Nowe

Co młodzi wiedzą o przedsiębiorczości?

Czy przeciętny licealista dowie się w szkole jak napisać CV? Czy potrafiłby założyć swoją własną działalność po lekcjach przedsiębiorczości? Pewnie tak, ale mu się nie chce.

Całkiem niedawno miałem okazji prowadzić we współpracy z Gumtree warsztaty z przedsiębiorczości dla uczniów liceów, techników i szkół zawodowych. Odwiedzałem szkoły średnie i prowadziłem 90-minutowe zajęcia w różnych częściach Polski. Bardzo skrótowo, bo w tak krótkim czasie inaczej się nie da, omawiałem tematy, których w moim liceum nie poruszał nikt.

Nie pamiętam zbyt wiele z lekcji przedsiębiorczości. Trochę dlatego, że zajęcia te były traktowane po macoszemu zarówno przez uczniów, jak i przez nauczycieli. Jak religia albo przysposobienie obronne. Przedmioty, których nie można zdawać na maturze mają w szkole trudniej, bo nikt ich nie szanuje.

Sami nauczyciele też nie bardzo znają się na przedsiębiorczości. Nie mówię, że nie są ludźmi przedsiębiorczymi, bo na pewno tak nie jest. W końcu większość z nich dorabia na boku dając korepetycje, czy udzielając się w kołach zainteresowań. Ale zwykle przedsiębiorczość jest przedmiotem, którego nauczają dodatkowo.

W moim liceum przedsiębiorczości uczyła pani od chemii, która była w chemii prawdziwie zakochana i potrafiła z ogromnym poruszeniem opowiadać o reakcjach, łączeniach i innych chemicznych rzeczach, których kompletnie nie rozumiałem (ale ci, którzy rozumieli, byli panią chemiczką zachwyceni).

Jeśli chodzi o przedsiębiorczość, ta dla pani od chemii nie była aż tak pasjonująca, co jestem w stanie zrozumieć. Nie opowiesz o czymś czego nie kochasz (lub czasami może nawet nie rozumiesz) z taką samą pasją jak o swoim hobby.

Dlatego w niektórych szkołach zajęcia z przedsiębiorczości prowadzą doradcy zawodowi. Ale również i oni, w uczniowskiej hierarchii znajdujący się jeszcze niżej niż nauczyciele, nie potrafią dotrzeć do młodzieży.

Gdy zaczynając zajęcia pytałem uczniów:

  • Uczyliście się pisać CV? TAK
  • Rozmowę kwalifikacyjną? BYŁO
  • Zakładanie firmy? Coś tam pani mówiła
  • Czy to was interesuje? NIE

Odpowiedź na 4 pytanie była dla mnie najbardziej przerażająca. Gdy przechodziliśmy do zadań praktycznych, w trakcie których okazywało się, że mimo nauki danego zagadnienia, młodzież nie potrafi napisać CV, byłem bardziej niż zszokowany.

Zajęcia prowadziłem przede wszystkim w małych i średnich miastach. Im mniejsza mieścina, tym mniejsze zainteresowanie przedsiębiorczością wykazywali uczniowie. Dlaczego?

Przez przekonania.

Przekonania potrafią być wymagającym przeciwnikiem, szczególnie gdy rzeczywistość i dorośli podrzucają kolejne przykłady potwierdzające, że przecież tak właśnie jest.

U nas pracę można znaleźć tylko po znajomości, najważniejszy jest fach, nie ma pracy dla młodych, firmy nie da się utrzymać bez kombinowania i oszukiwania. Nie ma sensu marzyć, bo przecież ja i tak zostanę tutaj. Ewentualnie wyjadę za granicę, jeśli chcę dobrze zarabiać.

Czy ktoś z grona uczniów, z którymi rozmawiałem, stracił pracę z powodu braku znajomości? Nie, ale od rodziców o kimś takim słyszał. 

Wyjechał za chlebem do Anglii? Nie, ale zna kogoś kto wyjechał.

Musiał oszukiwać ludzi prowadząc swoją firmę? Nie, ale rodzice o kimś takim rozmawiali.

Takie przekonania zaszczepiają rodzice, dziadkowie, czasami starsze rodzeństwo. Zaszczepiają je koledzy, którzy usłyszeli je od swoich starszych krewnych. Nie ma sensu się starać, nie ma sensu się wychylać i tak zostaniesz w tej zapyziałej norze, bo przecież taka jest kolej rzeczy. Ciebie też to czeka.

Zawsze byłem wrogiem takiego myślenia, ale jestem w stanie zrozumieć, że przygnieciony życiem 50-latek może patrzeć na świat z żalem i nienawiścią. Ale nie potrafię zrozumieć, dlaczego w tak nierozważny sposób chce swoje życiowe mądrości przekazywać młodszym, wychowanym w nowej rzeczywistości, pokoleniom.

Jedno proste słowo: Internet. Wynalazek, który całkowicie zmienił zasady gry, a który wielu ludzi (również nauczycieli) wciąż lekceważy. Nie ważne gdzie mieszkasz, kim jesteś, jak żyjesz. Dzięki sieci możesz zarabiać lub dorabiać, rozwijać zainteresowania, czy zdobywać wiedzę.

Dlatego nauka przedsiębiorczości powinna zaczynać się od przekonania uczniów, że mogą robić wszystko i nauczyć się wszystkiego. Niezależnie od tego, czy mają wpływy i pieniądze, czy tylko komputer z internetem.

Ale to zadanie nie tylko dla nauczycieli. Jeśli rodzice sączą swoim dzieciom do głów jad w postaci nienawiści do świata, pracy i pieniędzy to nawet najlepszy nauczyciel czy doradca zawodowy będzie miał pod górkę.

Jakiś czas temu miałem przyjemność poznać Kamila Cybulskiego. Kamil kilka lat temu został obwołany przez media najmłodszym polskim milionerem. Występowaliśmy na konferencji Prekursor w Mielcu. Kamil przyjechał na wydarzenie ze swoją córeczką. Nie wiem, ile mała ma lat, ale na pewno nie więcej niż 5. Wszedłem do pokoju prelegentów, gdzie akurat Kamil tłumaczył jej jakieś zagadnienie z… ekonomii. Dziewczynka w lot skumała o co chodzi, a następnie sama popisała się mądrą, dziecięcą wypowiedzią na temat oszczędzania pieniędzy. Zbierałem szczękę z podłogi i pomyślałem wtedy, że tak chciałbym wychowywać swoje dziecko. Z szacunkiem dla pracy i pieniędzy.

Tymczasem większość młodych ludzi, szczególnie z małych miejscowości wie, że się nie da i że musi być tak jak jest. Przedsiębiorczość traktują jak przedmiot zupełnie niepotrzebny. Tylko częściowo winę za ten stan rzeczy ponosi nudny (według ucznia) program nauczania.

Przedsiębiorczość to także postawa, zestaw umiejętności, które charakteryzują kogoś, kto potrafi poradzić sobie w życiu. Przedsiębiorczy może być właściciel firmy, pracownik, a nawet ktoś, kto chwilowo pozostaje bez zatrudnienia.

Uczniowie polskich szkół niewiele wiedzą o przedsiębiorczości. Przede wszystkim dlatego, że nie rozumieją czym przedsiębiorczość jest. Im więcej postaw przeczących przedsiębiorczości istnieje w Twojej małej społeczności, tym mniejsze zainteresowanie tym zagadnieniem wykazują młodzi ludzie. A szkoda, bo dzisiaj naprawdę każdy może być tym, kim chce.

Podziel się wpisem:

  • Przerażające jest to o czym pisać. Myślałam, że tak mentalność już mija, że to najwyżej niechlubny wyjątek, ale jak widzę to reguła :( Z takim nastawieniem faktycznie czeka ich marazm, a potem to samo będą wpajać swoim dzieciom :( Czy spotkałeś w czasie tych warsztatów jakieś pozytywne wyjątki?

    • Tak, praktycznie w każdej klasie znalazła się 1-2 osoby, które albo już zaczęły coś robić albo mocno myślały o tym, żeby zacząć. Ale bardzo niechętnie się tym chwaliły widząc nastawienie reszty klasy. Wyciągnięcie z nich czegokolwiek na początku było bardzo trudne.
      Też jestem zaskoczony, że ta mentalność jest taka silna.

  • Czasami żałuję, że właśnie w szkołach nie ma takich warsztatów, ale nie prowadzonych przez nauczycieli, ale reprezentantów biznesu, którym powiodło się od zera.

    • Tak, tym bardziej, że człowiek z zewnątrz jest zawsze pewną nowością, której warto przynajmniej chwilę posłuchać i stwierdzić, czy mądrze mówi.

  • To już kolejny artykuł w ostatnich dniach, w którym czytam o ignorancji młodych ludzi przed swoim życiowym startem. Chcę wierzyć, że wszystkie te próby są zbyt mało miarodajne, ale mam też świadomość, że duży procent młodzieży reprezentuje właśnie taką postawę o jakiej piszesz.
    Jako wytłumaczenie i uzupełnienie mojego komentarza pozwalam sobie załączyć pewien artykuł, który mnie po prostu poraził i mocno zasmucił :-( -> http://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/maja-17-lat-chca-zyc-w-polsce-i-miec-swiety-spokoj-bez-obcych,116,2109

  • Emilia Maciejewska

    Smutne jest to, o czym piszesz. Wiem, jak trudno zabrać się za coś gdy otoczenie mówi, że to bez sensu. Jeszcze teraz słyszę zdziwienie rodziny, gdy opowiadam o swoich kolejnych pomysłach. Nauczyłam się je ignorować i robić swoje, ale tylko dlatego, że otaczają mnie też Ci, którzy wierzą, że warto. Większości mam wrażenie wygodniej jest narzekać, że My młodzi chcemy robić coś inaczej zamiast nas wspierać. Już po niektórych rówieśnikach widzę jak mają wszystkiego tego dość i w końcu godzą się z tym, że się nie da, że są do niczego. Staram się wtedy opowiedzieć im w jak dużym są błędzie. Zawsze spotykam się z niezrozumieniem, zaprzeczeniem i podejrzeniem o przesadny optymizm. Może kiedyś dowiem się czemu ludzie – mimo, że smutni i wiedzą czego chcą – nic nie zmieniają?

  • Dorota Mazurkiewicz

    Z ogromną ciekawością kliknęłam w lin tego wpisu….. i co widzę? Jest aż tak źle? nie wierzę:)

    • Ja też nie wierzyłem. N pewno w bogatszych miastach, lepszych szkołach jest lepiej, ale mimo wszystko bardzo duża grupa młodzieży nie wierzy, że może.

      Cieszę się, że kliknęłaś :) I w sumie cieszę się, że nie wierzysz :) to znaczy, że musisz mieć lepsze doświadczenia!

  • woo dobra przestroga w sumie i niestety prawdziwa,..