Nowe

Sorry, Lewy!

Chyba w końcu powinienem posypać głowę popiołem i głośno powiedzieć, że ten jeden raz nie miałem racji.

Pamiętam, jak kilka lat temu chłopak z Poznania pojechał do pracy do Niemiec. W Polsce wielu uważało go za świetnego fachowca. Mimo młodego wieku, na pewno był jednym z czołowych specjalistów na naszym podwórku. Ja jego talentu nie dostrzegałem i nie wierzyłem, że poradzi sobie za zachodnią granicą. Myślałem, że podzieli los wielu innych naszych, którzy poszukiwali szczęścia na obczyźnie, by później wrócić do Polski i kopać piłkę na naszych kartofliskach.

W talent Lewandowskiego nie wierzyłem bardzo długo. Bo jak w Polsce mógł uchować się talent piłkarski? Kolejne bramki Lewego dla Dortmundu traktowałem jako przypadek lub szczęśliwy zbieg okoliczności, czasami tylko dopuszczając możliwość, że gol został zdobyty dzięki jego umiejętnościom. Polskie media cieszył się każdym trafieniem Roberta, a przeglądanie polskich serwisów sportowych na dzień po zwycięskim meczu drużyny Polaka było dość monotematycznym zajęciem. Jak bardzo to było przesadzone. Polak ojcem zwycięstwa? Wyolbrzymiają, a lud się cieszy. 

Każdy słabszy mecz Roberta był dla mnie informacją: miałeś rację. Nie zrozumcie mnie źle: nigdy nie życzyłem Lewandowskiemu porażek. Ja po prostu nie wierzyłem, że Polak może tak grać w piłkę. Nie widziałem na żywo Szarmacha, Laty i Bońka. Przez całe moje dzieciństwo nie było ani jednego dobrego polskiego napastnika. Jeśli ktoś grał dobrze, to byli to bramkarze. Trudno było mi dopuścić do głowy myśl, że mamy solidnego zawodnika, który potrafi strzelać, ma motywację żeby zwyciężać, a do tego osiągnął to wszystko startując z naszego podwórka.

Gdy Polak strzelił 4 gole Realowi Madryt musiałem przyznać, że myliłem się. Drużyna, której szczerze nie znoszę została upokorzona, a ich głównym katem był Polak. Robert Lewandowski. Myślę, że każdy kibic Barcelony miło wspomina tamten mecz. Wszelkie wątpliwości dotyczące talentu Lewego zniknęły do dnia, w którym ogłoszono jego transfer do Bayernu Monachium. Wtedy pojawiły się na nowo, bo przecież Bawarczycy mają zespół złożony z mistrzów i Polak na pewno będzie grzał tam ławę.

Dzisiaj rano odpaliłem komputer i zobaczyłem to:

Wątpię, żeby Guardiola posadził go na ławce. Fajnie wiedzieć, że mamy zawodnika, który trzęsie piłkarskim światem i to w tak niesamowity sposób. Nie lubię Bayernu, ale z przyjemnością będę obserwował poczynania Polaka w drużynie z Bawarii.

Robercie, jesteś wielkim piłkarzem i szczerze gratuluję Ci tego, co osiągnąłeś. Przepraszam, że nie wierzyłem. Piąteczka!

foto: gazeta.pl

Podziel się wpisem:

Tags:

6 comments

  1. Dzień, w którym Lewandowski siepnął 4 bramki Realowi będę wspominał przez lata… przepiękny wieczór, szczęka na ziemi i nowa mentalność w głowie. ;)

    1. Ostatni mecz, który oglądałem zamieszkując jeszcze Poznań.

  2. Ale w reprezentacji to mógłby zacząć strzelać :P

  3. ja powiem sorry lewy jak zacznie strzelac gole w reprezentacji. rozumiem, ze nie ma takiego wsparcia zawodnikow jak miał w borussi czy teraz w bayernie, ale jak wszyscy nazywają go prawie bogiem, drugim Messim(o_0) to niech pokaze to klase i niech mi szczeka opadnie. z niego taki Messi jak ze mnie zakonnica. nigdy nie zapomnę meczu z san marino gdzie nam strzelono bramke i jeszcze te karne gdzie ledwo jednego strzelil. dodam jakby ktoś zapomnial, bramkarzem był ksiegowy. ja dalej w Lewego nie wierze. to dopiero 1 mecz w bayernie i nie jestem przekonana czy sobie tak poradzi jak wszystkie portale w niego wierza

    1. Messi akurat w reprezentacji gra średnio.
      Moim zdaniem problem naszej kadry nie leży ani w Lewym ani w jego kolegach, a w osobach kolejnych nienajwyższej jakości trenerów.

    2. Ciężko grać w reprezentacji jak nikt ci nie potrafi dobrze piłki podać ;) nawet jak jest się Messim

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *