BiznesFirma

Wiem, że nie wiem, więc się nauczę

Kluczem do wypracowania nowej umiejętności jest zdobycie wiedzy o jej istnieniu. Takie proste, prawda?

Najlepszą metodą nauki prowadzenia prezentacji są ćwiczenia. To właśnie na nie kładę największy nacisk podczas szkoleń, które prowadzę. Sam kiedyś nie zdawałem sobie sprawy, w jaki sposób występuję przed publicznością. Do dnia, w którym zostałem nagrany i miałem możliwość zobaczenia i usłyszenia siebie na filmie.

To było jak uderzenie maczugą w głowę. Nagle okazało się, że te moje prezentacje wcale nie są tak świetne, jak mi się wydawało. To było kilka lat temu i dopiero zaczynałem swoją przygodę z profesjonalnym mówieniem. Lubiłem to i wydawało mi się, że całkiem nieźle mi to wychodzi. Ale nadszedł ten dzień, gdy miałem możliwość obejrzeć nagranie ze mną w roli głównej.

Chwila na teorię. Istnieją 4 poziomy kompetencji:

  1. Nieświadoma niekompetencja – stan, w którym nie zdajesz sobie sprawy, że popełniasz błąd, bo nie znasz prawidłowego zachowania.
  2. Świadoma niekompetencja – moment, w którym dowiadujesz się, że robisz źle i jak możesz to poprawić.
  3. Świadoma kompetencja – czas, w którym wypracowujesz nową kompetencję, przypominając sobie cały czas o tym, jak powinieneś się zachowywać.
  4. Nieświadoma kompetencja – stan, w którym nabierasz automatyzmu, a nowa umiejętność staje się dla Ciebie naturalna.

Koniec teorii. Zajmijmy się przykładem.

Moim problemem były gesty. Gdy mówiłem, wybijałem sobie rękami rytm. Wyglądało to komicznie, bo mówię dynamicznie, więc ręce latały na lewo i na prawo. Do dnia, w którym nie zobaczyłem nagrania nie wiedziałem, jak bardzo jest to zabawne. Nie miałem pojęcia, jak wygląda prawidłowa gestykulacja (punkt 1).

Moment, w którym zobaczyłem film był olśnieniem. Uświadomiłem sobie, co robię źle (punkt 2) i zacząłem nad tym pracować. Prawdziwym sprawdzianem były jednak nie ćwiczenia, a wystąpienia na żywo. W ich trakcie musiałem skupiać się na dwóch rzeczach: na tym, co i jak mówię oraz na tym, w jaki sposób gestykuluję (punkt 3).

Jakiś czas później zauważyłem, że moje ręce nie latają już jak szalone, a ja przestałem myśleć o tym, żeby trzymać je na wodzy. Doszedłem do punktu 4,  a poprawna gestykulacja stała się czymś naturalnym. 

Schemat jest taki sam niezależnie od tego, czy rozmawiamy o wystąpieniach publicznych, czy jakichkolwiek innych umiejętnościach. Co jest ważne, jeśli chcesz wpoić sobie nową umiejętność musisz pamiętać o jednej ważnej rzeczy: z dużym prawdopodobieństwem przez pewien czas jakość czynności, którą ćwiczysz, spadnie.

Prostym przykładem jest nauka bezwzrokowego pisania na klawiaturze. Gdy się za nią zabierzesz to początkowo prędkość pisania spadnie. Nie możesz zniechęcić się w tym momencie. Jeśli wytrwasz, wybudujesz nową cenną umiejętność. A to zawsze jest nagroda, o którą warto walczyć. 

Podziel się wpisem:

Tags:

komentarze: 2

  1. Ha, też myślałem, że robię to całkiem nieźle, aż w końcu ktoś zaproponował występ przed kamerą. Zbędne ruchy, chodzenie, gapienie się w podłogę, jąkanie… długo by wymieniać :D

    Od tamtej pory regularnie nagrywam swoje wystąpienia i obserwuję stopniowy progres :P

  2. Co do ostatnich akapitów to takie już jest życie, coś za coś, trzeba włożyć wysiłek w naukę.
    Co do głównego tematu wpisu to tak jak napisałeś na początku, najważniejsze jest sobie uzmysłowić istnienie „czegoś” i później czeka konsekwentne rozprawienie się z tematem. Nagranie doskonale obrazuje patrzenie z innej perspektywy. Obserwację można odnieść do wielu aspektów naszego życia np. do relacji z innymi ludźmi. Ktoś może mieć problem w nawiązywaniu kontaktów, a jednocześnie jest przekonany o swoich ukrytych pasjach, dobrym sercu i szczerym szacunku wobec ludzi. Wmawia sobie że świat się na nim nie poznaje, a fakt jest taki że to on sam nie poznał samego siebie. Gdyby tylko ten ktoś miał okazję spojrzeć na siebie oczami innego człowieka lub poświęcił czas na refleksję to wiele by rozwiązał niedociągnięć w swoim życiu.
    Ja mam taką metodę, że sobie prowadzę dialogi z drugim „ja”. Brzmi to być może trochę głupio, ale wymyśliłem sobie swojego „ja” z którym wymieniam się przemyśleniami i to pomaga. Stosuję to głównie wobec dylematów, które napotykamy każdego dnia. Pozdro.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.