BiznesPraca

8 rzeczy, które powinieneś przestać robić

przestać robić

Człowiek, który robi dużo zwykle jest szczęśliwym człowiekiem. O ile potrafi też nie robić określonych rzeczy. Jakich? Proponuję zacząć od tych ośmiu.

Dbać o opinię innych osób

Typowa sytuacja: idziesz z Mateuszem przez miasto. Rozmawiacie na jakieś banalne tematy, gdy nagle kilka metrów obok Was młoda dziewczyna w kolorowej sukience wywija spektakularnego orła. Zbiera się szybko i czerwona jak burak rusza dalej przed siebie.

– Widziałeś to? – pytasz go.

– Nie, co się stało? – odpowiada Mateusz, więc Ty, cały czas rozbawiony sytuacją, opowiadasz, co widziałeś.

Po 5 minutach nie pamiętacie o tej sytuacji. W przeciwieństwie do tej dziewczyny, która wciąż zastanawia się, jak głupio musiała wyglądać upadając. Większość ludzi jest Mateuszami. Nie dostrzegają rzeczy, które ich nie dotyczą. Są zamyśleni, zasłuchani, zaszyci we własnym świecie. Inni zauważają, co robimy, ale nie rozmyślają przez cały dzień, komu można powiedzieć o wpadce tej anonimowej dziewczyny. Raczej jest tak, że informacja dociera do ich zmysłów, jest przetwarzana i po krótkim czasie usuwana, jako niepotrzebna. Zastanów się, jak jest z Tobą. Prawda jest taka, że nie ma sensu bać się myśli, bo myśli nie zrobią Ci krzywdy. Nie masz też możliwości, by wpłynąć na kogoś i zmienić kierunek jego rozumowania. Wreszcie: czy masz czas, żeby myśleć o tym, co pomyślą inni? Moim zdaniem szkoda go marnować.

Ganić siebie za porażki z przeszłości

Najlepsze riposty zawsze przychodzą 5 minut po przegranej kłótni. Podobnie jest z rozwiązaniami. Przecież to było takie proste, Czemu debilu jeden, nie zrobiłeś tego w ten sposób?, Kurde, przecież mogłem zrobić więcej torpedują Twój mózg kilka godzin, dni, a czasami i dłużej, po porażce.

Z porażki musisz wyciągnąć wnioski i pozwolić jej odejść. Nie ma sensu rozdrapywanie rany.

Z porażki musisz wyciągnąć wnioski i pozwolić jej odejść. Nie ma sensu rozdrapywanie rany, która już dawno powinna być zagojona. Tymczasem dialog wewnętrzny zwykle się rozkręca. Mimo, że jego obecność wcale nie zmieni sytuacji i nie cofnie czasu. A żeby temu zapobiec i być przygotowanym na potknięcia pomyśl o efektach pracy już w trakcie działania i wtedy wprowadzaj modyfikacje. Innego rozwiązania nie ma.

Martwić się na zapas

O co martwimy się najczęściej? O rzeczy, na które nie mamy wpływu i nie możemy im zapobiec. Martwimy się jeszcze o pracę i myślimy o niej w kategorii możliwej porażki (myślenie w stylu: czy mnie zwolnią? zamiast co mogę zrobić, by być pożądanym pracownikiem?). Niepotrzebne zamartwianie powoduje stres, choroby i psuje humor. I denerwuje innych. Sam pomyśl: jak denerwujące są narzekania rodziców, którzy w każdym elemencie świata dostrzegają zagrożenie dla życia swoich dzieci? Jak bardzo muszą oni być zestresowani, gdy młode wyjadą na kolonię lub obóz. Zamartwiający się jest mniej wydajny, rozkojarzony i smutny. Tak, jakby jego myślenie mogło coś zmienić. Nie mając wpływu na sytuację i tak jej nie uratuje, niczego nie zmieni. I gdy jeszcze jestem w stanie zrozumieć obawy rodzicielskie, które dotyczą młodszych dzieci, to myślenie w kategorii Co się może stać złego? występujące u innych osób jest po prostu bezsensowne, bo nie zmienia niczego, a tylko potęguje strach.

Denerwować się tym, na co nie masz wpływu

Rzecz, której i ja długo się uczyłem. Kolejka w sklepie, korek w mieście, zła pogoda – Twój nastrój i Twoje podejście nie zmienią tego stanu rzeczy. To, że zaklniesz sobie pod kopułą i wykrzywisz usta w podkówkę, nie spowoduje nagłego rozstąpienia się samochodów lub zmniejszenia liczby ludzi w autobusie. O czym mówię wiedzą przede wszystkim cholerycy. Pierwszym krokiem do wyzbycia się nawyku denerwowania jest uświadomienie sobie, jak bardzo jest on niepotrzebny. Gdy już zrozumiesz, że nie warto się denerwować, myśl o tym za każdym razem, gdy fala złości napłynie do Twojej głowy. Faktycznie, z tego nie ma żadnych korzyści.

Odkładać rzeczy na jutro

A później jeszcze na jutro i jeszcze na jutro. Rzecz raz odłożoną na jutro łatwo odłożyć po raz kolejny. Zwykle są to:

  • bardzo małe rzeczy, których wykonanie zajmuje dosłownie kilka minut – przez to wydają się być mało istotne, ale niewykonane cały czas siedzą w głowie i nie pozwalają na całkowite rozluźnienie,
  • rzeczy duże, których nie masz ochoty robić, ale musisz sobie z nimi poradzić.

I w 1 i w 2 wypadku nie uciekniesz od obowiązku wykonania danej czynności. Różne będą konsekwencje zaniechania. Czasami będzie to po prostu poczucie niewykonania zadania, kiedy indziej zawalisz deadline w pracy. Krótkie, nie wymagające wytężonej pracy rzeczy, najlepiej robić od razu, bo te małe potworki najbardziej lubią ciągnąć się za nami przez kilka tygodni. W przypadku większych projektów lepiej podzielić je na mniejsze części i zjadać kawałek po kawałku. Ale o tym pisał m.in. Brian Tracy.

Żyć według zasad innych ludzi

Żyj według tego, w co sam wierzysz i pozwól innym robić to samo, dopóki nie niszczą Twojego środowiska. Świadomość, że można wypracować własny system przychodzi z wiekiem i w pewnym momencie eksploduje. Niestety, w momencie wybuchu (okres dojrzewania), nie możesz swobodnie korzystać ze swoich zasad i musisz stosować te, które wpajają rodzice. Z jednej strony pojawia się bunt, ale z drugiej jest to wygodne. Niektórym tej wygody trzymają się tak mocno, że porzucają własne myślenie w dorosłym życiu. A nawet jeśli swoich wartości nie porzucają, to wolą siedzieć cicho i wieść w miarę wygodne, chociaż pełne złości, życie.

Warto określić sobie, co jest dla mnie ważne, co jest moją wartością i trzymać się tego w dorosłym życiu. Swoich znajomych, studia i pracę dobierać pod względem tych właśnie zasad. O wiele łatwiej i przyjemniej się wtedy żyje.

Zajmować się nieistotnymi sprawami

Pamiętam czasy, gdy jako student przygotowywałem się do sesji. Dom błyszczał nieskazitelną czystością, a wszystkie dodatkowe sprawy były pozałatwiane. Tylko książki, które miały pomóc przygotować się do jutrzejszego egzaminu, leżały nietknięte. Nie wiedzieć czemu, ludzie mają tendencję do odkładania w czasie rzeczy, które są dla nich istotne. Czasami nad tymi przeszkadzaczami można spędzić cały dzień i wciąż odczuwać potrzebę zrobienia jeszcze czegoś.

Gdyby sprawa dotyczyła tylko studentów, to byłoby prosto. Ale nieistotne rzeczy ciągną się za nami całe życie. Nazywam to wszystko efektownym zapierdolem. Niby człowiek robi, pracuje ciężko i wzbudza tym podziw społeczeństwa, ale z drugiej strony stoi w miejscu. I w pewnym momencie rodzi się w głowie przerażająca myśl: jasna cholera, przez pół życia skupiałem się na pierdołach, zamiast robić to, co naprawdę ważne. Chyba tak nie chcecie, co?

Przesiadywać na Facebooku

Pewnie nawet nie zdajesz sobie sprawy, ile takie przerywniki kosztują czasu. Nowe wiadomości, powiadomienia, informacje – jedna wizyta, podczas której czas leci w okamgnieniu – trwa naprawdę długo. Wciąga. A że odwiedzanie Facebooka stało się nawykiem, wiele osób tego nie kontroluje i po prostu klika niebieską ikonkę na pasku zadań. Aby ograniczyć wizyty, pierwszą rzeczą jaką możesz zrobić jest usunięcie tej ikony. Drugą jest wylogowanie się. Za każdym razem, gdy otworzysz stronę w przeglądarce, przypomnisz sobie, ile czasu tam spędzasz. Skuteczne, bo sprawdzone. O ile powstrzymasz chęć logowania się za każdym razem.

Robienie nowych rzeczy daje niesamowitą frajdę. Ale to przestawanie wykonywania dotychczasowych, często destrukcyjnych, czynności może przynieść świetne efekty w bardzo krótki czasie. Więc przestawaj, powodzenia! Piąteczka!

Bądź na bieżąco! Zostaw e-mail i dostawaj wpisy pełne wiedzy na maila!

[contact-form-7 404 "Not Found"]

 

Podziel się wpisem:

Tags:
  • Magda

    Wylogować się z Facebooka? Nie ma mowy, żeby to było takie proste.

  • Kamil

    Warto jeszcze przestać zastanawiać się nad decyzjami zbyt długo. Trzeba działać szybko i zdecydowanie, bo to przynosi najlepsze efekty. Przynajmniej w moim przypadku tak jest. Pozdrawiam!

  • dodałabym też ‘czekanie na idealny moment’, który niegdy jakoś nie nastepuje

    • Katarzyna z Poznania

      Taaak! Zawsze się jest za młodym albo za starym

  • Kaśka Z

    właśnie dbać o opinię innych osób.. dziś właśnie tak przed galerią krakowską idę z koleżanką nagle ona przyspiesza i mówi “o ja pierniczę* co za gość” gdy zobaczyła kolesia w różowym ubraniu” ja zaczęłam się śmiać myślałam, że jakiś morderca, bo ona prawie zaczęła biec.. nie ogarniam czasem niektórych zachowań.. dobra i tak nie chodzi o to;p bo niedaleko zobaczyłam Pana:D i moja mordka ucieszona od ucha do ucha, bo po prostu zobaczyłam Pana na żywo:D w świetnym kapeluszu:D i taką miałam wielką ochotę podejść i przybić piątkę za świetne jamówieto i webinar i za wszystko;p no tak zostało to w mojej głowie, bo brakło odwagi.. bo to wszystko przez te miażdżące mózg myśli;p powiedzmy, że zrzucam winę na kobiecą naturę;p przecież wy tyle mówicie o tej odwadze,żeby się nie przejmować a ja dalej to samo;pp jakiś drastyczny przypadek.. może jest jakieś magiczne zaklęcie, żeby mnie odczarować?:D i w tym momencie też jak czytam to 7 raz zastanawiam się czy to dodawać, bo jak przeczyta to ktoś to co sobie pomyśli.. ale dodam może zna ktoś to zaklęcie:D

    • Przybijemy piąteczkę następnym razem ;).
      Gość chodzący w różowych spodniach raczej nie pomyśli o Tobie nic dziwnego jeśli podejdziesz do niego i zagadasz :). Gdzie tam raczej, na pewno ;).

    • Hania

      Kaśka Z., Andrzej jest tak pozytywną osobą, że następnym razem bez obaw możesz do Niego podejść :)

  • Love Life Love Spain

    Andrzej wlasnie znalazlam Twoj blog w sieci! Well done! :) Bardzo inspirujace posty! Na pewno bede zagladala regularnie!

    Zapraszam serdecznie do odwiedzenia http://www.lovelifelovespain.com po wiecej inspiracji oraz wskazowek jak spedzic czas podczas wizyty w Barcelonie! :)

    Pozdrawiam serdecznie!

  • Zgadzam się ze wszystkim co napisałeś. Szkoda, że często przejmujemy się sprawami, które nie są istotne i swój czas poświęcamy na rzeczy, które niewiele wnoszą w nasze życie i oddalają od naszych zamierzeń. Ja zauważyłam, że odkąd nie zaglądam na popularną plotkarską stronę o “gwiazdach” ;) dostrzegam jak wiele osób w moim otoczeniu żyje życiem innych ludzi i komentuje ich porażki. Niewiele wnosi to do naszego życia i sprawia, że zajmujemy się błahymi sprawami, krytyką i porównywaniem się z innymi zamiast dbać o własny rozwój i szczęście.