EuropaPodróże

Co trzeba zobaczyć w Tallinie?

Tallin - ciekawe miejsca - http://jamowie.to Ja mówię TO

Tallin nie jest dużym miastem, jednak jego długa historia, ale i szczęśliwe koleje losu spowodowały, że można w nim zobaczyć kilka naprawdę ciekawych miejsc. Jedne zainteresują pasjonatów historii, a inne nietypowych miejsc.

Jeśli wybierzecie się do Tallina to warto wiedzieć, że transport publiczny w tym mieście jest darmowy dla jego mieszkańców. Sami Estończycy mówią jednak, że i turyści bez problemu mogą poruszać się autobusami i tramwajami, bo nikt tego nie kontroluje. Osobiście nie sprawdzałem, wybrałem mniejszy stopień bycia cebulą i piesze przemierzanie miasta. Tym bardziej, że najciekawsze okolice: Stare Miasto i Kadrioru Park, nie są od siebie oddalone w dużym stopniu i dotarcie z miejsca na miejsce to raptem 40 minutowy spacer, podczas którego można poznać miasto.

Poznawanie miasta podczas spaceru pozwoliło mi na przykład zauważyć bardzo dziwny sposób oznaczania przejść dla pieszych. Niektóre nie są w żaden sposób oznaczone. Światła po jednej i drugiej stronie ulicy, po środku żadnego graficznego przedstawienia pasów. I wszyscy zachowują się na drodze kulturalnie. Spacer po Tallinie jest więc przyjemnością, a warto zacząć go na Starym Mieście.

Stare Miasto

Estończycy są jednym z narodów charakteryzujących się najwyższym stopniem ateizmu na świecie. Architektura centrum stolicy nie potwierdza jednak tego, co siedzi w głowach jej mieszkańców. Tallin to miasto kościołów, przede wszystkim prawosławnych cerkwi i protestanckich zborów. Wiele z nich to budowle gotyckie, wszystkie mają już swoje lata i są jedną z wizytówek miasta. Jedną z robiących największe wrażenie świątyń jest sobór Aleksandra Newskiego. Ale nie dajcie się zwieść jej urodzie, bo w porównaniu z innymi kościołami, ten jest młodym smarkaczem. Sobór został ukończony w 1900 roku. Estończycy gardzili tym miejscem, jako symbolem rusyfikacji kraju i po odzyskaniu niepodległości w latach 20. XX wieku, zaczęli rozważać propozycję demontażu świątyni. Był tylko jeden problem. Sobór wygląda tak:

Oficjalna wersja głosi wprawdzie, że sobór przetrwał, gdyż protestowała ludność prawosławna, ale sami Estończycy mówią o tym, że świątynia jest po prostu piękna i to uratowało ją przed rozbiórką.

Kolejną rzeczą, którą na pewno zobaczycie w Tallinie jest ratusz miejski, chyba najlepiej zachowana w tej części Europy tak stara siedziba władz miasta. Mieszkańcy stolicy są niezwykle dumni, że to właśnie u nich zachowało się to cudo.

Jakbym chciał wymienić wszystkie budynki, na które powinny paść Wasze spojrzenia w Tallinie, to miałbym problem, bo sam wszystkich nie pamiętam. Polecam udać się na wycieczkę po mieście z ludźmi organizującymi Free Toury. Jeśli mam być szczery, nigdy nie trafiłem na lepszych przewodników niż ci pasjonaci, którzy w dwie godziny pozwolą Wam poznać najważniejsze części miasta, a za ich pracę możecie zapłacić tyle, ile uważacie za słuszne.

Wybrzeże

Tallin leży nad tym samym morzem, co Polska, ale Bałtyk z perspektywy największego portu Estonii wydaje się być trochę bardziej mroczny. Samo wybrzeże nie robi jakiegoś oszałamiającego wrażenia. Kamienie, żwir, lekko pochylone drzewa, całkiem przyjemny widok na Zatokę Fińską i świadomość, że gdzieś tam, po drugiej stronie można wypatrywać Helsinek. To, co robi wrażenie znajduje się w części portowej. Są to ogromne statki wycieczkowe – wysokie, jak wieżowce, ale o wiele dłuższe od budynków. Przechodziłem obok portu i nie mogłem się powstrzymać, żeby nie nadłożyć kilkunastu minut spaceru, by tylko móc podnieść głowę i jak małe dziecko zachwycić się rosnącymi przed moimi oczami kolosami.

Wyruszając z okolic portu w lewo dotrzemy m. in. do więzienia, o którym poniżej. Z kolei idąc w prawo, na waszej drodze stanie całkiem sporo ciekawych miejsc, pomników i zabudowań. Celem powinny być tereny Kadriorg Park i jego sąsiedztwo. Co ciekawego tam znajdziecie?

Idąc wybrzeżem w oczy rzuci Wam się pomnik Rusałki. Statua upamiętnia tragedię z 1893 roku, w której 177 rosyjskich marynarzy okrętu Rusałka spoczęło na morskim dnie. W tej okolicy znajdują się też ogromne tereny festiwalowe – Lauluvalijak, gdzie muzykalni Estończycy spotykają się, by wspólnie pośpiewać. To właśnie tam miała miejsce Singing Revolution. Warto odwiedzić i zobaczyć ogromny budynek o trudnym do określenia kształcie.

Wracając do centrum obowiązkowo trzeba wejść do Kadriorg Park. W nim zobaczycie Pałac Prezydencki oraz Muzeum Sztuki Zagranicznej mieszczące się w Kadriorg Palace, pięknym, kolorowym budynku otoczonym świetnymi ogrodami, które w lecie muszą robić niesamowite wrażenie. Nieopodal znajduje się też KUMU – Muzeum Sztuki Estońskiej, kolejna bardzo ciekawa bryła. Mówię o bryłach i budynkach, bo do środka nie zajrzałem. Kilka obrazów, bez większego zainteresowania, obejrzałem przez szybkę i to w zupełności zaspokoiło moją potrzebę obcowania ze sztuką.

Więzienie

Miejsce, którego na pewno nie mogłem sobie odpuścić to stare więzienie Patarei Prison. Z mojej perspektywy rzecz o wiele ciekawsza niż obrazy i rzeźby. Więzienie leży nad brzegiem morza, dosłownie 15 minut spacerem od centrum miasta. 2 godzinne zwiedzanie z przewodnikiem to koszt od 7 do 10 euro i zdecydowanie warto wydać te pieniądze na wycieczkę.

Więzienie robi niesamowite wrażenie. Macie dostęp do praktycznie każdego miejsca, poczynając od zwykłych celi, a na celi śmierci kończąc. Więzieniu poświęcę osobny wpis, dlatego tutaj zostawiam jedynie zajawkę dotyczącą tego niezwykłego miejsca. Jeśli będziecie mieć możliwość odwiedzenia Tallina zimą, to koniecznie spróbujcie załapać się na nocne zwiedzanie więzienia. Mi udało się właśnie w ten sposób oglądać Patarei i mieszanka opowieści, zardzewiałych pryczy i obiektów wyłaniających się z ciemności robiła wielkie wrażenie. Podobno najlepiej to wygląda, gdy jeszcze spadnie śnieg.

To, co w Tallinie nie zachwyca, to jedzenie. Marcepan, tradycyjny słodycz estoński, smakuje jak marcepan, czyli słodko i bez szału. Nie jestem fanem. Nie pokochałem też smaku naleśników ze śledziem, stwierdzam nawet, że ich zamówienie było błędem. Dużym, kulinarnym babolem. Ale pani tak zachwalała… Cóż, żadne miejsce nie jest idealne. Mimo wszystko nie polecam wyprawy do Tallina z plecakiem konserw – nie ma takiej potrzeby.

Te trzy miejsca, czy też obszary, zapamiętam z Tallina wyjątkowo dobrze. Zdecydowanie warto przeznaczyć kilka godzin, by je wszystkie zobaczyć. Najlepiej dotrzeć do nich spacerem. Wtedy miasto smakuje lepiej.

Podziel się wpisem:

Tags:
  • jim1961

    Takie Free Toury są podobno w każdym większym europejskim mieście. Miesiąc temu w Pradze spotkałem dokładnie takich samych pasjonatów jak w Tallinie kilka lat temu :)

    • Tak, te w Pradze to jest petarda, generalnie to najlepsza opcja, moim zdaniem, jeśli chodzi o zwiedzanie z przewodnikiem.

  • Tallin fajny. Wcale nie wygląda na stolicę, bo jest mikroskopijny. I ma tanie taksówki. Byłam dwa razy. Ale czemu nie ma zdjęć ze starówki? Dla mnie to starówka jest najbardziej magiczna.