BiznesPrezentacje

Język a inteligencja, czyli jak zdać egzamin ustny

Ja mówię TO: Język a inteligencja, czyli jak zdać egzamin ustny - Ja mówię TO

Kto sprawia wrażenie człowieka obdarzonego wyższą inteligencją: osoba mająca duży zasób słownictwa, czy ten, kto mówi w sposób prosty? Odpowiedź na to pytanie może pomóc Ci zdać egzamin na studiach i robić lepsze prezentacje.

Podczas prezentacji najlepiej sprawdza się prosty język. Już Albert Einstein powiedział, że: Jeżeli nie potrafisz czegoś prosto wyjaśnić – to znaczy, że niewystarczająco to rozumiesz. Co na ten temat mówią badania naukowe? Jak częste używanie trudnych słów wpływa na ocenę naszej inteligencji?

Skomplikowany język wykładowców

Grupą zawodową, która skomplikowanego języka używa nader często są wykładowcy. Ci, którzy nauczają przedmiotów ścisłych są częściowo rozgrzeszeni. Jeśli coś nazywa się homeostaza, to – choćbyś nie wiem, jak mocno nie chciał – musisz użyć tego pojęcia.

Korzystanie z pojęć każdy rozumie. Problem w tym, że w większości przypadków skomplikowane słownictwo jest niepotrzebne i można je zastąpić prostymi odpowiednikami. Uwierz mi, studiowałem politologię, więc wiem o czym mówię.

Jaka jest więc przyczyna wypowiadania się w sposób skomplikowany? Nauka mówi, że im niższe wykształcenie posiada człowiek, tym mniejszy ma zakres słów, więc operuje prostszym językiem.

Być może powodem, który sprawia, że wykładowcy akademiccy używają skomplikowanego języka jest chęć zaprezentowania wysokiego poziomu edukacji. Czy to próżność, chęć samo-nobilitacji (o właśnie, trudne słowo: nobilitacja – postawienie kogoś lub czegoś wyżej w jakiejś hierarchii – za SJP), czy może po prostu efekt przebywania w towarzystwie mówiących podobnie – nie mam pojęcia, sam wybierz, która odpowiedź najbardziej ci odpowiada.

Zasada lubienia i rapport

Bogdan Wojcieszke, polski psycholog, twierdzi, że lubimy ludzi, którzy są do nas podobni. Oceniając nowe towarzystwo, szukamy w nim cech i zalet, które dostrzegamy u siebie. A że (zwykle) lubimy siebie samych, to lubimy także tych, u których odkryjemy podobieństwa. Zasada ta dotyczy nie tylko charakterów, ale również nawyków i upodobań.

Ja mówię TO: Język a inteligencja, czyli jak zdać egzamin ustny - Ja mówię TO

Zasadę lubienia doskonale znają marketerzy i sprzedawcy. Dobry handlowiec podczas spotkania będzie starał się znaleźć cechy wspólne ze swoim potencjalnym klientem: zada kilka pytań próbując wychwycić tożsame zainteresowania, rozejrzy się po pokoju w poszukiwaniu wyróżnień i zdjęć rodzinnych. Co więcej, podczas rozmowy będzie starał się naśladować tempo mówienia, słownictwo i gestykulację partnera. Ta technika to tzw. rapport.

Jako pierwszy związek lubienia i podobieństwa (a więc wspomniany wyżej rapport) w książce Uncommon Therapy opisał Jay Haley, przywołując badania psychoterapeuty Miltona H. Ericksona.

Skoro rapport działa, to student, który zdaje egzamin ustny, powinien starać się odzwierciedlać zachowania profesora, w tym mówić językiem naukowym, a więc dość skomplikowanym. I tak często jest. Zestresowany, średnio znający temat studencina idzie, jak na ścięcie i chwyta się każdej deski ratunku. A komplikowanie swojej wypowiedzi poprzez użycie trudnych słów powinno wpłynąć na lepsze postrzeganie jego wiedzy. Czy na pewno?

Daniel M. Oppenheimer pracując na Wydziale Psychologii Princeton University przeprowadził szereg eksperymentów, które wykazały, że studenci są w bardzo dużym błędzie. Gdy używasz trudnego słownictwa zmniejszasz tym samym płynność odbioru wypowiedzi: Twój rozmówca, w tym przypadku egzaminator, musi być bardziej skupiony i uważać na to, co mówisz.

Zależność stopnia skomplikowania wypowiedzi i oceny inteligencji autora zachodzi również na papierze. Jeśli tekst jest nasycony długimi zdaniami wypełnionymi trudnymi słowami, zmniejsza się jego czytelność, a autor zostaje uznany za mniej inteligentnego.

Co więc powinien zrobić student?

Reguła KISS

Lepszym sposobem komunikowania się podczas egzaminu będzie korzystanie z reguły KISS, czyli: Keep it Simple, Stupid (bo tak nazywa się ona w oryginale). Reguła KISS przypisywana jest inżynierowi lotnictwa Kellyemu Johnsonsowi. Zalecał on projektowanie samolotów w taki sposób, by średnio ogarnięty mechanik był w stanie zrealizować to zadanie. Reguła została zaadaptowana do wielu dziedzin nauki i życia społecznego, a w marketingu często rozwija się ją jako: Keep it Short and Simple.

Wydaje się więc, że podczas egzaminu zamiast silić się na mówienie kwiecistym, acz skomplikowanym językiem, lepiej skupić się na przekazaniu informacji i opowiadaniu prostym, ale też nie prostackim. Chyba, że akurat zdajesz egzamin u profesora, który wymaga języka skomplikowanego (miałem zajęcia również z takimi) lub musisz użyć takich słów do opisania konkretnego zjawiska.

Eksperymenty Oppenheimera nie mówią o tym, żeby całkowicie porzucić skomplikowane słownictwo. Za mniej inteligentnych nie uważamy ludzi, którzy używają trudnych słów, a tych którzy ich nadużywają i tym samym niepotrzebnie komplikują sens wypowiedzi.

Chcesz, by ludzie uważali Cię za inteligentnego, porzuć niepotrzebne, skomplikowane słownictwo. Mów prosto i staraj się dostosować do rozmówcy. Dzięki temu nie tylko nie wyjdziesz na bufona, ale też zdobędziesz serca ludzi. A nigdy nie wiesz, jakich znajomości będziesz kiedyś potrzebować.

Tags:
  • Nemesis Nave

    Podobno wysoka inteligencja emocjonalna charakteryzuje się dostosowywaniem własnego języka do odbiorcy.
    Moim zdaniem taka opcja jest najbardziej bezpieczna – o ile znamy się na rzeczy. Bo faktycznie biedny studenciak nie obyty z tematem tylko narazi się na śmieszność używając skomplikowanej terminologii, a w efekcie np mylnie stosując pojęcia.

    W ogóle język to ciekawa rzecz. Innych form (czy nawet tonu) będziemy używać w rozmowie z koleżanką, innych z wykładowczynią, rodzicem czy pracodawcą.

    • Zgadzam się, język jest bardzo ciekawy, a jak do tego dojdzie jeszcze mimika i gestykulacja, to już w ogóle mamy masę różnych kombinacji i trudności.

  • W pełni się zgadzamy :) Kluczowe jest dostosowanie języka do odbiorcy, w taki sposób, aby przekazywana treść była w pełni zrozumiała. To ułatwia komunikację.

    • Barbara

      no tak, ale z tego artykułu wynika, że profesor może ocenić moje dostosowanie nie jako rzecz dobrą, tylko jako chęć popisania się, bo nie wiem, o czym mówię…

  • Zdałem :)

  • Dopasowanie się do danej sytuacji oraz swojego rozmówcy to jeden z lepszych pomysłów na to, by móc zrealizować cel :) Dzięki temu, możemy osiągnąć o wiele więcej niż mogłoby się wydawać na samym początku.

  • Przez kilka lat byłem sprzedawcą i rzeczywiście miałem wiele szkoleń które miały na celu dopasowanie się do poziomu klienta. Skuteczne to było i nie ważna była wiedza a sposób jej przedstawienia :)

  • Poza egzaminami również należy język dostosowywać do odbiorcy :) Pracując z młodzieżą niedostosowaną społecznie koniecznym była zmiana mojego języka na „zrozumiały” dla odbiorcy :) Luzacki, ale nie prostacki – bo i autorytetem mus i trochę być. To samo w pracy z dziećmi – to zupełnie inny język. W domu zaś kolejna zmiana :) Zawsze trzeba mówić, tak, aby ci do których mówimy, usłyszeli to, co do nich mówimy, a nie to co wydaje się im że słyszą :)

    • Zdecydowanie. W przypadku młodzieży jest jeszcze ta trudność, że łatwo przesadzić z tym luzem i wypaść nieautentycznie, więc zadanie jest trochę trudniejsze :)

  • Agnieszka

    Świetny wpis! Wykładowcy często zapominają o tzw. asymetrii wiedzy i męczą słuchaczy tworząc w ich mózgach gęstwę poznawczą. Większość ludzi myśli, że dobra komunikacja naszpikowana jest profesjonalnym słownictwem i fachowymi skrótami. Ja uważam nieco inaczej, dobra komunikacja to prosta komunikacja- taka najlepiej trafia do mózgu odbiorcy. Jeśli komunikujemy do kogoś na poziomie 16×19, jego mózg to policzy jeżeli bardzo, bardzo będzie chciał, komunikując na poziomie 5+5 mamy dużo większe szanse, że trafimy do odbiorcy,a co najważniejsze, zrozumie co chcemy przekazać :)

    • Bardzo fajne porównanie z tymi działaniami matematycznymi :). Zgadzam się z tobą: dobra komunikacja nie powinna być skomplikowana :)