Podróże

Świat równoległy – czy inny istnieje?

świat równoległy - Ja mówię TO - http://jamowie.to

Czy świat, który widzimy wędrując przez obce krainy jest taki, jakim jest naprawdę, czy może to jedynie nasze wyobrażenie na jego temat? Odpowiedź na to pytanie jest trudniejsza niż myślicie.

Tomek Michniewicz jest jednym z tych ludzi, których obserwuję z przyjemnością i gorąco im kibicuję. Ostatnio widziałem Tomka w akcji, podczas slajdowiska dla TKN Wagabunda. Powiem wprost: to była jedna z najlepszych prezentacji, jakie w życiu widziałem. Technicznie – bardzo dobra, pod względem zawartości – kosmiczna.

Tomek opowiadając o swoich przygodach miał cel – promocję jego nowej książki Świat Równoległy. Promocja się udała, bo tłok przy stoisku z publikacją był ogromny. Cieszyłem się, że swoją kupiłem jeszcze przed slajdowiskiem.

Istotą tej książki jest pytanie dotyczące postrzeganie świata. Gdy planujemy wyprawę zwykle tworzymy jakieś wyobrażenie dotyczące tego, co zobaczymy. Tworzymy je na podstawie książek, stron internetowych, zdjęć, filmów. A później, przyjeżdżając do celu wychwytujemy z otoczenia te elementy, które potwierdzają naszą tezę.

Jeśli nie czytaliście książek Michniewicza, to mogę je z czystym sercem polecić. To niezwykle interesujące reportaże pełne przygód, spotkań i ludzi, którzy tak bardzo różnią się od nas (?). Świat Równoległy też jest świetną pozycją, bo oprócz przekazania historii stawia pytania. Tomek pyta – częściowo siebie, częściowo czytelnika – jak naprawdę wygląda świat, który opisuje. Pyta, ale nie udziela odpowiedzi. I im dłużej zastanawiam się nad znakami zapytania, które znalazłem w książce, tym trudniej jest mi znaleźć słowa, by rozwiać wątpliwości.

Bo czy świat, który widzimy w podróży jest światem prawdziwym, czy może grą uprawianą przez tych, którym zależy na dobrym samopoczuciu turysty? Czy kolorowe szaty, obrzędy religijne, wyjątkowa uprzejmość to tylko triki mające na celu jak najlepsze sprzedanie swojej kultury i tradycji, czy szczerze działania, które wyglądałyby tak samo, gdyby w grę nie wchodziły pieniądze?

A może prawidłową odpowiedzią jest ta, która mówi, że to my jesteśmy winnymi kreowania obrazów świata? Tomek pisze o tym, że na świecie nie ma już nic do odkrycia, możemy jedynie poznawać. Ktoś był już w danym miejscu przed nami i zostawił nam relację, która w jakiś sposób wpływa na nas i nasz punkt widzenia. Jadąc do Afryki liczymy na słońce i sawannę, jadąc do Azji chcemy ryżu i ostrego jedzenia, a w Ameryce oczekujemy szwadronów spasionych ludzi i żółtych, nowojorskich taksówek. Czego byśmy oczekiwali jadąc w miejsce, które znamy tylko z nazwy?

Poznanie zawsze jest odczuciem subiektywnym i to, co jednemu będzie się podobało, innego będzie brzydzić. To, co w jednym wzbudzi zachwyt, na innym nie zrobi wrażenia. Nie patrzymy na rzeczywistość taką, jaka jest. Zawsze ją oceniamy. A że jesteśmy istotami ludzkimi, nasze jej postrzeganie często zaburzają błędy poznawcze. Scott Plous w swojej książce The Psychology of Judgment and Decision Making pisze m. in. o efekcie potwierdzenia. Jest to tendencja do wybierania tylko tych informacji, które potwierdzają nasze oczekiwania i poglądy. Im większe emocje związane są z danym zagadnieniem, tym efekt potwierdzenia silniejszy. Nie ma co się dziwić więc, że podróże, które przecież zawsze wzbudzają naszą ekscytację, są zapamiętywane i relacjonowane o wiele lepiej niż nam się wydawało podczas zetknięcia z danym miejscem.

Innym, być może znanym podróżnikom, zaburzeniem jest tzw. syndrom paryski (znaleziony też pod nazwą: jerozolimski, ale pewnie i w innych szerokościach geograficznych można go szukać pod innymi nazwami). Po raz pierwszy wspomniano o nim w 2004 roku. Zaobserwowano, że Japończycy, którzy odwiedzają Paryż czasami są tak rozczarowani miejscem, że wymagają leczenia. Z czym związane są rozczarowania? Do końca nie wiadomo, ale teorie mówią, że wpływ na to mają szok kulturowy oraz to, że miasto w rzeczywistości nie wygląda tak, jak na pocztówkach. Oczekiwania nie wytrzymały starcia z rzeczywistością.

Tomek w swojej książce poruszył jeszcze jedną ważną kwestię. Podróżujący, który wraca z – jak mu się wydaje – poznanego świata, przywozi ze sobą obraz, którym dzieli się z czytelnikami, słuchaczami, znajomymi, bliskimi. Przekazuje im swoją relację, często stawiając się w roli znawcy, eksperta, osoby która zrobiła coś więcej niż tylko liznęła danej kultury. Ale czy zwykła obecność czyni mnie osobą, która faktycznie ten świat poznała?

Będąc na Sri Lance staraliśmy się zobaczyć prawdziwy świat, nie tylko ten, który widzą turyści. Jedliśmy z miejscowymi, podglądaliśmy ich życie i do Polski wróciliśmy z przeświadczeniem przeżycia świetnej przygody i obcowania z autochtonami. Przeświadczenie. Ale czy naprawdę z nimi obcowaliśmy, czy może była to swego rodzaju gra, w którą obie strony grały udając prawdziwe życie i prawdziwą obserwację?

Po lekturze książki Tomka więcej mam pytań niż odpowiedzi. Żeby było jasne, bo miejscami mi się filozofowało: Świat Równoległy to zbiór reportaży, które pokazują m in. Pakistan, więzienie w USA, ludzi-wiewiórki, polskich komandosów i muzułmanów, którzy kochają każdego człowieka. To świetna lektura, czyta się ją momentami z zapartym tchem. Pełna jest przygód i niezwykłych spotkań. Jej dodatkowym atutem jest to, że zmusza do myślenia. I choćby z tego powodu warto po nią sięgnąć.

Ocena: 8/10

Podziel się wpisem:

Tags: