Nowe

Trening personalny – czy warto?

Zawsze uważałem, że trener personalny, który będzie prowadził mój trening na nic mi się nie przyda. Przecież sam doskonale wiem, jak pracować nad swoją formą. No ale nie do końca…

Jakiś czas temu odezwała się do mnie znajoma, Zuzia Górnicka. Wieki jej nie widziałem. W kilku słowach opowiedziała czym się zajmuje i zaprosiła na trening personalny do Kuźni Treningu. Początkowo byłem sceptyczny, bo po co mi trener. Jestem aktywny sportowo, nie wyglądam jak oponka, trenerzy personalni nie są dla takich ludzi jak ja. Ale z drugiej strony… bieganie mi się trochę znudziło, rower to rower, zawsze mogę pojeździć, a od Zuzi może się dowiem czegoś nowego. Zwłaszcza, że nie potrafię jeść. Jestem pod tym względem głupkiem i ten element treningu zawsze był moją piętą achillesową. No więc poszedłem.

Pierwszy szok przeżyłem po przekroczeniu drzwi Kuźni. Czekała już na mnie Zuzia, która w żadnej mierze nie przypominała Zuzi, którą spotkałem kilka lat temu. Obecna Zuzia może zabić mnie pstryknięciem palców. Przełknąłem głośno ślinę i wskoczyłem w strój sportowy.

Liczyłem na wycisk od pierwszych minut, ale zanim przeszliśmy do ćwiczeń porozmawialiśmy o moim zdrowiu i uczuleniach. Zostałem zmierzony i zważony. Kolejnym krokiem było wyznaczanie celów i określenie mojej motywacji. Zuzia dokładnie przepytała mnie, co chcę osiągnąć i dlaczego to jest mój cel. Rozpisaliśmy założenia na osi czasu. Całość trwała około 20 minut, które bardziej przypominały szkolenie z zakresu motywacji niż trening sportowy. Domyślam się, że to standard w obecnej pracy na siłowni. Bardzo dobry, podnoszący skuteczność sesji standard.

Dla mnie najbardziej istotne było to, że dowiedziałem się co i w jakich godzinach powinienem jeść. 5 posiłków, rano białko, węgle na kolację, mix w ciągu dnia. Mięso z marketu jest be, słodycze są be. Jabłka też niekoniecznie dobre, bo dużo cukru – to w dużym uproszczeniu garść dietetycznych informacji, które uzyskałem. Dowiedziałem się też o istnieniu i roli mięśni głębokich, trening których pozwoli mi osiągać lepsze wyniki na maratonach i w biegach ultra. Brzmi dobrze.

Tak przepytany zostałem oddelegowany na rozgrzewkę. Moja forma po Blancu i Rzeźniku jest w fazie spadkowej, więc pierwsze pięć minut było dla mnie niezłym hardkorem. Na szczęście obok stała Zuzia, która cały czas korygowała błędy mojej postawy i mówiła, jak mam wykonywać ćwiczenia.

I tu się zatrzymam, bo to jest najcenniejsza część treningu z profesjonalnym trenerem. Na początku poprzedniego roku trafiłem w internecie na Insanity – wyczerpujący zestaw ćwiczeń, które w 2 miesiące pozwalają poprawić sylwetkę. Insanity jest faktycznie bardzo skuteczne, jeśli ćwiczysz wg wskazań Shauna T, ale niektóre ćwiczenia były dla mnie nie do zrobienia. Nie miałem pojęcia, jak wykonać je prawidłowo mimo, że szukałem ich opisu w różnych miejscach. Pracując z trenerem nie ma mowy, że wykonasz jakieś ćwiczenie źle. Jeśli tłumaczenia nie wystarczą, to trener złapie Cię w pasie i poprawi ruchy.

Po godzinie treningu, podczas którego Zuzia musiała się wykazać naprawdę dużą cierpliwością byłem o wiele bardziej zmęczony niż myślałem. I dużo bardziej przekonany do skuteczności treningu personalnego.

Trener personalny to fajna praca. Przebywasz z ludźmi, pomagasz im osiągać ich cele. Jesteś ich mentorem, dietetykiem, psychologiem, przyjacielem. Nie klepiesz przez cały dzień w klawiaturę, klepiesz za to po ramieniu, gdy tego potrzebują. Jeśli macie problemy z regularnym ćwiczeniem, a chcecie osiągnąć jakieś sportowe cele lub po prostu zrzucić zbędne kilogramy, to jest to dobre rozwiązanie. Mi się spodobało.

Podziel się wpisem:

Tags:

5 comments

  1. Bardzo ciekawy artykuł. Czy taki trening jest drogi?

    1. To zależy na ile treningów się zdecydujesz. Im większy pakiet wykupisz, tym tańszy jest trening. Średnio za godzinę pracy z trenerem wychodzi 100 zł. Nie jest to może najniższa cena, ale stosunek cena-jakość jest moim zdaniem BDB.

  2. Przekonałeś mnie tym “ustaleniem diety”, bo w tym temacie jestem totalną lamą i nie mogę od dłuższego czasu przytyć ani grama, mimo wchłaniania ogromu jedzenia.

    1. No to taki trener na pewno powie Ci co i jak jeść.

    2. Zapraszam w takim razie na bezpłatną konsultację :) postaram się doradzić :)
      pozdrawiam, Zuzia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *