Nowe

Karmnik, czyli wakacje na fali (3/16)

Kielce - Ja mówię TO http://jamowie.to

Zęby ogarnięte, a problemy rozwiązane – dzięki temu w trzecim kwartale mogłem skupić się na pracy i cieszyć tym, co przyniosło życie. A co tam ciekawego u Was? 

Lipiec i sierpień to miesiące typowo wakacyjne, a jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że dla studentów i wrzesień jest czasem wolnym od zajęć, to trzeci kwartał roku można uznać za najbardziej leniwy jego okres. Tymczasem dla mnie wakacje były okresem dość intensywnej pracy i okresem powrotu na falę wznoszącą.

Pracy w ostatnim kwartale na pewno nie zabraknie, mam nadzieję, że również fala będzie niosła. A co niosła w ostatnich miesiącach?

Fejmy i biznesy:

II Śniadanie Blogerów – w te wakacje zorganizowaliśmy drugi śniadaniowy projekt pod flagą Smok Bloga. Baliśmy się, że nasze plany pokrzyżują deszcze i zawieruchy, ale widocznie byliśmy grzecznymi i dobrymi ludźmi, bo zarówno spływ smoczymi łodziami (podziękowania dla Smoków Południa!), jak i śniadanie wyszły przepysznie i znakomicie!

Przeprowadzka do Torunia – wpis ten publikuję już z Poznania. To kolejny, zresztą od 3 lat doroczny, przystanek na mojej mapie pobytów. W Toruniu spędziłem wspaniałe wakacje. Polubiłem i poznałem miasto, śmigałem na rowerkach, biegałem po lasach i pracowałem w pocie czoła. Jestem zachwycony tym miastem. Polecam.

Biurko w Business Linku – mBank miał ostatnio ciekawą promocję – w zamian za założenie darmowego konta firmowego w ich banku, klient otrzymywał możliwość korzystania z biurka w Business Linku przez 6 miesięcy. Ponieważ lubię mBank (jestem ich klientem indywidualnym od wielu lat) i mam dość ING, gdzie obsługa klienta może rysuje ładne obrazki, ale nie potrafi rozwiązywać problemów i jest bardzo nieprofesjonalna, założyłem nowe konto i dostałem biurko. Praca w biurze podoba mi się znacznie bardziej niż praca w domu.

Toruń Toastmasters – mimo że wystąpieniami publicznymi zajmuję się od już prawie 10 lat, to nigdy wcześniej nie byłem na żadnym spotkaniu Toastmasters. Dopiero przeprowadzka do Torunia i chęć zajęcia wolnego czasu skłoniły mnie do wizyty na jednym ze spotkań. Okazało się, że świat jest mały, a jedną z osób zasiadających w zarządzie jest Wiktoria, którą poznałem kilka lat wcześniej na szkoleniu Hakuna Matata.

Jeszcze tego samego dnia wygrałem konkurs gorących pytań, potem kolejny, zrobiłem szkolenie dla Toastmasters i postawiłem stronę www dla konferencji, którą organizują. No cóż, muszę powiedzieć, że Torunianie wiedzą, jak zachęcić człowieka do pracy!

Prezentacje – Mielec, Mielec, Kraków, Toruń, Toruń, Kielce – sierpień i wrzesień obfitowały w prezentacje i szkolenia. Od kiedy przesunąłem działalność szkoleniową na drugi plan i zająłem się rozkręcaniem Studia KMIN nie miałem tylu wystąpień publicznych na raz. Zmienił się trochę ich charakter, bo bardzo dużo mówię o prezentacji marki w internecie i tym, jak działa nasze studio – i to cieszy mnie najbardziej.

30K UU na Ja mówię TO – po okresie, w którym myślałem, że Ja mówię TO przestanie istnieć (miałem naprawdę poważne wątpliwości, czy prowadzić dalej bloga), przyszedł czas, w którym pogodziłem się z moim dzieckiem i postanowiłem, że będę je dalej pielęgnował. W wakacje praktycznie wcale nie sprawdzałem statystyk, a stali czytelnicy zauważyli, że pisałem mniej. Ci, którzy są zapisani do newslettera wiedzą dlaczego.

Jakież było moje zdziwienie, gdy w połowie września okazało się, że na Ja mówię TO wchodzi ponad 30 tysięcy ludzi miesięcznie. To już jest populacja całkiem sporego miasteczka. Dzięki!

Tripy:

Kaszuby i Woodstock – to był chyba najlepszy Woodstock, na jakim byłem do tej pory. Muzycznie, klimatycznie, temperaturowo i biforowo spełnił wszystkie moje oczekiwania. Po zeszłorocznym wymarznięciu w tym roku rozsądnie podszedłem do sprawy i zabrałem stertę ciepłych ubrań. Na następny rok będę potrzebował większego namiotu, bo niestety moja kawalerka zrobiła się ciut za mała.

Przed Woodstockiem spędziliśmy kilka dni u Wojtka na Kaszubach i było to cudowne, przaśne i odkrywcze preludium do muzycznego wydarzenia roku 2016. Taki dobry, zasłużony urlop.

Polskie morze – w te wakacje nie udało się zaliczyć obcych krain, ale udało się zaliczyć polskie morze. Pogoda całkiem nam dopisała, odpoczęliśmy i nawet – będąc na miejscu – nie przerażały nas trójmiejskie ceny. Dopiero po powrocie i podliczeniu wszystkich kosztów okazało się, że 3 dni nad morzem kosztowały nas więcej niż Kaszuby i Woodstock razem wzięte i prawie tyle samo co połowa wyjazdu do Włoszech.

Kielce – ostatni, bardzo krótki, ale niezwykle przyjemny trip. Kielce zaskoczyły nas i zachęciły do tego, żeby wrócić i lepie poznać Góry Świętokrzyskie oraz to, co je otacza.

Po raz pierwszy w życiu:

Skok ze Spadochronem – poświęciłem temu tematowi już dwa wpisy (np. ten), nie będę się rozpisywał. Udało się! Master!

Kurcze pieczone – kolejny miesiąc to moje kolejne, małe sukcesy kulinarne. Tym razem nauczyłem się m.in. piec pierś z kurczaka, co jest podobno sporym wyzwaniem, bo taką pierś łatwo wysuszyć. Znalazłem świetny przepis, dostosowałem go pod siebie i wyszło, jak to mówi Wiesław Wszywka, niebo w ziemi.

Burger na 600 000! – W krakowskim Bobby Burger jest taka pozycja, co się zwie: Nie dasz rady! Burger ma prawie 600 000 jednostek w skali Scoleville’a, jest więc cholernie ostry. Przed jego zjedzeniem należy podpisać dokument, w którym zrzekasz się praw do pozwania lokalu jesli coś Ci się stanie. Zdecydowaliśmy się zjeść tego niszczyciela z Jarząbkiem. Niah, nic specjalnego. Następnego dnia czułem lekki dyskomfort w brzuszku, ale sam proces pożerania obył się bez płaczu, przekleństw i biegania po wodę.

Muszę zacząć zapisywać wszystkie moje pierwsze razy, bo zwyczajnie ich nie pamiętam. Gdy coś zrobię po raz pierwszy myślę sobie: O wrzucę sobie do Karmnika, po czym zapominam o tym i siedząc teraz nad wpisem muszę wytężać umysł, by przelać chociaż kilka moich pierwszych razów na bloga.

A czy Wy chcecie się pochwalić, co się udało ostatnio osiągnąć? Dajcie znać w komentarzach.

Tags: