Nowe

Cele na lipiec i sierpień + jak poszło w czerwcu?

Ja mówię TO https://jamowie.to

Roller coaster. To chyba jest słowo, które najbardziej pasuje do tego, co działo się w moim życiu w ostatnim miesiącu. Praca, druga praca, przeprowadzka, szkolenia, zastrzyk gotówki, niespodziewane wydatki, nowe wyzwania… Lipiec wcale nie zapowiada się mniej aktywnie. Ale wcale mi to nie przeszkadza!

Żonglowanie i rymowanie były obszarami, które chciałem rozwijać w poprzednim miesiącu. Cel postawiłem sobie ambitny: 5 godzin żonglowania i 5 godzin freestyle’u tygodniowo. Czy udało mi się je osiągnąć?

Od przybytku głowa czasami boli

To jest zdanie, pod którym podpisuję się obecnie obiema rękami. Wydaje się, że 10 godzin tygodniowo to nie jest dużo czasu. Ale, gdy chcesz je zagospodarować może się okazać, że należysz do jednej z trzech grup ludzi:

grupa pierwsza słysząc o 10 godzinach złapie się za głowę i stwierdzi, że to naprawdę dużo czasu, z którym nie wiadomo, co zrobić. Więc 10 dodatkowych godzin spędzą w nudzie. Jeśli nie jesteś dzieckiem i Ci się nudzi to proszę Cię, zrób coś ze swoim życiem. Zacznij od tego, żeby pieprznąć się w łeb. Ludzie inteligentni potrafią sobie znaleźć zajęcie. Ci, którzy się nudzą nie powinni być tolerowani przez społeczeństwo.

grupa druga słysząc o 10 godzinach powie, że chętnie przyjęłaby ten dodatkowy czas, bo przecież ciągle mają go zbyt mało. Dodatkowe godziny radośnie spożytkowaliby przeglądając Kwejki i inne pożeracze czasu. Po czym znów zaczęliby narzekać, że mają za mało czasu.

trzecia grupa słysząc o 10 godzinach zastanowi się, na co można przeznaczyć ten czas. Wezmą kartkę papieru i zaplanują – w mniejszym bądź większym stopniu – jego wykorzystanie.

Jak się być może domyślasz, starałem się dzielnie trzymać w grupie trzeciej, planując swoje działania i poświęcając im odpowiednią ilość czasu. Wyzwanie pierwsze, któremu przyszło mi stawić czoła, pojawiło się, gdy zauważyłem, że chcę złapać zbyt wiele sroczych ogonów naraz. Oprócz celów, które zapisałem sobie po prawej stronie bloga postanowiłem zabrać się promocję bloga, czytać więcej książek, biegać do i z pracy, wysypiać się i robić kilka innych rzeczy. Poszczególnym działaniom nadałem priorytety, a te mniej ważne starałem się realizować w mniej angażujący sposób lub przeznaczałem na nie mniej czasu. Ale stwierdzam, że w życiu czasami jest tak, jak w dobrej prezentacji: Mniej może oznaczać więcej. Nie zawsze warto skupiać się na robieniu kilku czasożernych celów.

Przyjemność czy obowiązek?

Wyzwaniem drugim było to, że freestyle i żonglowanie są rzeczami przyjemnymi, które nijak w mojej głowie nie chciały się stać twardymi celami. Nie chciałem traktować żonglowania jako obowiązku, a pod koniec pierwszego tygodnia zdarzyło mi się o tym w ten sposób pomyśleć. Na szczęście całą sytuację rozwiązała nieformalna grupa, którą zaczęliśmy nazywać szkołą żonglerów. W poprzednim miesiącu żonglować zaczęli prawie wszyscy moi współlokatorzy oraz spora grupa znajomych. Przemek kupił sobie nawet piłeczki. Nie było imprezy, podczas której ktoś nie zacząłby podrzucać kulkami. Widząc, jak inni robią postępy miałem niesamowitą motywację, żeby realizować swój cel. Ludzie mnie uratowali, bo płakałbym tu teraz, że nie dałem rady zrealizować celu.

Szkoła żonglerów

Z rymowaniem było łatwiej. Na żonglowanie potrzebujesz czasu i miejsca. Rymować możesz wszędzie. Brałem prysznic, gotowałem obiad i rymowałem głośno. Szedłem ulicą i rymowałem pod nosem. Jechałem autobusem i też składałem rymy. Biegłem do pracy i układałem rymy w tempie oddechów (wdech, wdech – wydech) – to ostatnie jest prawdziwym wyzwaniem :).

Jak jeszcze zabierałem się za freestyle? Układałem wierszyki i rymowanki dla dzieci (co po części wiąże się z tym, co obecnie robię), oglądałem nagrania z Wielkiej Bitwy Warszawskiej i … czytałem kolędy ;). Zdziwiony? Zobacz na układ tych pieśni, to w jaki sposób słowa pasują do siebie. Kolędy to skarbnica rymów: nowina, syna, rodzi, oswobodzi, grają, śpiewają, klękają, ogłaszają! JOOOOŁ!

Podsumowując wyzwania czerwcowe mogę powiedzieć, że:

na żonglowanie przeznaczałem mniej czasu niż pierwotnie planowałem, około 4 godzin tygodniowo. Ale udało mi się nabrać wprawy w żonglowaniu przemiennym czterema piłeczkami, nauczyłem się przechodzić z trybu przemiennego na równoległy i opanowałem dobrze żonglowanie trzema piłkami dodając do tego kilka ciekawych tricków. Oczywiście, piłeczki spadają nadal i będą spadały zawsze. Obiecałem film, film będzie. Żonglowaniu poświęcę osobny wpis, do którego dołączę wideo.

na freestyle przeznaczyłem więcej czasu niż pierwotnie planowałem, co jest wynikiem rymowania w drodze. Śmiesznie musiałem wyglądać mamrocząc pod nosem, ale opłacało się. Tutaj podziękowania należą się również Kacprowi, który często dzielnie towarzyszył mi na gitarce. Freestyle również doczeka się osobnego wpisu z dołączonym do niego filmem.

Cele na lipiec i sierpień

Lipiec i sierpień są wypełnione różnego rodzaju celami. Niektóre są modyfikowane na bieżąco, inne powstają we współpracy z grupą ludzi. Pochłaniają dużo czasu i siły. Dlatego Kozdęba idzie na wakacje i cele, które są ekscytujące odkłada na półkę. Rymowanie pod nosem, czy żonglowanie piłeczkami jest po prostu FAJNE. Z przyjemnością się do tego zabieram. Ale nie każdy cel, który będę realizował w swoim życiu będzie fajny. Czas wziąć się za cel wymagający dużego wysiłku. Czas wyznaczyć sobie taką metę, która być może wymagała pełnego zaangażowania, dobrego planu i konsekwencji. Dlatego daję sobie dwa miesiące na ogarnięcie tematu.

Cele na lipiec i sierpień - rozwój bloga

Przez lipiec i sierpień będę się zajmował dwiema rzeczami: będę pisał książkę i będę pracował nad rozwojem bloga. Więcej szczegółów nie zdradzę. Najbliższy tydzień poświęcę na pracę nad szkoleniem i przygotowaniem planu działania na najbliższe kilkadziesiąt dni. Wsparcie w każdej postaci, poza postacią wódki, będzie mile widziane :).

Mój rollercoster pokonał właśnie krętą trasę, wjechał pod górę. Za moment pokona przewyższenie i…

Podziel się wpisem:

Tags:

komentarze: 0

  1. Kurczę! Wszyscy we wakacje piszemy książki. To niesamowite!

    Trzymam za Ciebie kciuki. ;)

    1. Dzięki!
      (najwidoczniej wakacje nadają się tylko do tego, żeby pisać ;))

  2. Mocno trzymam kciuki za Twoje cele i w głowie gdzieś tam porządkuję sobie te własne. Swoją drogą to zabawne, ostatnio gdzie się nie ruszę, to czytam, że ktoś właśnie pisze lub planuje napisać książkę. Bo ja też :) Ale jeszcze nie w te wakacje… :)

    1. Dzięki :)!
      Też zauważyłem, że pisanie książek jest ostatnio “modne”… a może to po prostu kwestia towarzystwa, w jakim się obracamy :)?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *