedyś były zasiane zbożami, zostały sprzedane, a kolejne hale powstawały jak grzyby po deszczu. W tym jedna, ogromna fabryka z kilkoma wysokimi kominami.

Pisałem Wam już kiedyś, że mam tak, że zapamiętuję różne rzeczy z mojej przeszłości. Bardzo przypadkowe, niepowiązane ze sobą wydarzenia. Jedną z takich sytuacji, które utkwiły mi w pamięci była rozmowa mojej babci z jednym z pracowników, który akurat przyjechał do osiedlowego sklepu po zakupy.

Za kilka lat wszystkich Was stąd wykurzą – powiedział do niej człowiek, którego wyglądu ni w ząb nie pamiętam. Ale jego słowa zapamiętałem bardzo dobrze. Nie chciałem, żeby ktokolwiek wykurzał moich dziadków z ich ziemi.

Melnox powstał jakieś 20 lat temu. Na przestrzeni lat firma zmieniała strukturę i nazwy, dzięki czemu mogła liczyć na ulgi podatkowe dla nowych firm działających w strefie. Obecnie istnieje pod nazwą Kronospan. Fabryka ma kilkadziesiąt kominów, z których dzień w dzień wydobywają się kłęby dymu. Czasami ma on kolor białawy, czasami żółty, a czasami jest czarny.

Nad firmą nie ma praktycznie żadnej kontroli. Kolejne służby badające jakość powietrza odbijają się od ściany lub prezentują nieprecyzyjne wyniki mówiąc, że wykonanie dokładnych pomiarów jest niemożliwe. Tymczasem w mieście śmierdzi tak, że oczy łzawią i człowieka zbiera na wymioty. Szyby samochodów pokrywa warstwa pyłu. Podobnie jest z praniem, które suszy się na balkonach.

Mój dom rodzinny leży mniej więcej 1,5 km w linii prostej od zakładu. Gdy wiatr jest niekorzystny smród jest obezwładniający. Moi rodzice mówią, że czują go tylko w dni wzmożonej aktywności Kronospanu, bo są już do tego zapachu przyzwyczajeni. Dla mnie prawie każda wizyta jest aromatyczną mordęgą. Prawie, bo jeśli wiatr wieje w drugą stronę, smród wdychają ludzie z centrum.

Wyobraźcie sobie, że ktoś zamyka Was w zadymionym pokoju i zmusza Was dodatkowo do wąchania dużej kulki mokrych trocin polanych Domestosem. Taki zapach ma czasami mieleckie powietrze. Po 5 minutach inhalacji oczy zaczynają łzawić, a głowa łupie niczym membrana w głośniku.

Oczywiście Kronospan nie jest jedynym emiterem zanieczyszczeń w regionie. Mielecki smog częściowo spowodowany jest też działalnością innych firm, a nawet osób prywatnych, które palą w piecach syfem. Ale tylko Kronospan jest odpowiedzialny za zapach, którego nie znają mieszkańcy nawet najbardziej zanieczyszczonych dużych miast. Wierzcie mi, wiem co mówię. Jestem chyba jednym z niewielu mieszkańców Krakowa, którzy opuszczając miasto zimą udają się w miejsce, w którym powietrze jest gorsze niż w stolicy Małopolski.

Protest

Niezadowolenie społeczne w Mielcu narastało od dwudziestu lat. Kronospan obiecywał modernizację i głośno mówił o chęci współpracy, ale za podniosłymi słowami kryły się atrapy działań, które miały zamknąć usta ciemnego ludu. Jedyne, co zmieniło się na przestrzeni 20 lat to poziom smrodu, który, w związku z rozwojem fabryki, stawał się coraz większy.

I o to wieloletnie mydlenie oczu, brak faktycznych działań i wszechobecny smród wkurzyli się Mielczanie, którzy w internecie zaczęli się skrzykiwać i namawiać do podjęcia konkretnych działań.

Protest miał kilku liderów, ale jego największą siłę stanowili zwykli ludzie, którzy bardzo mocno nakręcali się w swoich działaniach. Ktoś za darmo wydrukował ulotki, ktoś inny wywiesił banery na płocie, jeszcze ktoś nagrał film promocyjny. W grupie pojawili się ludzie czynu, którzy swoim zachowaniem pociągnęli innych do działania.

Swoje zrobili też po prostu ci, którzy każdego dnia bombardowali innych członków grupy zdjęciami dymiącego komina i statystykami pokazującymi przekroczenia norm zanieczyszczenia powietrza.

Wreszcie trzecią grupą nakręcaczy byli niewierzący: osoby, które co jakiś wieszczyły niepowodzenie całego przedsięwzięcia. Nie ma co im się dziwić. Przecież w wydarzeniach zawsze bierze udział ułamek osób, które zadeklarowało swoje uczestnictwo na Facebooku. Uszczypliwe, drażniące komentarze mogły podziałać na wielu jak płachta na byka.

Jednak nawet największa grupa niedowiarków i nakręcaczy nie osiągnęłaby tego efektu, gdyby nie prawdziwy, narastający od 20 lat wkurw mieszkańców miasta. Ta złość spowodowała, że wczoraj w Mielcu odbyło się wydarzenie o wyjątkowej skali. Mało kiedy zdarza się, by 1/4 mieszkańców miasta wyszła protestować na ulicę. Pozostaje mieć wiarę, że wczorajszy protest będzie miał realny wpływ na życie Mielczan, którzy pokazali jak powinniśmy walczyć o prawo do czystego powietrza. Nie tylko w Mielcu, ale w całej Polsce.

Trzymajcie mocno kciuki za mieszkańców Mielca. Zasłużyli.

Podziel się wpisem:

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *