Nowe

Pośmiertni nauczyciele

human body exhibition 1

Ciało. Zbitek tkanek i płynów zamkniętych szczelnie pod powłoką skóry. Układ rurek, nitek, plastrów i grud. Aż nie chce się wierzyć, że to wszystko, co znajduje się wewnątrz tak bardzo przypomina to, co jadłem dzisiaj na obiad. Kilka godzin wcześniej skorzystałem z okazji i wybrałem się na Human Body Exhibition.

Co takiego ciekawego jest w tej wystawie? To, że prawie wszystkie eksponaty, które można oglądać, zostały albo wyciągnięte z martwego ludzkiego ciała albo są martwym, w większym lub mniejszym stopniu pokrojonym, ludzkim ciałem. Z bardzo bliska można zobaczyć ścięgna, mięśnie, narządy wewnętrzne. Nie można ich dotknąć, ale powąchać już tak. Śmierdzą chemią.

Human Body

Ludzie, którzy są prezentowani pochodzą z Chin. Po śmierci zostają zanurzeni w substancji konserwującej, a ich zwłoki jeżdżą po świecie. Eksponaty mogą wytrzymać nawet 15 lat, ale standardowa “umowa” zostaje podpisana na okres lat 5.  Po tym czasie zwłoki są kremowane. Pośmiertni nauczyciele, którzy na własnym przykładzie pokazują wnętrze ludzkiego ciała. 

To jest chyba w tej wystawie najciekawsze. Ludzie, których kiedyś mogłeś spotkać na ulicy, przechadzając się ulicami Pekinu, stoją teraz nieruchomo i pozwalają zwiedzającym uczyć się o budowie i funkcjach organizmu. Nie wiadomo, czy zrobili to z powołania, życiowej misji, czy ich rodziny zostały wynagrodzone za poświęcenie. Osobiście stawiam na to drugie. Ale mało mnie to obchodzi i nie rozpatruję tego w kwestiach moralnych.

human body exhibition 3

Patrząc na tych pośmiertnych nauczycieli z jednej strony nie mogłem do końca uwierzyć, że tak wygląda człowiek wewnątrz. Z kształtem szkieletu wszyscy jesteśmy oswojeni, więc nikogo on nie razi. Ale tkanki, poszarpane i porozcinane mięśnie, wyeksponowane nerwy oraz przecięta w połowie twarz robią wrażenie. Z drugiej strony, z każdym kolejnym etapem podróży nabierałem szacunku dla tej znajdującej się wewnątrz mnie machiny życia. Tyle włókien, tyle procesów, tyle komórek dba, żebym biegał, jeździł stopem, prowadził prezentacje, poznawał ludzi. Masakra. Tyle rzeczy, które mogą się zepsuć, a ich wymiana jest trochę trudniejsza niż zastąpienie starego czajnika nowym.

I chyba warto było pójść na HBE żeby poczuć moc tego mechanizmu, którym jest ludzkie ciało. Wystawa nie jest szokująca. Spodziewałem się większych kontrowersji, ludzi nie mogących patrzeć na niektóre eksponaty, kilku przerażonych matek. Tymczasem otrzymałem solidną porcję wiedzy na swój temat, spotkałem rzesze uczniów biegających między zastygłymi w bezruchu figurami i dobrze (choć uważam cenę za trochę wygórowaną) spędziłem przedpołudnie.

Pracy przy Twojej Prawdziwej Mocy jest teraz mniej, więc mogłem sobie pozwolić na takie małe szaleństwo ;). Tymczasem osoby, które chciałyby jeszcze zapisać się na kurs mogą to zrobić TUTAJ. Wiele osób pisało i pytało o raty. Tam je znajdziecie.

Podziel się wpisem:

Tags:
  • W poniedziałek po Cracovia maraton też odwiedziłem tą wystawę. W pierwszej sali byłem w lekkim szoku i spodziewałem się żołądkowych rewelacji, ale szybko przywykłem do specyfiki tej wystawy. Najlepsza lekcja biologii, na jakiej byłem.
    Sala z płodami uchodzi za najbardziej kontrowersyjną, ale daje wiele do myślenia. Wystawa jest zdecydowanie wart zobaczenia.

    • Andrzej Kozdęba

      Chciało Ci się chodzić po maratonie ;)?

      • Powoli sobie kuśtykałem. Wystawa pomogła mi zrozumieć, co mnie boli ;)

  • No tak, cena trochę wygórowana i może gdyby nie fakt, że na wystawie byłam z przyjacielem, który był zafascynowany ludzkim ciałem i który przy każdym eksponacie dopowiadał jakieś ciekawostki… to nie wiem, czy byłoby warto.
    Część mająca zachęcić do rzucenia palenia raczej nietrafiona.
    Ale całość daje do myślenia.

    • Andrzej Kozdęba

      Co do tej części z paleniem – w 100% się zgadzam. Przyjrzałem się tym paczkom: każda była pusta. Więc zacząłem się zastanawiać, czy nie były tam wrzucone dla picu…

  • Kuba

    a po ile wstęp ?

    • Andrzej Kozdęba

      50 PLN cały, 40 PLN dla studentów