BiznesPraca

Sposób na porządek w kuchni biurowej

Dzięki publiczności sportowcy osiągają lepsze rezultaty, a karaluchy szybciej znajdują drogę w labiryncie. Jak wiedza na ten temat pomoże Ci wpłynąć na ludzi, którzy zostawiają bałagan w biurowej kuchni?

Stosy brudnych naczyń, znikające jedzenie, zużywane zapasy mleka – każdy, kto kiedykolwiek pracował w biurze wyposażonym w kuchnię wie, że zachowanie w niej porządku graniczy z cudem. Istnieje jednak prosty sposób, który pozwoli Wam nakłonić współpracowników do utrzymywania czystości. Wystarczy przeprowadzić pewien eksperyment.

Jeśli kiedykolwiek uprawiałeś jakiś sport indywidualny na pewno zauważyłeś, że o wiele łatwiej pobić życiówkę podczas zawodów, gdy dookoła areny zmagań stoją kibice. Niezależnie od tego, czy są to biegi, kolarstwo, czy biegi narciarskie. Jeśli obserwuje Cię publiczność prawdopodobieństwo osiągnięcia rekordowego rezultatu rośnie.

Facylitacja społeczna – bo tak nazywa się siła, która poprawia naszą efektywność, gdy jesteśmy obserwowani – jest niezwykle fascynującym zjawiskiem. Co więcej, występuje nie tylko w świecie ludzi.

Pierwsze badania nad wpływem obecności innych na zachowanie człowieka zostały przeprowadzone pod koniec XIX wieku. Ale dopiero eksperymenty Roberta Zajonca z połowy lat 60. XX wieku dały jasną i przekonującą odpowiedź na nurtujące nie tylko socjologów pytania dotyczące tego zagadnienia.

Wszystko zaczęło się od karaluchów.

W swoim eksperymencie Zajonc zbadał, jak szybko karaluch pokona labirynt w samotności oraz  gdy jest obserwowany przez inne karaluchy.

Aby wykonanie badania było możliwe Zajonc zbudował prosty stadion. Karaluchy nie lubią światła, dlatego na linii startu naukowiec umieścił lampę emitującą jaskrawe światło (150 wat). Po drugiej stronie, zaraz za metą, znajdowało się zaciemnione pudełko. Stadion był zamknięty w przezroczystym sześcianie (o wymiarach 50,8 cm x 50,8 cm x 50,8 cm; 50,8 cm = 20 cali), przez którego środek przebiegał tor wyścigowy w kształcie walca. Po obu stronach toru znajdowały się karalusze trybuny.

Zajonc skrupulatnie mierzył na stoperze wyniki osiągane przez swoich zawodników, a raczej zawodniczki. W eksperymencie zostały wykorzystane żeńskie osobniki Blatta orientalis (Karaczan wschodni). Aby były w dobrej formie Zajonc karmił je wcześniej jabłkami i trzymał w przyjemnym, ciemnym słoiku.

Jakie były wyniki eksperymentu?

Karaluchy, które były obserwowane przez publiczność osiągały znacznie lepsze wyniki (33 sekundy) niż karaluchy pokonujące tor w samotności (41 sekundy).

Znając rezultat badań Zajonc postanowił zmienić nieco reguły gry chcąc sprawdzić, jak karaluchy poradzą sobie z bardziej skomplikowanym zadaniem.

Stadion został przekształcony w labirynt, z dwiema ślepymi uliczkami. Tym razem obecność publiczności deprymowała karaluchy. Te, które były obserwowane uzyskiwały gorsze wyniki (130 sekund) niż karaczany mogące podjąć decyzję o wyborze ścieżki w samotności (110 sekund). Zjawisko to nazwano hamowaniem społecznym.

Eksperyment Zajonca – wizualizacja stadionu i labiryntu

Przejdźmy do przedstawicieli naszego gatunku. Jak już się pewnie domyślasz, jeśli chodzi o facylitację i hamowanie jesteśmy bardzo podobni do karaczanów. Człowiek człowiekowi karaluchem.

Jak pracujemy gdy inni patrzą?

To, co sprawdziło się w przypadku karaluchów, działa również u ludzi. Czynności, które są dla nas łatwe lub takie, które są automatyczne, wykonujemy szybciej, gdy jesteśmy obserwowani. Czynności skomplikowane lub takie, których się dopiero uczymy lepiej wykonujemy w samotności, a gdy patrzą nam na ręce, mamy z nimi więcej problemów.

Bieganie, zmywanie naczyń, czy czynności, które są naszą typową, codzienną pracą zaliczają się do tych prostych. Obecność ludzi w trakcie ich wykonywania podniesie Twoją efektywność. Ale jeśli jesteś humanistą i do rozwiązania dostaniesz złożone równanie matematyczne lub dostaniesz zadanie, którego nigdy wcześniej nie wykonywałeś, inni będą stanowić dodatkową przeszkodę.

Jeśli kierujesz zespołem sprzedawców, to efektywność tych doświadczonych podniesiesz, gdy będą pracowali w obecności innych członków zespołu. Z kolei nowi, niedoświadczeni sprzedawcy lepsze wyniki osiągną, gdy nikt nie patrzy im na ręce.

Jak to się ma do porządku w biurowej kuchni? Wiemy już, że szybciej wykonujemy proste czynności, gdy jesteśmy obserwowani. Jasnym jest, że posadzenie w kuchni pracownika podniosłoby czystość tego pomieszczenia. Ale czy naprawdę potrzebujemy dodatkowego etatu, żeby inni nie zostawiali po sobie syfu? Spójrz na kolejny eksperyment.

Melissa Bateson, Daniel Nettle i Gilbert Roberts przeprowadzili go na 48 pracownikach Wydziału Psychologii Newcastle University. Pracownicy korzystali z pokoju socjalnego, w którym mogli zrobić sobie kawę lub herbatę z mlekiem. Kawa kosztowała 50 pensów, herbata 30 pensów, a mleko 10 pensów. Opłaty za napoje uiszczano do skarbonki uczciwości, a korzystających nikt nie kontrolował. System ten działał przez wiele lat, a instrukcje były zamieszczone na kartce A5 przyklejonej do szafy znajdującej się obok wyposażenia.

Eksperyment nie naruszał dotychczasowych zasad samoobsługi, a naukowcy wprowadzili tylko jedną zmianę w warunkach wyjściowych. Na kartce, nad instrukcjami wydrukowano niewielki banner (150 x 35 mm), który zmieniał się co 7 dni. Przez 10 tygodni na przemian na kartce lądowały obrazy kwiatów lub obrazy oczu. Obrazy się zmieniały, ale oczy łączyła jedna rzecz: wszystkie patrzyły bezpośrednio na pracownika.

W każdym tygodniu naukowcy liczyli zebrane pieniądze. Za najlepszy punkt odniesienia wybrano zużycie mleka. Wyniki możecie zobaczyć na poniższej grafice.

Źródło: www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1686213/

Jak widać, niczego nieświadomi uczestnicy eksperymentu płacili prawie 3 razy wyższe kwoty, gdy byli obserwowani. Nie zauważono natomiast, by obraz oczu wpłynął w jakikolwiek sposób na ilość wypitych napojów.

Badacze wysnuli prosty wniosek: ludzie byli bardziej uczciwi, gdy w ich percepcji pojawiło się przekonanie, że są obserwowani. Co więcej, uczestnicy byli zupełnie nieświadomi zmian, które zaszły w ich zachowaniu.

Z tego powodu Daniel Kahneman, autor książki Pułapki Myślenia, wyniki badania uznał za modelową demonstrację zjawiska torowania (primingu), które mówi o tym, że jeśli trafiasz na jakieś powiązane bodźce, to mózg – w celu przyspieszenia pracy – podejmie decyzje dotyczące kolejnych bodźców na podstawie interpretacji dokonanych przed momentem. W trakcie badania obraz oczu był powiązany z ideą kontroli, przez co uczestnicy częściej podejmowali decyzję o dokonaniu płatności.

Wniosek jest prosty: obawa przed utratą dobrej reputacji jest bardzo silnym bodźcem, który (nawet podświadomie) motywuje człowieka do określonego zachowania. W podsumowaniu wyników naukowcy stwierdzili, że istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że rezultat będzie taki sam w przypadku podobnych eksperymentów.

W większości kuchni biurowych, w których byłem, na ścianach lub szafkach wisiały kartki z prośbami o zachowanie porządku i zmywanie naczyń. Warto uzupełnić je obrazem oczu patrzących na pracowników biura i sprawdzić, jakie będą tego efekty. Założę się, że sterty naczyń byłyby o wiele mniejsze.

Ciekawy jestem również tego, czy rezultaty były takie same, gdybyśmy kartkę z oczami przykleili w mieszkaniu studenckim lub kuchni w akademiku. Jeśli postanowisz to sprawdzić, koniecznie daj znać, jakie były jego rezultaty.

Źródła: [1], [2], [3].

Facylitacja społeczna, hamowanie społeczne i torowanie to zjawiska, z którymi spotykasz się na co dzień. Można skutecznie wykorzystywać w celu podnoszenia wyników sprzedaży i wpływania na zachowania innych. Tymczasem idę pozmywać gary, a Ciebie zachęcam do dyskusji w komentarzach: Jak kuchenne problemy są rozwiązywane w Twoim biurze? 

Tags:
  • Czy ktoś zbadał, jak facylitacja społeczna wpływa na szybkość pisania magisterki? :P

    • Ja właśnie badam – obserwuję proces pisania swojego chłopaka. :D

    • Sprawdzili wpływ wirtualnych asystentów na wykonywanie pracy. A taki mógłby kontrolować efektywniej niż oczy. Więcej na ten temat przeczytasz w źródle 1 :)

  • Wywieszę taką kartkę z oczami w swojej kuchni. Dam znać czy pierworodny i pierwszy mąż zaczęli częściej zmywać :)

    • Powodzenia! Tylko pamiętaj, że nie powinni się domyślić, że są badani :)!

  • W kuchni akademickiej na niewiele to się zda. Ludzie wiedzą, że sprzątaczki i tak posprzątają, więc zachowują się jak ostatnie świnie. I to był powód, dla którego nie gotowałam w akademiku.

  • Pamiętam kuchnię w biurze, gdzie działała przede wszystkim jedna zmienna: liczba brudnych naczyń w zlewie. Wystarczyło, że ktoś zostawił kilka brudnych kubków, a zaraz mnożyły się jak króliki. Kiedy jednak wchodziłeś do kuchni czystej i z pustym zlewem, każdy zmywał po sobie od razu…