PodróżePolska

Czy Warszawa jest fajna?

Warszawa

Warszawa. Tak bardzo nie lubiłem tego miasta jeszcze kilka lat temu. Już sama nazwa powodowała, że krzywiłem się z niesmakiem i chciałem ordynarnie splunąć na ziemię. Ostatnio jestem w stolicy coraz częściej, a w głowie coraz głośniej tłucze mi się: Sorry, Warszawo!

Typowy Krakus uznaje Warszawę za siedlisko wszelkiego zła, które zżera Polskę. I ja, chociaż rodowitym Krakusem nie jestem, podpisywałem się pod dyskredytacjami Warszawy z wielką żarliwością. No bo jak można lubić Warszawiaka? Jak można podziwiać to zniszczone i brudne miasto, zamieszkałe przez bandę karierowiczów? W głowie mi się nie mieściło, że komuś może się stolica szczerze podobać.

Tymczasem wczoraj wróciłem z kolejnego szkolenia, które prowadziłem w Warszawie. W stolicy spędziłem weekend, po raz kolejny pospacerowałem po mieście, a że pogoda nie była zła, to spacery się udały. Po raz kolejny trafiłem w miejsca, które mi się spodobały i po raz kolejny uderzyło mnie, że ja chyba lubię to miasto.

Pamiętam, gdy ta myśl dostała się do mojej głowy po raz pierwszy: nie może być, chory jestem, pijany, naćpany warszawskim, ohydnym powietrzem. Ale najwidoczniej choroba ta zalęgła się w mojej głowie na dobre, a powodów jej wystąpienia jest całkiem sporo. Oto i one:

Pole Mokotowskie

Spory kawałek zieleni, który odwiedzam praktycznie za każdym razem, gdy jestem w Warszawie. Jest całkiem blisko centrum, sporo w nim alejek i ławeczek, na których można odpocząć, poczytać książkę lub zjeść burgera. Mimo, że nie wyróżnia się niczym niezwykłym, jest to jedno z moich najulubieńszych miejsc w stolicy.

warszawa_morskie_oko

Inne pełne zieleni miejsca

W ostatnią niedzielę udało mi się odwiedzić Park Morskie Oko na starym Mokotowie – kolejny park, do którego z chęcią wrócę przy następnej wizycie. Zdecydowanie: Warszawa jest zielona. Na którymkolwiek przystanku metra wysiądę, zawsze w pobliżu jest jakiś park, do którego można wejść i rozłożyć się na ławeczce. W samym mieście wszystkich jest około 90. Wychodzi więc na to, że nawet w tak zurbanizowanym środowisku jest miejsce dla drzew i krzaków.

Metro

Jeśli istnieje coś, co pozwala mi się pokonać spore odległości w krótkim czasie, to nie ma opcji, żebym z tego nie skorzystał. Metro rządzi. Nawet, jeśli jest jedno-nitkowe.

Komunikacja miejska

Być może metro warszawskie rządzi dlatego, że w Warszawie cała komunikacja miejska nieźle funkcjonuje. Rzadko kiedy w stolicy czekałem na tramwaj i autobus dłużej niż kilka minut. Zwykle były pięknie skomunikowane z metrem, z którego właśnie wysiadałem. Jeśli ktoś z Was uważa, że transport miejski w Warszawie jest słaby, zapraszam do Poznania. Tam jest koszmarnie, chyba najgorzej.

Starbucks przy Placu Trzech Krzyży

Miejsce, w którym nie jeden raz pracowałem popijając kawę i czekając na spotkanie z klientem.Wygodnie, spokojnie i wszędzie blisko.

Biznesy

Nie wiem, jak prowadzi się firmę w stolicy, ale wiem, że jak prowadzi się firmę poza stolicą, to i tak nie uniknie się wyjazdów do niej. Większość moich klientów jest z Warszawy. Być może dlatego, że zajmuję się szkoleniami, a być może dlatego, że to własnie tam koncentruje się biznes. Chcesz robić karierę? Naprawdę, o wiele łatwiej będzie Ci ją rozruszać w Warszawie. Szczególnie, jeśli planujesz podbój korporacji. I to nie jest tylko moja opinia.

warszawa_plac_zbawiciela

Tempo życia

W Krakowie zawsze ceniłem to, że ludzie tutaj żyją powoli. Nikt się nie spieszy, zajmujemy zawsze całą powierzchnię schodów ruchomych, utrudniamy sobie wysiadanie na Bagateli. Te zastoje zawsze mnie denerwują przez 2 minuty, po których przychodzi po raz kolejny świadomość tego, że taki jest przecież Kraków. W Warszawie każdy chodzi szybko, jakby wolniejszy krok mógł spowodować, że podeszwy na zawsze przykleją się do chodnika. Wydaje mi się, że w stolicy nawet starzy ludzie pędzą. To całkowita zmiana optyki, bo nagle okazuje się, że wcale nie spieszę się najbardziej ze wszystkich, którzy współdzielą moją trasę. I to jest bardzo sympatyczne uczucie.

Ludzie

A raczej znajomi, którzy w Warszawie mnożą się jak króliki. Zawsze było ich wielu, ale obecnie w stolicy znajduje się magnes, który ściąga ludzi z Krakowa. Miasto tworzą ludzie, którzy w nim mieszkają. A ci, którzy tworzą Warszawę wydają się być coraz bardziej sympatyczni.

Nie gubię się

A jeśli nie gubię się w jakimś miejscu i potrafię znaleźć w nim trasę z punktu A do punktu B, to znaczy, że jest to miejsce dobre. Podobną łatwość odszukania trasy znajduję w Krakowie.

Pałac Kultury i Nauki

Uwielbiam ten budynek. Widziałem go po raz pierwszy kilka lat temu i z rozdziawioną szeroko paszczą stałem próbując dostrzec jego czubek. Zrobił na mnie niesamowite wrażenie i robi je do dzisiaj. Uwielbiam wysiadać na Centralnej tylko po to, żeby móc unieść głowę i poczuć jego kiedyś złowrogi, a dzisiaj zachwycający ogrom. No i zawsze muszę strzelić mu fotkę.

To nie jest tak, że idealizuję Warszawę, bo i ona ma swoje przywary i wiele aspektów tego miasta mnie denerwuje. Ale jak to napisał dzisiaj na Facebooku mój kumpel Dawid: Wpadaj, Warszawa da się lubić – to tu dzisiaj bije serce Polski and this is the place to be ! No i chyba coś w tym jest.

Piąteczka, Warszawiaki!

Podziel się wpisem:

Tags:

komentarze: 12

  1. Warszawa fajna jest!

  2. Wow, mimo że nie jesteś z Warszawy to użyłeś prawidłowej nazwy Pola Mokotowskiego ;) wiele osób (nawet rodowitych Warszawiaków) mówi Pola zamiast Pole. Drobiazg bez znaczenia, ale tak mi się rzuciło w oczy ;).
    A tak ogólnie to fajny wpis, miło przeczytać wreszcie jakieś ciepłe słowa na temat naszej pięknej stolicy :) to najprawdziwsza prawda z tą komunikacją miejską i z dużą ilością terenów zielonych. To jedna z tych rzeczy, za które kocham Warszawę.

    1. Dzięki za uznanie :) No mi się przede wszystkim ta zieleń i ta dobra komunikacja rzuciła w oczy, bo to są w sumie rzeczy, które mają dla mnie duże znaczenie.
      A żeby z tym Polem tak pięknie nie było… dzisiaj się dowiedziałem, jak szukałem kilku informacji ;). Ale już na pewno zapamiętam!

      1. Tylko ja właśnie mam problem z tym Polem.
        Jestem z okolic Krakowa, na studia wybrałam się do Warszawy i zawsze jak mówię, że idę ,,zapalić na pole”, czy po prostu wychodzę na pole, znajomi myślą że chodzi o Pole Mokotowskie właśnie ;)
        Moi ,,dworzanie”… :)

        A co do Twojego wpisu, to całkowicie się zgadzam. Nigdy bym nie pomyślała, że wyląduję w tym mieście i co więcej: będzie mi się to podobać.
        Odpieram dodatkowo zarzut, że Warszawa jest mało studencka – trzeba po prostu wiedzieć gdzie chodzić, bo rzeczywiście nie ma tu takiego miejsca jak krakowski rynek – klub na klubie i wszędzie studenci, ale zapewniam, że studentów i fajnych imprez tu nie brakuje.

        Warszawa jest trudnym miastem. Nie zachwyca na pierwszy rzut oka – trzeba ją trochę poznać, starać się zrozumieć i być otwartym

        PS Zawsze będę chodziła na pole :)

        1. Pole! Jak najbardziej na pole ;). Gdzieżby indziej?
          Tej studenckości to tak bardzo nie zażyłem, bo za czasów studenckich nie przepadałem właśnie za Warszawą i rzadko tam bywałem. Ale teraz pewnie bym się pod tym podpisał :)

  3. Mieszkam w Warszawie już kilka lat, od kiedy zacząłem tutaj studia i mi się zawsze stolica podobała. Dobrze, że i Ty się przekonałeś :).

  4. Stolica bywa naprawdę urokliwa i wiele oferuje ;) nigdy nie rozumialam za to tych animozji na lini KRK-Wwa, a wśród młodych ludzi to już w ogóle, pamiętam jakie wielkie oczy zrobiłam jak poznani na wyjezdzie młodzi, wykształceni etc z Krk powiedzieli, że ‘nie spodziewali sie takich fajnych ludzi z Warszawy’ i ze ich pozytywnie zaskoczylismy. Stereotypy są straszne ;)

    1. Hmmm… podobne stereotypy stosujemy w stosunku do młodych Niemców, Rosjan i wielu innych “innych”.

      1. No ja nie stosuję, więc mnie to dziwi ;)

        1. Zbyt uogólniłem, ale nie mogłem znaleźć odpowiedniego zdania :).

  5. Choć mieszkam we Wrocławiu to całkiem podoba mi się nasza stolica, jednak są dwie rzeczy, za które jej nie cierpię: korki i kulturę jazdy kierowców ;) Prowadząc auto jestem w stanie zmienić kolory na twarzy i przestaję być damą ;)

    1. Źli kierowcy i korki denerwujące są zawsze i wszędzie ;). Nie tylko w stolicy :)!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *