EuropaPodróże

Lwowskie knajpy – które warto odwiedzić?

Lwów - Które knajpy odwiedzić we Lwowie? Ja mówię TO

Jeśli miałbym określić Lwów jednym słowem, byłoby to słowo knajpy. Miasto słynie z miejsc, które swoim wystrojem nawiązują do historii, tradycji i legend. Jest ich wiele, ale nie wszystkie są warte Waszego czasu. Dzisiaj podpowiadam, które miejsca musicie zobaczyć będąc we Lwowie. 

Jeśli celem wędrówki po Lwowie jest poznanie pysznych knajp i restauracji, Waszą przygodę powinniście zacząć od wyrobienia karty LOKAL. Posiadacze karty mogą liczyć na niższe ceny w miejscach, które należą do sieci, a jest ich ponad 20. Kartę można wyrobić w prawie każdym z zrzeszonych lokali. Jest bezpłatna, a wypełnienie formularza zajmuje minutę. Myślę, że warto, bo jest to świetna pamiątka.

Odkrywając Lwów trafiliśmy do kilkunastu pubów, barów i restauracji. Większość zachwyciła nas swoim klimatem, ale przeżyliśmy też dwa niespodziewane rozczarowania. Wszystkie 11 destynacji znajdziecie na mapie poniżej (przyda Wam się, gdy będziecie we Lwowie). Czym urzekło nas miasto? Dlaczego Kryjówka jest rozczarowująca? Która knajpa najlepsza? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie poniżej.

Na piwo, wódkę, obiad i przekąski

1/ Gasova Lampa (ul. Virmens’ka 20)

Moja ulubiona lwowska knajpa. Zachęcająco wygląda już ogródek, w którym można zasiąść obok statuy samego Ignacego Łukasiewicza. Knajpa ma kilka pięter, żeby dostać się na pierwsze trzeba przejść przez ciemny, stylizowany chyba na szyb naftowy, przedpokój, następne w górę schodami. Na ścianach każdego piętra wiszą półki zastawione najróżniejszymi modelami lamp naftowych. Obsługa jest przesympatyczna. Gdy nie ma ruchu, rachunek dostaniecie w małej beczułce z lontem. Lont jest podpalany, robi głośne fffffsssssssssstttttttt! i możecie wyciągnąć rachunek. Genialne miejsce.

Ocena 5/5

2/ Loża Masońska (Rynok Square14)

Loża Masońska to wciąż miejsce nieodkryte przez większość turystów. Lokal znajduje się w tym samym budynku, piętro nad Kryjówką. O tym, że coś jeszcze może się kryć w budynku informują symbole loży masońskiej, które kierują nas do niepozornego wejścia. Ale wystarczy zapukać do drzwi, żeby wkroczyć do niesamowitego miejsca. Do Loży Masońskiej wchodzi się przez zwykłą kuchnię. Przechodząc przez próg naprawdę zastanawiałem się, czy trafiliśmy we właściwe miejsce.

Będąc w Loży koniecznie weźcie ze sobą kartę Lokal – dzięki temu wizyta nie zrujnuje Waszego portfela (z kartą od cen menu odcinacie jedno 0, więc zamiast 350 Hrywien płacicie 35) i koniecznie odwiedźcie obie toalety. Wiem, wiem – brzmi to niedojrzale, ale ODWIEDŹCIE OBIE TOALETY. Co w nich znajdziecie? Tego już nie zdradzę.

Ocena 5/5

3/ Dom Legend (ul. Staroievreiska 48)

Dom Legend to kilka pięter lwowskich tradycji. Każde z nich wystrojem nawiązuje do innej legendy, z którą związana jest historia Lwowa. Lokal ma swoją kuchnię (dość słona, jak wszystko, co jedliśmy we Lwowie) i bardzo miłą obsługę. Ciekawostką jest fakt, że na jednym z pięter klientów obsługują karły. Jako cywilizowany i tolerancyjny Europejczyk nie powinienem traktować tego jako ciekawostkę, ale nie sposób opędzić się od myśli, że ludzie ci zatrudnieni są w Domu Legend również ze względu na swoją karłowatość, która przyciąga ciekawskich turystów (my dowiedzieliśmy się dopiero na miejscu, chociaż nie powiem: przed wyjazdem słyszałem o tym i szukałem (wtedy bezskutecznie) informacji w internecie).

Warto wspiąć się na dach Domu Legend – wejść do stojącego na nim samochodu i do komina. Koniecznie odwiedźcie Dom Legend wieczorem – każdego dnia po 21 na fasadzie budynku ma miejsce krótkie show z tramwajem i smokiem w roli głównej.

Ocena 5/5

4/ Poczta na Drukarskiej (ul. Drukarska 3)

Poczta to lokal, w którym dzięki pomocnej obsłudze bardzo miło spędza się czas. Tak jak w Gasovej Lampie ściany zdobią lampy naftowe, tak w Poczcie obwieszone są tysiącem obrazków i zdjęć. Trochę kiczowate, ale uwielbiam taki wystrój miejsc. W restauracji nie tylko napijecie się wódki i piwa (w tym również piw krafotwych, które są jednak dość drogie, ale bardzo rzadkie), ale również zjecie obiad. Poczta przygotowuje ręcznie robiony galicyjski makaron. Możecie zamówić talerz lub kupić paczkę i ugotować w domu. My zamówiliśmy na miejscu i dostaliśmy dość zimną już potrawę. Za to ich domowej roboty grzane wino jest całkiem niezłe.

Ocena 4/5 

5/ Teatr Piwa Prawda (Rynok Square 32)

Kilka lat temu w internecie wielką popularnością cieszyła się historia ukraińskiego browaru, który wydał piwo z podobizną Putina. Browarem tym była lwowska Prawda – minibrowar, który działa w samym centrum miasta. Oprócz piwa z carem prezydentem Rosji w ich kolekcji znajduję się także trunek poświęcony Angeli Markel i Barackowi Obamie.

W Prawdzie spróbujecie kilku rodzajów piw (w tym mojego ulubionego ALE). Możecie też kupić kilka butelek w sklepie, który mieści się zaraz obok piwiarni.

Ocena 4/5

Kawa i śniadanie

1/ Manufaktura Kawy (Rynok Square 10)

Lviv Coffee Mining Manufacture to miejsce, w którym napijecie się świetnej kawy, kupicie zarówno ziarna, jak i akcesoria niezbędne do jej parzenia, a także na żywo zobaczycie, jak wygląda cały proces tworzenia czarnej substancji.

Miejsce składa się z dwóch części – pierwsza to ta wystawowo-sklepowa, o której napisałem wyżej. Druga, to część restauracyjna ze świetnie zaaranżowanym dziedzińcem i ogromnymi piwnicami, które stanowią chyba największą atrakcję kopalni. Chcąc napić się kawy koniecznie zejdźcie na dół (po drodze otrzymacie górniczy kask) i poproście o płonącą kawę. Uczta nie tylko dla żołądka. Warto spróbować też kawy po lwowsku, która pita jest z cytryną i alkoholem.

Ocena 5/5 

2/ Kredens (ul. Valova 5)

We Lwowie znajdziecie dwa Kredensy, mi zdecydowanie bardziej do gustu przypadł ten na ulicy Valovej, z której w kilka minut dotrzecie na Rynek Lwowa. W Kredensie podają ogromne kawy i przepyszne kanapki na ciepło – w sam raz na spokojne śniadanie w promieniach słońca.

Ocena 4/5

3/ Lwowskie Croissanty (Svobody Ave 9)

Tym, którzy na śniadanie preferują ciasto francuskie, polecam Lwowskie Croissanty, które zamówicie w wersji na słodko lub na słono. Lokal, w którym je sprzedają mieści się niedaleko centrum, ale warto przeznaczyć kilka dodatkowych minut na spacer w celu pochłonięcia jednego lub dwóch rogalików. Przechodziliśmy obok tej knajpy rano i wieczorem – za każdym razem była wypełniona, chociaż głównie przez mieszkańców. Jedynym minusem jest taka sobie kawa.

Ocena 3/5

4/ Manufaktura czekolady (ul. Serbska 3)

Może nie jest to idealne miejsce na śniadanie, ale na kawę, czy może nawet bardziej: gorącą czekoladę, na pewno tak. Klimatyczna wytwórnia znajduje się kilka kroków od Rynku. Na pewno ją zauważycie – fasada budynku jest ozdobiona małymi figurkami i przyciąga oko. Przez wielką witrynę lokalu można obserwować, jak wytwarzane są smakołyki, proces można też podejrzeć przechadzając się po wnętrzu Manufaktury.

Warto zamówić pyszną gorącą czekoladę i ciastka. Nawet w upalne dni.

Ocena 4/5

Przereklamowane

1/ Masoch Cafe (ul. Serbska 7)

Wejścia do Masoch Cafe strzeże sam Masoch zakładający skórzane rękawiczki. Knajpa poświęcona jest właśnie człowiekowi, od którego nazwiska wzięło się pojęcie sadomasochizm. Zabawy z pejczem mnie nie kręcą, ale liczba wzmianek i ciekawość zaprowadziły nas do Masoch Cafe. Wystrój knajpy nie powala. Jest czerwono i czarno. Na ścianach wiszą różne zabawki oraz tablice informacyjne. Kelnerki co jakiś czas biją klientów pejczem. Niestety, do pejcza mają lepszą pamięć niż do zamówień. Po długim czekaniu na zamówione piwo wyszliśmy z Masocha niezadowoleni ani z obsługi ani z tego, co zobaczyliśmy. Chociaż na pewno są i tacy, którzy polubią to miejsce.

Ocena 2/5

2/ Kryjówka (Rynok Square 14)

Personalnie uważam to miejsce za największy zawód na lwowskiej mapie atrakcji. Polecana jako miejsce, do którego wejdziecie tylko wtedy, gdy podacie prawidłowe hasło (jeśli nie wiecie: Slava Ukrainie, ale wszyscy wiedzą) mieści się na Rynku i podobno bardzo trudno tam trafić (gdybyście mieli wątpliwości – ustawcie się w kolejce). Miejsce jest dość kontrowersyjne, bo Kryjówka promuje poczynania żołnierzy UPA, ale stwierdziłem, że warto się przekonać, jak jest naprawdę.

Drzwi otwiera siwiejący facet, pyta o hasło. Drugi już leje powitalne szoty. Pijemy, wchodzimy. Wewnątrz mnóstwo ludzi. Żadna kryjówka – normalna, popularna knajpa. Wystrój miejsca jest ciekawy – znajdziecie tam sporo broni, mundury, sprzęt do nasłuchu i bardzo dużo tablic informacyjnych. Nie polecam tamtejszej, bardzo słonej kuchni. Warto za to wyjść z kryjówki na dziedziniec: wejść po schodach, z góry popatrzeć na samochód z działem i rejestracją promującą UPA…

Ocena: 2,5/5

Lwów ma do zaoferowania o wiele więcej ciekawych miejsc, niestety nam nie wystarczyło czasu, żeby odkryć każde z nich. Polecam poszukać innych ciekawych miejsc. A może już dzisiaj macie coś, co można dodać do tej mapy?

Tags: