Muszę się Wam tym pochwalić! Będę miał dziecko. I to nie byle jakie, bo od razu 15-letnie. Chłopca. Mariusza.
Stara prawda mówi, że jak się chce, to można. Jeśli nie sposobem podstawowym, to jakimś innym. A jeśli przy okazji można komuś pomóc, to tym bardziej warto. Kończąc owijanie w bawełnę, już tłumaczę, o co chodzi.
Jakiś czas temu organizowaliśmy szkolenie na krakowskim Rynku. Pisałem o tym tutaj. Po warsztacie wybraliśmy się z grupką uczestników na piwo. Jeden z nich zapytał, czy słyszeliśmy o Akademii Przyszłości. Projekt jest organizowany przez Stowarzyszenie Wiosna. Możecie ich kojarzyć ze Szlachetnej Paczki (tak na marginesie: straszni spammerzy. Gdy raz zapiszecie się do ich newslettera, to rezygnacja z niego jest praktycznie niemożliwa. Chociaż od jakiegoś czasu nie dostałem żadnego maila od nich – obym nie zapeszył…).
Wracając do Akademii Przyszłości: do projektu zgłaszane są dzieciaki, które borykają się z różnymi problemami: pochodzą z patologicznych rodzin, sprawiają kłopoty w szkole, nie potrafią nawiązywać relacji z rówieśnikami. I dodatkowo potrzebują pomocy w nauce jakiegoś przedmiotu. Następnie Akademia Przyszłości rekrutuje tutorów, którzy wspierają te dzieciaki. Zarówno w nauce problematycznego przedmiotu, jak i w codziennym życiu. Stwierdziłem, że inicjatywa jest fajna. Bo jest. Ale nie zobowiązałem się do niczego.
Następnego dnia, 13 września, otworzyłem skrzynkę pocztową i odczytałem maila, który wisiał na niej od dwóch dni, a którego jakimś cudem przeoczyłem. Tytuł skierowany był do studentów. Mimo, że studia już skończyłem, był interesujący. Od słowa do słowa skojarzyłem, że to jest projekt, o którym opowiadał mi wcześniej chłopak ze szkolenia. Zacząłem zastanawiać się nad przedziwnym zbiegiem okoliczności, przemowami wszechświata i… wypełniłem aplikację.
Później poszło z górki. Rozmowa kwalifikacyjna z przemiłą Kasią, e-learning, szkolenie stacjonarne i podpisana umowa. Teraz czekam na spotkanie z Mariuszem. Czuję na sobie wielką odpowiedzialność. Ogromne wyzwanie, ale myślę, że także fantastyczna przygoda. Z dzieciakiem będę spotykał się raz w tygodniu, aż do maja. Myślę, że razem stworzymy coś wielkiego i że sam wiele się nauczę :).
Fajnie jest pomagać! Trzymajcie za nas kciuki!
A jeśli chcecie pomóc mi pisać książkę, a przy okazji otrzymać garść wskazówek dotyczących występowania publicznego, zapiszcie się do newslettera Jamówię.to. W każdy wtorek otrzymacie za darmo fragment mojej twórczości, która niedługo pojawi się na rynku.
Błąd: Brak formularza kontaktowego.
Piona! ;)
:D
gratuluję odwagi!
Dzięki :)!
Genialna rzecz. ciekaw jestem efektów :)
Ja też ;)
Jak przeczytałem na kanale RSS tytuł wpisu to prawie padłem z wrażenia ;) Myślałem, że doczekałeś się swojego… (taki zabieg, co? ;D)
Mimo wszystko, wielkie gratulacje podjęcia decyzji. Takich ludzi jak Ty potrzeba więcej ;). Powodzenia!
Ano taki zabieg, hehe :). Dobrze, że moi rodzice są średnio internetowi ;)
A tak poza tym: dzięki!
Gratulacje i powodzenia!
Naprawdę WIELKI szacun!!!
Aga, możesz też się zgłosić :).
Świetna inicjatywa! Życzę powodzenia Tobie i Mariuszowi. Chociaż ta pierwsza inicjatywa, na którą wskazywał tytuł jest równie potrzebna i chętnie ją promuję- zwiększanie przyrostu naturalnego w Polsce :D Ale tym też zapewne kiedyś się zajmiesz :)
Haha :D Kiedyś na pewno :)
wow ;) Gratuluję odwagi… !
Świetna i szlachetna inicjatywa. Gratuluję odwagi i życzę szczęścia :)
Super! Gratuluję :)
I życzę powodzenia!
Sama jestem w Szlachetnej Paczce (ale do newslettera się nie zapisałam xD)
Andrzeju, zespół rekrutacyjny AKADEMII PRZYSZŁOŚCI czyta Cię, podsyła sobie linki do Twojego bloga, tym samym spamując niczym WIOSNA. :) Wszyscy trzymamy kciuki za duet Andrzej-Mariusz!
[…] Będę miał dziecko – w tym miejscu napisałem więcej na ten temat. Pracuję z Mariuszem już dwa miesiące, mamy swoje pierwsze sukcesy, choć na początku było trudno. Dużo się przez ten czas nauczyłem, nie tylko o tym, jak pracować z dyslektykiem. Mariusz to naprawdę fajny chłopak i mam nadzieję, że współpraca będzie się układała coraz lepiej. […]