PodróżePolska

Czy warto odwiedzić Kielce?

Czy warto odwiedzić Kielce? Ja mówię TO - http://jamowie.to

Kielce to szarobure miasto scyzoryków – tak mówili znajomi. Skąd wzięło się to określenie i czy naprawdę miasto jest aż tak nieatrakcyjne? Niewiele brakowało, a nigdy bym się nie przekonał, jak obecnie wygląda stolica Świętokrzyskiego.

Z czego słyną Kielce? W zasadzie pierwsze skojarzenia z tym miastem nie należą do najbardziej pozytywnych. Mieszkańców zwykło nazywać się Scyzorykami, symbolem Kielc jest przypominający statek kosmiczny dworzec PKS, a klub piłkarski Korona jest lepiej znany z niedawnych afer korupcyjnych niż z osiąganych wyników sportowych. Kielce spełniają wszystkie przesłanki, by uchodzić za miasto upadające, przemysłowe i nieciekawe.

W Kielcach byłem wcześniej jeden raz: na Allegro kupiłem używanego laptopa i – chcąc mieć pewność, że sprzęt otrzymam w całości – pojechałem po niego rzężącym PKSem. Nie mam pojęcia, jak dotarłem na właściwe blokowisko nie mając GPSa ani nawet mapy w telefonie. Kielce ani mnie nie zachwyciły, ani rozczarowały. Kompletnie nie zwróciłem na nie uwagi.

Nijakość tego miasta potwierdzali moi znajomi z okolic Ostrowca Świętokrzyskiego. Tak się jakoś złożyło, że po Krakowie pałęta się ich mnóstwo, o wiele więcej (przynajmniej jw moim odczuciu) niż ludzi z Kielc. Ostrowczanie tylko potwierdzali, że Kielce to dziura, o której nie ma sensu rozmawiać. Wierzyłem im, bo to całkiem ogarnięte typy. A że w międzyczasie nie wydarzyło się nic, co przyciągnęłoby mnie do Kielc, zignorowałem istnienie tego miasta, nawet nie biorąc pod uwagę, że może tam być ładnie.

O ja głupi.


FAKT: Nigdy nie wierz w opinie ludzi z Ostrowca i okolic na temat Kielc.


W końcu okazja się nadarzyła. Warsztaty szkoleniowe z prezentacji marki w internecie. Jadę. Początkowo plan był taki, że przyjeżdżam w piątek, robię co mam zrobić i jeszcze tego samego wieczora ewakuuję się ze Scyzorykowa. Plan się jednak zmienił. Zostałem.

Wieczorem odwiedziliśmy Czerwony Fortepian i przeżyliśmy pierwsze zaskoczenie: w piątkowy wieczór w centrum jest pełno ludzi. Nie licząc jednej pizzerii, knajpy i bary były wypełnione równie szczelnie, co lokale na krakowskim czy Toruńskim Rynku. Od znajomej Kielczanki otrzymaliśmy garść wskazówek dotyczących miejsc, które warto odwiedzić w mieście i uzbrojeni w tę wiedzę, ruszyliśmy na podbój Kielc

Co warto zobaczyć w Kielcach?

Kielecki Zakrzówek i inne zielone miejsca

Kadzielnia – tak nazywa się kielecki Zakrzówek. Rezerwat jest oddalony o 20 minut spacerem od Starówki i jest najciekawszym punktem Kielc jaki znam. Skojarzenia z Zakrzówkiem nie są przypadkowe, bo w Kadzielni też niegdyś znajdował się kamieniołom. W samym centrum rezerwatu znajduje się Skałka Geologów – wapienny ostaniec (cokolwiek to znaczy) o wysokości 295 m n. p. m.

Miejsce jest ciekawostką geologiczną, przyrodniczą i historyczną. Mnie przede wszystkim zachwyciły jego walory naturalne i łatwość, z jaką może tam trafić każdy mieszkaniec. Na Kadzielni znajduje się też amfiteatr, ale to moim zdaniem najmniej atrakcyjna część okolicy.

Ładny rynek i Wzgórze Zamkowe

Kielecka Starówka otoczona jest kamienicami z XIX i XX wieku. Prowadzi na nią długi deptak ciągnący się aż od dworca PKP. Sam rynek może nie jest wyjątkowo stary i imponujący, ale jest ładnie zagospodarowany. Na placu postawione są leżanki, miejski dywan, ławeczki otoczone żywopłotem. Gdy tylko sprzęty zmoczone deszczem wyschły, miejscowi zaczęli je oblegać. Znaczy to, że spełniają swoją rolę.

W pobliżu rynku znajduje się Wzgórze Zamkowe z Pałacem Biskupów Krakowskich z epoki dynastii Wazów. Księża mieli w posiadaniu niezłą chatę, którą miejscowi często nazywali zamkiem. Między pałacem a Bazyliką NMP znajduje się ładny dziedziniec, po drugiej stronie ogród włoski. Obecnie w budynku mieści się muzeum. Całość otacza park, z którego w kilka minut można dostać się do kolejnego parku lub na Kadzielnię. Jest gdzie pobiegać, pospacerować, takie to wszystko wydaje się przemyślane, przyjazne, miłe.

Sztuka uliczna

Nie wiem, czy liczba kieleckim murali ma związek z hip-hopową historią miasta, ale spora część miasta (przynajmniej ta, którą widzieliśmy) jest usiana kolorowymi pracami. Miłośnicy street artu znajdą w Kielcach wiele ciekawych realizacji, które bardzo często powstają przy współpracy ze sponsorami.

Murale zdobią nie tylko blokowiska, ale też okolice centrum. Nieopodal wzgórza zamkowego znajdziecie potężnego, kolorowego jednorożca i sowy, a na ulicy Bodzentyńskiej fortepian, ufoludka i kilka innych wielobarwnych dzieł. Na budynku przy ul. Okrzei uwieczniono bezdomnego, a przy deptaku naszych ptaki i owady. mógłbym wymienić jeszcze wiele przykładów kieleckiego street artu, ale lepiej przyjechać i zobaczyć je na własne oczy.

Miasto barów mlecznych

Okolice kieleckich dworców nie zachęcają bogatą ofertą gastronomiczną. W pobliżu PKP znajduje się jedynie Bar Turystyczny, który odpowiada wszystkim moim wyobrażeniom na temat PRL-owskich barów mlecznych. Na studiach często stołowałem się w Nawojce, odwiedziłem kilka innych knajp tego typu i byłem przyzwyczajony, że warunki rekompensuje niska cena i smaczne jedzenie. Niestety, to co dostaliśmy w Turystycznym było przesolone i po prostu niesmaczne, a gość pytający o to, czy może zadać pytanie dotyczące pożyczki 5 złotych był uzupełnieniem smutnego obrazu.

Był to chyba najgorszy bar mleczny w mieście. Co chwilę wpadaliśmy na kolejne i następnego dnia, szukając gorącego rosołu, postanowiliśmy zjeść, tym razem w Barze Ludwik. Bar mleczny barowi mlecznemu nierówny – Ludwik był czysty, obsługa miła, a jedzenie smaczne. W menu znalazła się  nawet pozycja Obsługa kelnerska – 5 PLN. Każdy może poczuć się jak Panisko i pokazać innym klientom Ludwika, że go stać!

Innych mleczaków nie próbowaliśmy, ale na pewno jedzenie w nich byłoby niezwykłym przeżyciem. Co prawda w Kielcach mają też dobrą pizzę, ale ja polecam polski obiad w polskim barze, którego korzenie sięgają PRL.

Dworzec PKS

Kielczanie są dumni ze swojego dworca. Nie byliśmy jedynymi osobami, które w sobotnie popołudnie przyszły zwiedzić perłę architektury PRLu. Kilka kroków za nami podążał wąsaty pan i opowiadał swojej znajomej, jak innowacyjną budowlą był w minionej epoce kielecki dworzec autobusowy.

 

Postanowiłem sprawdzić te rewelacje i rzeczywiście, kielecki PKS był swego czasu jednym z najbardziej nowoczesnych budynków tego typu w całej Europie. Ukończony w 1984 roku budynek ma kształt rotundy, trzy piętra i kilkanaście stanowisk autobusowych. Jego chwała już dawno przeminęła – we wnętrzach królują pordzewiałe drzwi, zamknięte punkty usługowe i dość ponura atmosfera. Budynek nie jest też zbyt przyjazny ludziom poruszającym się na wózkach. Być może to się zmieni – w 2017 roku mają ruszyć prace remontowe. Co z nich wyniknie? Ciężko powiedzieć.

Okolice Kielc

Nie można rozpatrywać Kielc w oderwaniu od atrakcyjności regionu i bliskości Gór Świętokrzyskich. Dla wielu miasto jest bazą wypadową, z której łatwo można dostać się na szlaki turystyczne, która otaczają i przecinają miasto. Ja nie byłem, więc nie polecę, ale jeśli znacie ciekawe propozycje, zostawcie je w komentarzach.

Dlaczego na Kielczan mówią Scyzoryki?

Część z Was może kojarzyć Kielce z jednym z pierwszym polskich raperów, Liroyem (obecnie: panem posłem Liroyem), który rymował o tym, że nazywają go Scyzoryk. Ale to nie Piotr Marzec wymyślił Scyzoryki, on je tylko rozpropagował. Mieszkańców Kielc przezywano tak wiele lat wcześniej.

Badacze kultury nie mają pewności, co do pochodzenia przezwiska. Najbardziej prawdopodobne wydają mi się dwie historie. Pierwsza mówi o tym, że określenie należy wiązać z istniejącymi w tym regionie już w XIX wieku fabrykami broni białej, z Hutą Ludwików na czele. Według drugiej, począwszy od lat 50. w Kielcach i okolicach panowała moda na noszenie podręcznych noży, które były użytecznym gadżetem. Niektórzy podają, że gadżet ten był czasami wykorzystywany w barowych bójkach, a mieszkańcy okolicznych miast zaczęli wiązać Scyzoryk nie tylko z nazwą sprzętu, ale i jego użytkownikiem.

26 godzin spędzonych w Kielcach wystarczyło na odwiedzenie jednego rezerwatu przyrody i zwiedzenie większej części centrum. Ale Kielce to jeszcze zielone parki, piękne okolice i Góry Świętokrzyskie. Wydaje mi się, że Kielczanom musi być całkiem dobrze w ich zielonym mieście. Jeśli będziecie tam przy okazji targów, konferencji, czy tak po prostu, przejazdem, warto się zatrzymać i przejść przynajmniej na Kadzielnię. Bo Kielce są naprawdę przyjemne. A chłopaki z Ostrowca chyba nigdy nie dotarli poza okolice kieleckich dworców. Lub nie mieli piątaka na obsługę w Ludwiku.

Tags:
  • Blixar

    Mam propozycje-mógłbyś zrobić takie „Archiwum” ułatwiło by szukanie starszych wpisów ,które się akurat zechciało odświeżyć

    • Pracuję nad nową koncepcją bloga, więc niedługo układ kategorii powinien być o wiele jaśniejszy :).

  • W Kielcach miałam okazję podążać ulica Sienkiewicza – malowniczy deptak :) Niestety byłam tam w listopadzie, pogoda nie dopisała, więc dowiedziałam się czemu mówi się ‚pizga jak w kieleckim’ :p