Nowe

Uciekające pomysły

ulatujące pomysły - www.jamowie.to

Promienie słońca wpadały przez odsłonięte okno grzejąc moją lewą, odkrytą w którymś momencie snu, stopę. Otworzyłem zaspane oko, sięgnąłem po telefon. Jeszcze chwilę można poleżeć, pomyśleć.

Poranek. Moment, w którym niby jestem już obudzony, ale jeszcze nie do końca funkcjonuję w ziemskim wymiarze. Czasami nie mam ochoty od razu zrywać się na nogi tylko leżę gdzieś na granicy jawy i snu analizując myśli, które leniwie płyną przez moją głowę. I te myśli, oprócz tego, że przemieszczają się dość powoli, mają jeszcze dwie właściwości. Jedna jest pozytywna, a druga doprowadza mnie do szału.

Pozytywne jest to, że część tych myśli to genialne pomysły na projekty, podróże, wpisy. Leżę wtedy w tym swoistym zawieszeniu i planuję każdy akapit i etap realizacji. I wszystko byłoby super, gdyby nie to, że myśli te bardzo łatwo uciekają. I to jest ta druga strona medalu. Wystarczy Niewielki Element Rozpraszający: powracający budzik, sms, rozmowa prowadzona w kuchni lub nawet zbyt natarczywa myśl, która akurat zaatakowała zwoje, by pomysł – tak pieczołowicie przed chwilą pielęgnowany – uleciał w nicość.

Próbuję wtedy przywołać schemat, powrócić do zagubionej myśli, a im bardziej się staram, tym bardziej oddalam się od uciekającej idei. Próbuję więc oszukać mózg – spryciarz: jak mi nie będzie zależało to sobie łatwiej przypomnę. Oddychaj spokojnie. Nie myśl o niczym, a pomysł wróci sam. Nie wraca.

I chodzę przez cały dzień, co jakiś czas próbując nakłonić swój mózg, żeby zwrócił to, co najpierw podarował, a potem tak perfidnie zabrał. Ale nie! Na nic prośby, konwersacje prowadzone w głowie, szybkie treningi mentalne. Pomysł uleciał, zostało wspomnienie i żal, że chociaż notes leżał pod ręką, to jednak zdecydowałem się zaufać swojej pamięci.

A mama mówiła: jedz więcej orzechów i mniej margaryny…

Promienie słońca wpadały przez odsłonięte okno grzejąc moją lewą, odkrytą w którymś momencie snu, stopę. Otworzyłem zaspane oko, sięgnąłem po telefon. Jeszcze chwilę można poleżeć, pomyśleć. O czym by tu dzisiaj napisać… Tak, to będzie świetny wpis, najlepszy. Może powinienem go zapisać? W sumie tak dobrze mi się leży… Zapamiętam…

Macie jakieś pomysły na te poranne, uciekające myśli?

 

Podziel się wpisem:

Tags:

12 comments

  1. Dlatego koło łóżka warto mieć mały notatnik i długopis, najlepiej w takim miejscu, ze nawet nie musisz wstawać ;) Jak coś Ci wpadnie do głowy to bierzesz, zapisujesz, odkładasz i leżysz dalej. ;)

    Albo opcja mobilna – zapisujesz jako notatkę w telefonie, a zakładam, że większość ludzi ma telefon w zasięgu swojej ręki rano. :)

  2. Ja to nazywam “basic level”, ten stan zaraz po przebudzeniu. I rzeczywiście, umysł jest w tedy w takim dziwnym stanie, że produkuje fajne pomysły. Ja na szczęście większość zapamiętuję, a potem przelewam na papier/klawiaturę. Ale fajnie byłoby mieć taki… skaner myśli :)

    1. Jeśli wpadniesz na to, jak to zrobić, jestem Twoim pierwszym klientem ;)

  3. Ja takie pomysły miewam zazwyczaj wieczorem, przed zaśnięciem, ale zawsze mam na wyciągnięcie ręki notes lub telefon, aby zapisać chociaż słowo kluczowe, bo wiem, że jak się obudzę rano, to już nie będę pamiętał.

    1. Kartka wieczorem nie jeden raz życie uratowała :). Nauczyłem się, że do rana nie ma szans zachować wspomnienia w głowie. Ale rano jeszcze potrafię się przeliczyć :)

  4. Tak, telefon, ja też stosuję tę opcję. Chociaż poranne myśli rzadko mi uciekają. Gorzej z tymi, które pojawią się w nocy, jak obudzę się na chwilę. A zdarza mi się obudzić z jakimś fajnym pomysłem. Czyżbym rozmyślała nawet śpiąc? ;)

    1. A to nie jest tak, że myślimy przez cały czas ;)?

      1. Ja to tylko w wolnych chwilach :-)

  5. Poranne mi nie uciekają, bo rzadko “wyleguję” się w łóżku – albo ponownie kładę się spać, albo zupełnie się wybudzam. Za to, gdy zasypiam, bądź przyśni mi się coś co chcę zapamiętać – otwieram notes który zazwyczaj kładę blisko łóżka.

  6. Dlatego powoli się przyzwayczajam do sięgania po notes w takich chwilach. Żadne tam tablety, telefony – notes musi być ;) Bo ileż to już cudownych pomysłów zaginęło w czeluściach mojej głowy, a przecież “to jest tak doskonała myśl, że na pewno bez trudu ją zapamiętam”.

  7. Metafizyczno-poetycki Andrzej. Rewelacja :) Bardzo ładny tekst (w taki sposób, w jaki niektóre filmy są po prostu ładne).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *