BiznesPraca

Jak wyłapać trefne oferty pracy?

trefne oferty pracy

Jesteś studentem i szukasz pracy. Nie posiadasz zbyt dużego doświadczenia. Chcesz dorobić i masz niewielkie wymagania dotyczące ewentualnego zajęcia. Sprawdź, co może świadczyć, że firma nie mówi Ci wszystkiego. 

Zwykle pierwszym miejscem, w którym młody człowiek szuka pracy jest Gumtree. Problem z Gumtree jest jeden: to nie jest portal pracy, a ogłoszeń. Zamieszczenie oferty, którą zobaczy kilka tysięcy ludzi kosztuje tam jedynie 10 zł, dlatego – obok wielu ciekawych propozycji – pojawia się tam też cała masa nierzetelnych pracodawców, którzy być może oferują ciekawą pracę, ale przedstawiają ją tak, jakby… się tego wstydzili. Te ogłoszenia nazywam trefnymi i chcę Wam powiedzieć, jakie sygnały powinny wzbudzić Waszą czujność podczas poszukiwań.

Na rozmowie łatwiej wytłumaczyć kandydatowi, że sprzedaży można się nauczyć.

Trefne ogłoszenia dotyczą zwykle firm, które zajmują się telemarketingiem, sprzedaż bezpośrednią lub w są częścią sieci MLM. Żebyśmy się dobrze zrozumieli – nie piętnuję tego rodzaju pracy, bo jest ona w pewien sposób potrzebna, jak każda inna. Pracowałem kiedyś na słuchawce i być może nie była to praca marzeń, ale dużo mnie nauczyła (m. in. odporności na niepowodzenia). Ale uważam, że osoby prowadzące rekrutację na takie stanowiska wiele zyskałby pisząc, co należy do obowiązków pracownika. Kandydat z kolei zaoszczędziłby czas, bo nie każdy nadaje się na sprzedawcę i nie każdemu leży biznes MLM.

Ale niedoświadczony kandydat szuka pracy i wybiera ogłoszenia, często kierując się małymi wymaganiami zamieszczonymi w ich treści. Po kilku dniach otrzymuje telefon z zaproszeniem na rozmowę. Jest wniebowzięty, bo ktoś zainteresował się jego lichym CV. Idzie więc pełen nadziei na rozmowę, spotyka się z rekruterem i jest głęboko rozczarowany, bo świetna praca, której oczekiwał okazuje się czymś zupełnie innym. Kandydat nie podejmuje pracy i jest zły, bo zmarnował czas. Podobnie, jak rekruter.

Na co w takim razie zwrócić uwagę, żeby nie nadziać się na trefne ogłoszenie?

Dziwny tytuł – tytuł, w którym potencjalny pracodawca obiecuje Ci złote góry, a nie wspomni, na jakie stanowisko aplikujesz powinien wzbudzić Twoją czujność. Obietnice jeszcze przed podaniem jakichkolwiek informacji? Już coś śmierdzi.

trefne oferty pracy - tytuł, rozmyte obowiązki - Ja mówię TO

Brak nazwy firmy – nie każde ogłoszenie, w którym nie ma nazwy firmy jest trefne. Czasami spółki nie chcą się ujawniać na portalach ogłoszeniowych (szczególnie jeśli korzystają z usług pośredników). Ale jeśli brak nazwy idzie w parze z międzynarodowym zasięgiem i dynamicznym rozwojem, a ogłoszenie spełnia dodatkowe punkty, o których piszę, to prawdopodobieństwo trefności ogłoszenia mocno wzrasta.

Brak wymagań formalnych – brak wymagań oznacza, że: w firmie pracują osoby młode, firma stawia na szkolenia (to plusy), firma rekrutuje masowo (im mniej wymagań, tym więcej zgłoszeń). Dlatego warto dopytać, jaki charakter ma praca. Punktualnośćzaangażowanie to nie są wymagania formalne. Ale np. Znajomość Social Media podciągnąłbym pod tę kategorię.

Rozmyte obowiązki (lub nawet ich brak) – oczywiście nie oczekuję, że w serwisie ogłoszeniowym rekruterzy zamieszczą wpis z dokładnie określonymi obowiązkami, ale z doświadczenia wiem, że brak wypisanego zakresu odpowiedzialności świadczy o tym, że firma zajmuje się pozyskiwaniem klientów. Myślę, że jasne jest, że Raportowanierealizacja wyznaczonych celów to nie są konkretne obowiązki i takie wpisy powinny dać Wam do myślenia.

trefne oferty pracy - zdjęcie stock - Ja mówię TO

Stockphoto zamiast zdjęcia – tacy jesteśmy wspaniali, uśmiechnięci i profesjonalni. Nie lubię ogłoszeń, w których ktoś zamieszcza ustawiane zdjęcia kupione lub użyte bez wiedzy właściciela. Mają one budować określony wizerunek firmy. Ich obecność sama w sobie nie jest zła, ale w połączeniu z innymi punktami, o których piszę może świadczyć o wysokiej trefności ogłoszenia.

Praca stała bądź dodatkowa – kolejna rzecz, na którą powinniście zwrócić uwagę łącząc ją z innymi punktami z listy. Kelnerem lub recepcjonistą też można być w stałych lub dodatkowych godzinach pracy. Dlatego w tym wypadku warto dobrze przeanalizować ogłoszenie.

trefne oferty pracy - spotkanie informacyjne - Ja mówię TO

Spotkanie informacyjne zamiast rozmowy rekrutacyjnej – oznacza, że firmie zależy na prezentacji swojej oferty, a nie pozyskaniu kandydatów o określonym profilu. Nie szedłbym.

Rozmowa rekrutacyjna w kawiarni – moje ulubione. Zwykle w kawiarniach lub restauracjach (dobrych i drogich) rekrutację prowadzą osoby, które chcą pokazać jak bardzo dochodowy jest ich biznes. Byłem na dwóch takich rozmowach, obie były całkowitą stratą czasu. Jeśli ktoś zaprasza Was na rozmowę do knajpy to powinna Wam się zapalić czujka. Biura pod rekrutację można wynająć już za około 20 zł za godzinę (w Krakowie).

Znalazłem też przykład całkiem dobrego ogłoszenia dotyczącego pracy w telemarketingu autorstwa Orange. Wprawdzie nie ma zapisanych obowiązków, ale jest informacja o kontakcie z dotychczasowym klientem, więc w miarę ogarnięty człowiek zrozumie, o co chodzi.

trefne oferty pracy - przykład dobrego ogłoszenia - Ja mówie TO

Dlaczego w ogóle w sieci pojawiają się trefne ogłoszenia?

Rekruterzy liczą, że zadziała reguła zaangażowania. Jeśli już pojawiłeś się na rozmowie, będzie łatwiej przekonać Cię do podjęcia nieprzyjemnej (ich zdaniem?) pracy. Gdy prowadzący rozmowę jest dobrym sprzedawcą, to uda się przekonać kandydata do podjęcia obowiązków (pojawia się jednak pytanie: jak długo tak zmanipulowany człowiek będzie pracował?). To powód pierwszy.

Drugim jest fakt, że wiele osób boi się sprzedawać myśląc, że do tego zajęcia trzeba mieć magiczne predyspozycje. I to jest jedyny racjonalny powód zaciemniania treści ogłoszeń. Na rozmowie łatwiej wytłumaczyć kandydatowi, że sprzedaży można się nauczyć.

Trzecim powodem jest brak wiary ogłaszającego w to, co się robi. Sorry, jeśli wstydzisz się tego, w jaki sposób pracujesz to albo nie wierzysz w swój produkt, albo w formułę, której używasz. Czas na zmiany.

Praca, o której piszę ma swoje plusy: w tego typu miejscach zwykle pracuje się w młodym zespole, a kierownictwo mocno stawia na rozwój pracowników. Dlatego pracownicy często biorą udział w dobrych jakościowo szkoleniach z obsługi klienta i sprzedaży. Zwykle nie jest to też praca łatwa, więc wiążą się z nią ciekawe doświadczenia. No i dla osób, które do tej pory nie pracowały jest cennym wpisem w CV.

Więc być może warto? Jasne, że warto. O ile człowiek wie, na co się decyduje.

Jeśli macie jakieś doświadczenia z tego typu firmami dzielcie się nimi w komentarzach. A może coś jeszcze świadczy o trefnym ogłoszeniu?

Tags:
  • Kamila

    Dzięki Andrzej :)! Jak zwykle pomocne.

  • Ja bym dodał jeszcze, że należy zwracać uwagę na miejsce pracy w takich ogłoszeniach. Gdy jest napisane konkretne miasto, np. Gorzów, to nie ma problemów, podejmuję pracę w Gorzowie, tam pracuję i nic więcej mnie nie obchodzi, wszelkie koszty związane ze szkoleniami czy innymi akcjami poza miejscem określonym przez pracodawcę są zwracane.

    A jeśli miejscem pracy jest województwo lub cała Polska, a my taką pracę podejmiemy, możemy być niemile zaskoczeni, gdy pracodawca zorganizuje szkolenie w Przemyślu, a zatrudnialiśmy się w… Szczecinie. I wtedy to naszego szefa nie obchodzi sposób, w jaki się tam znajdziemy.

    Oczywiście jest to skrajny przypadek, bo pracodawcy informują o takim fakcie, ale zdarzają się wyjątki. Ja tego nie doświadczyłem, ale znajomy – owszem.

    • Dzięki, cenna uwaga z tym miejscem pracy. Ja nie spotkałem się z tak odległymi delegacjami, ale faktycznie dla wielu osób może to być uciążliwe.

  • Wszelkie ogłoszenia, gdzie jest napisane, że wymagany jest entuzjazm, pozytywne nastawienie i w ogóle maksymalny poziom endorfin powinny już wzbudzać nieufność. Jeśli jest to ogłoszenie typu przedstawiciel handlowy/obsługa klienta etc. to już praktycznie możemy być pewni, że będzie to… zwykła akwizycja. Zaraz po ukończeniu liceum się o tym przekonałem, kiedy znalazłem ogłoszenie że pewna firma poszukuje „młodych energicznych ludzi do pracy w dystrybucji sprzętu medycznego”. Pełen wiary i nadziei poszedłem na rozmowę myśląc już o tym, na co wydam zarobioną kasę, a na miejscu okazało się, że… mam latać po klatkach schodowych albo stać na rogu i wciskać ludziom chińskie podróbki masażerów za 15 zł leczących wszystko, od skoliozy po impotencję :)

    • O, bardzo dobra uwaga – faktycznie entuzjazm i zapał często pojawiają się w tych rozmytych ogłoszeniach.
      Dzięki.