Internet

Nie wysyłaj mi łańcuszków przyjacielu

Łańcuszki - www.jamowie.to

Uwaga! Jeśli to czytasz, to musisz wysłać link do tego wpisu do 10 Twoich znajomych. Jeśli to zrobisz, jutro spotka Cię coś miłego. Jeśli nie, to w najbliższym czasie zepsuje się pogoda.

Kto dorastał w czasach, gdy ogromną popularnością cieszyło się Gadu Gadu, ten być może patrzy dzisiaj na swoje social media z lekkim przerażeniem. Łańcuszki, po kilku latach spędzonych w internetowym dołku, wracają do pierwszej ligi. Dużo bardziej wyrachowane, skuteczne i wyposażone w jeszcze cięższy oręż.

No dobra – mówił wtedy do siebie ów pryszczaty nastolatek – mimo, że w to nie wierzę, to dla pewności wyślę.

Myślałem, że łańcuszki wymrą wraz ze wzrostem poziomu internetowej świadomości społeczeństwa. Pamiętam czasy, gdy wracałem ze szkoły, rzucałem plecak pod biurko, siadałem przed komputerem i zmieniałem kolor słoneczka z czerwonego na żółty, po czym wesoły sygnał oznajmiał nadejście wiadomości. I klikało się w to powiadomienie czekając na informację od znajomego z drugiego końca osiedla, o której idziemy grać w piłkę. A tymczasem…

Oto Twój łańcuszek szczęścia (…) Wyślij go do 10 osób, w innym wypadku nikt szczerze nie powie Ci, że Cię kocha przez najbliższy rok.

Przez najbliższy rok?! To znaczy, że jeśli nie wyślę tej wiadomości do 10 osób, to Ania z 2C mnie nie pokocha? – wiecie ile taki łańcuszek potrafił zasiać zamętu w głowie pryszczatego dzieciaka, który wchodził w wiek dojrzewania? No dobra – mówił wtedy do siebie ów pryszczaty nastolatek – mimo, że w to nie wierzę, to dla pewności wyślę. I kolejnych 10 osób zostało sprawnie zarażonych łańcuszkiem.

Łańcuszki przyjmowały różne formy. Były takie, które odwoływały się do uczuć romantycznych czy religijnych, a także współczucia. Takie, które obiecywały góry złota, sukcesy i pieniądze w razie ich dalszej dystrybucji i takie, które groziły nieszczęściami, chorobami, a nawet śmiercią tym, którzy je ignorowali. Niektóre próbowały być zabawne, a kolejne negowały rzeczywistość lub sam sens istnienia łańcuszków. Dlaczego ludzie je wysyłali? Cóż, niektórzy na pewno liczyli na pieniądze lub zwyczajnie bali się pecha. Ale większość wysyłała je, bo to było modne.

I tak mijały dni, tygodnie i miesiące. Łańcuszki szczęścia rozprzestrzeniały się przez komunikatory i maile, a ludzie, którzy w nie nie wierzyli irytowali się coraz bardziej z każdą kolejną wiadomością. Część znajomych dodawała do swoich kont opisy: Proszę nie wysyłać łańcuszków, Blokuję za łańcuszki i tym podobne. Wydawało się, że nadchodzi długo wyczekiwany czas klęski wroga.

Łańcuszek przestał być czymś niechcianym: kolejne osoby kulturalnie dziękowały za nominacje i chętnie publicznie wyznaczały kolejne ogniwa.

Przez ostatnie kilka lat panował spokój. Kilka razy otrzymałem na maila łańcuszek od jakiejś starszej osoby, z którą pracowałem, ale to były pojedyncze sytuacje. Wzbudzały raczej uśmiech, niż złość, bo przypominały szkolne lata. Ale mody mają to do siebie, że pojawiają się, by zniknąć, a następnie wrócić w świetle chwały. Nie inaczej było z łańcuszkami. Tyle, że tym razem wróciły silniejsze.

Dzisiejsze łańcuszki wykorzystują o wiele mocniejsze mechanizmy niż ich przodkowie. Nominacje. Bycie częścią łańcucha stało się z jednej strony czymś pożądanym, dającym możliwość pokazania się, a z drugiej bardzo zobowiązującym, ponieważ moje nazwisko zostało zamieszczone we wpisie mojego znajomego, być może przyjaciela. Wpis ten widziało wielu jego znajomych, w tym także spora grupa moich. Co robić, żeby nie zrobić przykrości mojemu koledze? Co zrobić, żeby nie wyjść na gbura, chama lub prostaka? Ludzie widzieli, ludzie czekają. Jakby tego było mało, kolejne osoby kulturalnie dziękowały za nominacje i chętnie publicznie wyznaczały kolejne ogniwa. Kilka lat temu jedynym, co odpisywano na łańcuszek było: Nie wysyłaj mi tego więcej.

Jeśli się nie mylę, pierwszym łańcuszkiem, który wykorzystał nominacje był ALS Ice Bucket Challenge, którego nie potrafię jednoznacznie ocenić. Zaraz po nim w sieci wylęgły się kolejne, których autorzy postanowili rozprzestrzeniać swoje dzieła tym właśnie sposobem. Ostatnio natrafiłem na łańcuszek książkowy (napisz 10 książek, które Cię ukształtowały), zostałem zaproszony do podjęcia wyzwania 3 miłych rzeczy. Nie podjąłem rękawicy. Nie powiedziałem na Facebooku (zostawiłem sobie na wpisik), że mnie to nie interesuje. Krótko mówiąc: zignorowałem zjawisko, tak, jak zignorowałbym każdą inną zabawę, w której nie mam ochoty uczestniczyć. Chcecie się bawić? OK, nie mam nic przeciwko, ale sam nie mam ochoty.

Spodziewam się, że natrafię na jeszcze kilka łańcuszków w ciągu najbliższych miesięcy. Za każdym kolejnym dniem ich popularność będzie coraz mniejsza (Ice Bucket jest już praktycznie zapomniane), aż w końcu zapadną w kolejny sen. I ponownie powstaną, by – w pewnie jeszcze bardziej angażującej formie – wrócić na nasze… napisałbym tablice, ale kto wie, gdzie będziemy się wtedy komunikować :)?

A może wyolbrzymiam? Jaką przyszłość wróżycie łańcuszkom?

Foto: arbyreed via photopin cc

Podziel się wpisem:

Tags:

10 comments

  1. Też wysyłałam łańcuszki mimo, że w nie nie wierzyłam. Dla pewności, zaszkodzić, nie zaszkodzi, a po co narażać się na smutki.

  2. PEwnie jeszcze teraz będą łańcuszki muzyczne, serialowe, filmowe, może jeszcze jakieś i ucichnie szybko.

  3. O tak, zgadzam się! Moim zdaniem wcale nie przesadzasz, bo łańcuszki mają swoją siłę, bo robią to znajomi, lubiani aktorzy czy dane narodowości. Fajnie się bawic, ale ja strasznie sceptycznie do tego podchodzę i mam bardzo mieszane uczucia.

    1. Mam nadzieję, że w kolejne łańcuszki aktorzy nie będą się już angażowali :)

  4. Jeszcze jakoś w ostatnią zimę popularne było Nek Nomination ;)

    1. W Stanach w ogóle tych wszystkich wyzwań i nominacji jest więcej.

  5. Mogłabym się podpisać pod każdym słowem tego artykułu

  6. minęły lata i nic się nie zmieniło,dalej to samo… :(

    1. Oj tak :P Po wczorajszym ataku łańcuszków muszę się zgodzić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *