CiekawostkiEuropaPodróże

Rzeczy, o które nie podejrzewalibyście Estończyków

Tallin - Estonia - Estończycy - ciekawostki - http://jamowie.to Ja mówię TO

Północny klimat nie rozpieszcza Estończyków. Mimo wszystko mieszkańcy tego kraju to przesympatyczni ludzie. Przesympatyczni, ale – jak każda nacja – mający też swoje specyficzne nawyki. Warto powiedzieć o nich coś więcej.

Pod względem powierzchni Estonia jest krajem, który można porównać do Danii lub Holandii. Ale z różnych powodów jest znaczniej mniej zaludniona. W Holandii żyje 16 milionów ludzi, w Danii już tylko 5 milionów. Jednak w porównaniu do Estończyków, nawet Duńczycy wydają się żyć w ciasnocie. Republikę Estońską zamieszkuje niewiele ponad 1,3 miliona mieszkańców. Więcej ludzi mieszka w samej Warszawie. Dzięki tak niewielkiemu zaludnieniu około 50% terenów kraju zajmują lasy, a Estończycy, którzy mieszkają poza Tallinem mają sporo miejsca dla siebie. Ci, którzy osiedlili się na terenach wiejskich mówią, że jeśli z Twojego domu widać dom sąsiada, to znaczy, że mieszkasz za blisko.

Mimo wszystko Estończycy nie wydają się być zamkniętym narodem. Nawet jeśli są nieufni, to nie okazują tego w przesadny sposób. Rozmawiając z nimi w żadnym momencie nie poczułem się przepytywany czy trzymany na dystans, ale też nie byłem w Tallinie na tyle długo, by poznać prawdziwą naturę mieszkańców Estonii.

Rozmawiając z nimi i słuchając co sami o sobie mają do powiedzenia, otrzymałem porcję ciekawych informacji dotyczących ich rzeczywistości.

Niewierzący, lecz przesądni i tradycyjni

Estonię jest krajem, który oficjalnie zamieszkuje największa liczba osób nieidentyfikujących się z żadną religią. Nie są to poszukujący agnostycy – Estończycy po prostu nie wierzą w nic boskiego. Tylko 14% obywateli uważa religię za istotną w ich życiach. Przynajmniej tak mówią statystyki, bo patrząc na ich kulturę i zamiłowanie do tradycji, można nabrać pewnych wątpliwości.

Estończycy są – ich zdaniem – narodem przesądnym, a ich wierzenia są w dużej mierze podobne do naszych: przywitanie się przez próg przynosi pecha, a pieniądze uciekają z torebki leżącej na ziemi. Jeden z ciekawszych przesądów podaje, że jeśli podczas rozmowy dwie osoby powiedzą to samo słowo, to muszą pomyśleć życzenie, zacisnąć kciuki, głośno policzyć do trzech i powiedzieć: Adomas lub Iewa (Adam / Ewa). Jeśli obie powiedzą to samo imię, życzenia się spełniają. My tego typu sytuacje w gimnazjum rozwiązywaliśmy zwykłą MUKĄ.

Wiara w sił nadprzyrodzone to nie tylko przesądy, ale też medycyna. Wiedźmy, czy znachorzy to profesje cieszące się dużą popularnością w Estonii. Po upadku Związku Radzieckiego, gdy leczenie ludzi bez uzyskania tytułu uniwersytetu medycznego było nielegalne i szarlatani działali w podziemiu, medycyna naturalna wróciła w chwale. Estończycy, zwłaszcza z terenów wiejskich, często korzystają z tego typu usług.

Estończycy kultywują też tradycje bożonarodzeniowe. To oni, jako pierwsi w Europie, obok Łotyszy, zaczęli stawiać choinkę bożonarodzeniową. Tradycja narodziła się w Inflantach, a oba kraje kilka lat temu stoczyły dyplomatyczny i medialny spór o choinkowe pierwszeństwo. Spór zażegnano uznając, że oba państwa mają takie samo prawo do bycia ojczyzną choinki. Przekorni Estończycy mówią, że to u nich drzewko stało jako pierwsze, ale to Łotysze zaczęli je stroić.

Na rynku w Tallinie choinka pojawia się już pod koniec listopada. Wtedy też rusza bożonarodzeniowy jarmark, który przypomina inne bożonarodzeniowe jarmarki Europy.

Drzwi 

Jeśli chodzi o tradycję, to osobny podpunkt należy poświęcić elementom, które sprawiały, że po Tallinie chodziło się z wielką przyjemnością: drzwi. Drzwi w całym mieście, nie tylko w centrum, to zdecydowanie dzieła sztuki. Kolorowe, różnokształtne, nawiązujące do (prawdopodobnie) tradycji skandynawskiej i ludowych wierzeń.

Malowane drzwi to również symbol wyspy Mihu. Mieszkańcy zdobią wejścia wzorami, pasami i symbolami, aby zabezpieczyć domowe ognisko przed złymi duchami. Nie wiem, jak wyglądają tamtejsze dzieła sztuki, ale te, które widziałem w Tallinie robią niezwykłe wrażenie.

Specyficzna klasa polityczna

Wiecie, jak to jest w małych społecznościach: każdy zna każdego. Nie inaczej jest w Estonii. Politycy w tym kraju są łatwo dostępni i często spotykani czy to podczas zakupów, czy kolacji w restauracji. Tamtejsza klasa polityczna sprawia wrażenie bardzo wyluzowanej i nowoczesnej. Mi, osobie nieznającej tamtejszych realiów, wydawało się nawet, że Estończycy lubią swoich polityków.

Jeśli to prawda, być może powodem jest niski wiek i nowoczesność klasy politycznej. Premier kraju to 36-letni Taavi Roivas, który jest w związku z młodszą o 8 lat piosenkarką Luisą Värk. Para ma jedno dziecko, córkę o imieniu Miina Rihanna. Tak, na cześć tej właśnie Rihanny. Uroczo, prawda?

Nie tylko premier, ale cały rząd Estonii to – w porównaniu z naszymi ministrami – młodzież. Taki stan w tym kraju nie jest niczym niezwykłym, co na pewno miało duży wpływ na to, że Estończycy mogą wiele spraw, np. wybory, załatwić przez internet. Ciekawe i bardzo inspirujące podejście.

Nietypowe demonstracje

Estończycy są prowodyrami nietypowych demonstracji. Jedne z najbardziej interesujących działań, które doprowadziły do odzyskania niepodległości przez jakiś kraj, były podejmowane przez tutejszą ludność.

To właśnie mieszkańcy tego kraju, pod koniec lat 80 rozpoczęli Śpiewającą Rewolucję i Bałtycki Łańcuch – dwa spektakularne wydarzenia, które zmieniły historię republik bałtyckich. Pierwsza była Śpiewająca Rewolucja, której mianem określa się wydarzenia, które rozpoczęły się w Tallinie w 1987 roku.

Estończycy są narodem, który lubi śpiewać ludowe pieśni. Władza radziecka nie patrzyła na ten zwyczaj przychylnym okiem, a śpiewanie hymnu było wręcz zakazane. Gdy w Europie czuć było nadchodzące zmiany Estończycy zaczęli protestować. Masowe, pokojowe demonstracje, podczas których po prostu śpiewano rozpoczęły się w 1987 roku.

W maju, czerwcu i sierpniu następnego roku kolejne festiwale i koncerty były okazjami do przemycenia kilku patriotycznych pieśni. Apogeum miało miejsce 11 września 1988 roku, gdy podczas festiwalu Song of Estonia około 300 tysięcy Estończyków spotkało się na polu festiwalowym, by wspólnie protestować przeciw władzy. Tego dnia śpiewał co 4 Estończyk. Aż mam ciary, jak o tym pomyślę, a i tak to nie jest najbardziej spektakularna akcja pokojowa zapoczątkowana w Tallinie.

23 sierpnia 1989 roku Litwini, Łotysze i Estończycy połączyli swoje siły tworząc żywy, ludzki łańcuch ciągnący się od Tallina przez Rygę, do Wilna. W linii 600 kilometrów ramię w ramię stało obok siebie około 2 miliony ludzi. W protest zaangażowane były samorządy miejskie i gminne, które w odpowiednie miejsca dowoziły ludzi autobusami. Według szacunków agencji Reuters w łańcuchu stało 700 tysięcy Łotyszy. W akcji wzięła udział połowa państwa. Co drugi Estończyk. W kulminacyjnym momencie, o 18:45, wszyscy wznieśli ręce do nieba.

To tylko kilka historii świadczących o tym, że Estończycy to ciekawy naród. Taka trochę mieszanka Ludów Nordyckich i Słowian. Mieszanka lekko zapatrzona w zababony, ale z drugiej strony bardzo nowoczesna. Ciekawe, która część tej natury jest związana z naszymi słowiańskimi wpływami.

Tags: