Prezentacje

Jak pokonać swoje lęki?

Dzisiaj będzie o lęku. Cholernie dużym lęku, którego doświadczyłem osobiście. I o tym, że można go pokonać. Ale trzeba to robić stopniowo, mądrze i najlepiej w asyście kogoś doświadczonego.

Czytasz na tym blogu o wielu rzeczach: o wystąpieniach publicznych, realizacji celów, podróżach, pokonywaniu własnych ograniczeń. Głupi bym był, gdybym pisał o tym wszystkim bez jakiegoś osobistego doświadczenia. Realizacja części wyzwań jest czystą przyjemnością: przeprowadzenie wystąpienia publicznego czy wyjazd autostopem do Chorwacji, nawet zrobienie 100 kilometrów w 30 godzin ? to wszystko leży w zasięgu mojej ręki i bardzo dobrze zdaję sobie z tego sprawę.  Te doświadczenia sprawiają, że pokonuję strefę komfortu, ale są to raczej kroki, dzięki którym wychodzę na zewnątrz, a nie wielkie susy.

Lęki

Dzisiaj będzie o susie. Uwielbiam ziemię. Grunt. Piasek, kamienie, czarnoziem ? cokolwiek, byle było twarde i dało się na tym postawić nogę. Nie przepadam za wysokością, nie czuję się też super-pewnie w wodzie. A dzisiaj chciałem sprawdzić się w konfrontacji z tym drugim żywiołem. W końcu lęki są po to, żeby je przełamywać, a im większy lęk, tym satysfakcja z przełamania większa.

Zaplecze

W Krakowie jest cudowne miejsce zwane Zakrzówkiem. Kto nie był niech odwiedzi koniecznie ? to jedna z tych miejscówek, która sprawi, że zakochasz się w Krakowie na zawsze. Na tym Zakrzówku jest baza płetwonurków. I każdy, kto zapłaci odpowiednią kwotę może zobaczyć, czy jest to zabawa dla niego. Znajomi Maja są członkami klubu nurkowego Deep&High i udało mu się ich namówić na zorganizowanie małego kursu dla naszej grupy. W międzyczasie przypałętała mi się choroba, ale stwierdziłem, że nie ma sensu czekać na kolejny raz.

Szkolenie - lęki wciąż były ukryteSzkolenie - lęki wciąż były ukryte

Dzisiaj od rana wchodziliśmy do wody. Kolejność nie ważna, ci co wchodzili przede mną wchodzili mniej lub bardziej zadowoleni. Przyszła i moja pora. Założyłem kombinezon, w którym (nareszcie!) moja sylwetka wygląda mniej więcej tak, jak powinna. Na plecy ciężka butla, gogle na twarz, kilka pamiątkowych fotek, i do brzegu. Płetwy, rękawice, przyrząd do oddychania w usta i do wody.

Kryzys

Tu powinien pojawić się śródtytuł ?Początek?. Ale nie, nie było żadnego początku. Od razu dopadł mnie lęk. Lęk, którego praktycznie nie byłem w stanie opanować. Mówiłem sobie w głowie: ?Kozdęba, skup się. Masz dobry sprzęt, oddychaj?. Nie pomagało. Zanurzyłem się pierwszy raz. O nie! Maska  przecieka. Wypływamy. Drugi raz. Cholera, mam wodę w ustach! Wypływamy. Trzeci raz. Okej schodzimy, wdech ? jest dobrze-  NIE! Nie jest dobrze! Wypływamy.

Wciąż jeszcze jest spokoW tym miejscu zaczęły ujawniać się lęki

Przez cały czas asekurował mnie Pan Krzysiek. Razem ze mną zanurzał się i cierpliwie znosił moje kolejne niepowodzenia. W ciągu pięciu minut doznałem TRZECH bolesnych porażek, które dodatkowo oglądali moi dobrzy znajomi. Ale wiesz, co myślałem? Pieprzyć to, że mnie ktoś ogląda. Nie chcę tego i wyłażę z tej cholernej wody.

Pomoc

Wiedziałem, że jeżeli nie wyjdzie jeszcze raz to nie będę w stanie się zanurzyć. Pan Krzysiek wspierał mnie na maxa: ?Włóż głowę pod wodę?, ?Zmocz okulary?, ?Wszystko jest szczelne ? możesz oddychać, prawda??. Prawda. Mogłem oddychać. Pan Krzysiek złapał moją rękę i zaczęliśmy schodzić. Uspokoiłem oddech i ruszyliśmy płynąc dnem Zakrzówka. Mijaliśmy pnie drzew, połamane konary, rośliny wodne i schodziliśmy coraz głębiej. Wynurzyliśmy się po chwili. Kolejny raz pod wodę zszedłem już samodzielnie, ale instruktor cały czas mnie asekurował. Po kilkunastu minutach wyszedłem na ląd. Szczęśliwy, że się udało, ale wciąż jeszcze trzęsąc ze zdenerwowania mokrymi portkami.

Panu Krzyśkowi podziękowałem chyba ze trzy razy. Zszedłem na dno, nurkowałem, zobaczyłem podwodny świat i wynurzyłem się z wody. Może nie było to najfajniejsze doświadczenie mojego życia, ale jedno z najbardziej cennych.

Kumple oglądają moje próbyświat pod wodą

Strach jest niezwykle silną emocją. Ale nie jest to emocja nie do pokonania. Przynajmniej nie w momencie, w którym obok Ciebie jest osoba, która pomoże Ci ten strach zwalczyć i zaszczepić przekonanie, że kolejnym razem będzie lepiej.

Nurkowanie a wystąpienia publiczne

Nikt mnie nie zmusi do tego, żebym jeszcze raz zanurkował. Sam się do tego zmuszę, bo wiem, że kolejnym razem pójdzie mi znacznie lepiej. Będę w pełni sił, zaznajomiony ze sprzętem, w głowie będę miał słowa Pana Krzyśka. I to, co sprawdza się w nurkowaniu równie dobrze sprawdza się w każdej innej dziedzinie życia.

Dzisiejszy dzień jest dla mnie niezwykły, bo uświadomiłem sobie, że wiele osób, z którymi rozmawiam boi się wystąpień publicznych w takim samym stopniu, jak ja się bałem nurkowania. Okoliczności są wprawdzie inne, ale jeśli dla Ciebie mówienie do ludzi związane jest z paniką to wiedz, że doskonale wiem, co czujesz. Wiem też, że jeżeli obok Ciebie znajduje się ktoś, kto ma odpowiednie doświadczenie, to jest on w stanie zniwelować Twoje lęki.

Dla mnie wystąpienia publiczne są jak jazda samochodem, ale być może dla Ciebie są one bardziej nurkowaniem. Jeżeli nie jesteś mistrzem kierownicy lub jeśli w poprzednim zdaniu wybrałeś płetwy, to warto skorzystać z osoby instruktora. Doświadczonej osoby, która pomoże Ci pokonać Twoje lęki i poprawić warsztat z zakresu wystąpień publicznych. Mam pomysł :).

Poniżej znajduje się obrazek. Kliknij w niego i dowiedz się,  jakie 3 STOPNIE prowadzą do efektywnej nauki wystąpień publicznych.

Podziel się wpisem:

Tags:

komentarze: 0

  1. […] Nurkowanie Jeden z największych lęków (ten przed utonięciem) został, przynajmniej częściowo, pokonany, […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.