Z roku na rok coraz mniej czasu mam, żeby pisać wpis podsumowujący. Ale to był kolejny piękny rok i chcę poświęcić chwilę, żeby spojrzeć na niego z dystansu.
Jestem przepełniony wdzięcznością za to, jak wyglądał ten rok. Omijały mnie (a nawet nas) choroby, udało nam się odwiedzić kilka nowych miejsc i budować bezpieczeństwo finansowe.
Ten powyższy akapit mówi dużo na temat tego, gdzie jestem i jak zmieniłem się od kiedy napisałem pierwsze podsumowanie rok. Zupełnie inny człowiek. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Bo jeśli spojrzę na zajawki, to w sumie są one podobne do tych z 2015 roku. Z tym, że teraz na pierwszym miejscu jest rodzina.
Co wspaniałego było w 2025 roku?
Bycie tatą jest super
Bycie tatą to wciąż najlepsza rzecz, jaką mam do robienia w życiu. Uwielbiam spędzać czas z Leonem i jestem wdzięczny za każdą minutę, którą z nim spędzam.
Podróżowanie we trójkę jest fajne, all Inclusive też jest fajne
Szczerze, nie wiem dlaczego będąc młodszym człowiekiem gardziłem wyjazdami typu all inclusive. To tanie wyjazdy w ciepłe miejsca z nielimitowanym dostępem do alkoholu.
W tym roku byliśmy na all-in 3 razy: dwa razy w Egipcie i raz w Turcji.
„Niestety” oferta alkoholowa obecnie mnie już nie interesuje, ale młody Andrzej mógł skorzystać, przy okazji pewnie robiąc borutę na basenie.
All in na pewno jest stylem podróżowania, który obecnie nam odpowiada. Ma on swoje ograniczenia, ale z drugiej strony:
- daje nam dostęp do basenu (Leon uwielbia baseny)
- pozwala mi biegać dookoła kurortów i ten sposób złapać nieco miejscowego klimatu
- nikt nie trzyma nas na siłę w hotelu
W tym roku udało mi się spełnić też jedno z moich marzeń: pojechałem na domowy mecz Barcelony. Nie na Camp Nou, to jeszcze przede mną, ale na magiczny stadion olimpijski. Na Camp Nou to już pewnie zabiorę Leona.
Znalazłem czas na sport. Właściwie, to całkiem dużo czasu i zrobiłem połówkę Iron Mana
Zrobienie 1/2 IronMana chodziło mi po głowie od dłuższego czasu, ale mentalnie przełożyłem to na „jak Leon będzie większy”. Wszechświat jednak zdecydował, że czas na IM jest w tym roku.
Gdy dowiedziałem się, że triatlon będzie organizowany w Krakowie, musiałem się zapisać. Wyścig ukończyłem z bardzo dobrym rezultatem, z którego jestem dumny.
Przygotowania do IM zajęły jednak bardzo dużo czasu – znacznie więcej niż oczekiwałem. Ten okres był ciężki i przetyrał nie tylko mnie, ale i Anitę, której dziękuję za wsparcie. Niestety, udział w zawodach bez treningu nie wchodził w grę i to uświadamia mi, że pełny dystans na pewno zostanie odłożony na „za kilka lat”.
O ile nie zdarzy się nic nieoczekiwanego.
Sama połówka Iron Mana nie jest nawet na podium największych sportowych wyzwań, jakie ukończyłem w życiu. Trójka to 1) Kierat (ha tfu!), 2) Trasgrancanaria (46 km) i Bieg Rzeźnika (87 km).
Poza tym – znowu mam za sobą rok codziennych treningów – obecnie:
- staram się poświecić minimum 15 minut dziennie na trening
- mieć średnio 1 godz. miesięcznie treningu
- przebiec 100 km miesięcznie
i w 2025 roku udało się zrealizować wszystkie założone cele.
Biznes się rozwija
Biznesowo to był bardzo udany rok.
KodujMata zalicza kolejny udany okres. Może nie tak spektakularny, jak poprzednie 12 miesięcy, które przekroczyło wszelkie oczekiwania, ale wciąż bardzo dobry.
Z kolei w Brave New mamy za sobą najlepszy okres od początku firmy: wiele projektów, współprace międzynarodowe i zaangażowanie w bardzo duże i znaczące projekty. Na liście zrealizowanych projektów pojawiły się ciasteczka HIT czy Krakuski, dwie nowe agencje z USA i Szwajcarii. WOW. Jeśli kolejny rok będzie tak samo dobry, to znajdziemy się w miejscu, do którego dążymy od kilku lat.
Jestem dumny z tego, co osiągnęliśmy z Michałem i całym zespołem.
Realizuję cele finansowe
Wciąż nie jestem takim zarobasem, żeby kupić mieszkanie za gotówkę, więc spłacamy kredyt. W tym roku udało się go solidnie nadpłacić. Celem jest spłata w max 10 lat i w tym roku przybliżyliśmy się mocno do jego realizacji.
Przy okazji wciąż udaje się nam budować solidną poduszkę finansową. Realizacja celów finansowych daje mi wiele satysfakcji.
Nad czym muszę popracować w 2026 roku?
Rok 2025 kończę z niedosytem w pewnych obszarach, nad którymi chciałbym popracować w kolejnym roku:
Uzależnienie od cukru i podjadania
Chyba największy zjazd, jeśli chodzi o moje nawyki. Słodycze wlewały się do mojego organizmu przy każdej okazji i to w niekontrolowany sposób.
Medytacja
W całym roku medytowałem mniej niż 10 razy. Za pewną formę medytacji uznaję moje codzienne zachwyty nad Leonem, ale sama medytacja jest na pewno obszarem, który chcę poprawić. Zwłaszcza, że wiem o jej dobroczynnym wpływie na zdrowie. Jest to jeden z najtrudniejszych nawyków, które próbuję wypracować.
Asertywność
Sukcesy – zwłaszcza biznesowe – mają swoją cenę. Wiele rzeczy można byłoby zrobić lepiej, gdybym nie brał tyle na swoje barki. Momentami, zwłaszcza pod koniec roku, chciało mi się płakać z przepracowania i zmęczenia. Nie chcę tego przeżywać w kolejnym roku.
Mam nadzieję, że te 3 cele uda się zrealizować chociaż częściowo.
I każdemu z Was życzę realizacji celów.

