BiznesPracaPrezentacje

Jak mówić o swoich osiągnięciach by poruszyć tłumy?

Jak mówić o swoich osiągnięciach by poruszyć tłumy? - Ja mówię TO

Jednym z trudniejszych zadań, które stanie przed Tobą na rozmowie kwalifikacyjnej bądź prezentacji handlowej jest odpowiedź na pytanie: Jaki jest Twój największy sukces? Jak na nie odpowiedzieć, by oczarować bez przechwalania się?

Nic dziwnego. Przez wiele lat powtarzaliśmy, że pierwszy milion trzeba ukraść, a w Polsce człowiek uczciwy nigdy nie osiągnie sukcesu. Dorastanie w środowisku, które karmi tego typu sentencjami nie sprzyja przedsiębiorczości. Na szczęście im dłużej żyjemy w demokracji tym częściej zauważam, że zamiast wbijać nóż w plecy znajomym, którzy coś osiągnęli, coraz chętniej klepiemy ich po plecach i cieszymy się razem z nimi.

A skoro jako społeczeństwo uczymy się, że tych, którzy mogą się pochwalić osiągnięciami warto słuchać, powinniśmy się też nauczyć w jaki sposób opowiadać o tych osiągnięciach, by zainteresować.

Dlaczego jest to istotne?

Nie można jednoznacznie odpowiedzieć, czy dane osiągnięcie jest duże. Coś, co jest sukcesem dla mnie, dla kogoś innego będzie chlebem powszednim. Weźmy na przykład ukończenie maratonu.

Dla mnie ukończenie każdego z moich 9 maratonów było niebywałym sukcesem. Trochę inne spojrzenie na ten temat może mieć Julie Weiss, która w 52 tygodnie ukończyła 52 biegi maratońskie. WOW! To dopiero osiągnięcie prawda? Ciekawe, jak patrzy na to Ryszard Kałaczyński, który w sierpniu 2015 roku ukończył swój projekt: 366 maratonów w 366 dni  i został Rekordzistą Guinessa.

Sukces jest pojęciem względnym, dlatego trzeba nauczyć się mówić o swoich osiągnięciach w sposób interesujący. W końcu nigdy nie wiemy, kto siedzi po drugiej stronie. Jak więc przekonać kogoś, że mój sukces jest naprawdę wielkim osiągnięciem personalnym? Wykorzystać technikę Na Rycerza.

Nie istnieją obiektywnie duże osiągnięcia, są tylko osiągnięcia robiące duże wrażenie.

Matthias Pohm

Technika Na Rycerza nie jest żadną wymyślną pozycją seksualną. To bardzo prosty schemat, który pomoże Ci w interesujący sposób opowiedzieć o Twoim osiągnięciu. Składa się on z trzech części:

  1. Niezwykłe trudności
  2. Pojawienie się rycerza
  3. Szczęśliwe zakończenie

Zacznijmy od początku. Osiągnięcie nie zostanie odebrane jako duże, jeśli nie pokażesz drogi, która do niego doprowadziła. Drogi, która wcale nie była łatwa. Dlatego zacznij swoją opowieść od przedstawienia trudności, którym musiałeś sprostać. Opisz je, powiedz o nich coś więcej, przedstaw jakiś przykład, który spędzał Ci sen z powiek. Dzięki temu zarysujesz tło wydarzeń.

Jak mówić o swoich osiągnięciach by poruszyć tłumy? - Ja mówię TO

Następnie wprowadź do swojej historii Rycerza, czyli Ciebie. Rycerz z Twojej opowieści robi to, co każdy szanujący się rycerz powinien zrobić – ratuje sytuację. W tym celu opowiedz o działaniach, które podjąłeś,  zespole, który zainspirowałeś, strategiach, które stworzyłeś. Również w tym przypadku powinieneś skupić się na szczegółach.

Na końcu przedstaw efekt, który jest Twoim sukcesem – osiągnięciem, na które zapracowałeś.

Tak przedstawiona historia sukcesu będzie interesująca i angażująca. Żeby jeszcze bardziej podbić jej efektywność pamiętaj o 5 zasadach.

  1. Zadbaj o szczegóły – opisując niezwykłe trudności i pojawienie się rycerza przytocz szczegóły. Dodaj do swojej opowieści kilka elementów, które pokażą trud włożony w osiągnięcie sukcesu.
  2. Użyj konstrukcji: Pomyślałem: nie dam rady – jest to zdanie, którym wyeksponujesz fakt, że było bardzo ciężko.
  3. Ujawnij swój sukces na końcu prezentacji – możesz zacząć prezentację od informacji o swoim osiągnięciu, ale pamiętaj, że tajemnica jest czymś niezwykle pociągającym.
  4. Skup się tylko na jednym osiągnięciu – im większa liczba osiągnięć, o których mówisz, tym mniejsza waga każdego z nich.
  5. Pamiętaj, że opowiadasz o swoim sukcesie – jak wspomniałem wyżej, ciężko ocenić wagę osiągnięcia. Dlatego podkreślenie osobistości wydarzenia będzie miało pozytywny efekt.

Komu i dlaczego przyda się umiejętność mówienia o swoich osiągnięciach?

  • Wyobraź sobie, że idziesz na rozmowę kwalifikacyjną do dużej firmy. Aplikowałeś na stanowisko, na którym masz zajmować się podobnymi do poprzednich projektami, ale na dużo większą skalę. Być może będziesz musiał tak opowiedzieć o swoich dotychczasowych działaniach, aby udowodnić, że znasz się na rzeczy.
  • Wyobraź sobie, że chcesz pozyskać dużego klienta lub inwestora. Prowadzisz wciąż jeszcze małą firmę, ale chcesz wskoczyć na wyższy poziom i właśnie ten kontrakt ma być pierwszym krokiem ku realizacji tego celu. Od tego, jak przedstawisz dotychczasowe realizacje może zależeć, czy otrzymasz zlecenie.
  • Wyobraź sobie, że jesteś blogerem i chcesz przyciągać coraz więcej czytelników. Historie Twoich osiągnięć będą tekstami cieszącymi się powodzeniem, o ile ciekawie opowiesz o sukcesach. Poczytaj blogi Edwina Zasady – Zabij Grubasa i Agnieszki Świetlik – LifeManagerki oraz historie Pawła Kadysza, twórcy Tookapic (wpis Pawła jest wręcz szablonowym wykorzystaniem techniki Na Rycerza) czy Andżeliki Toczek, twórczyni Prouda i Spare Desk  (część jej wpisu to też schemat Na Rycerza). Jedna uwaga: na blogu zwykle osiągnięcie jest ujawnione w tytule, nagłówku bądź tematyce bloga – w niczym to nie przeszkadza, bo jak już pewnie zauważyłeś, sama droga do celu jest w tym przypadku niezwykle interesująca.

Poniżej chcę się podzielić z Tobą jeszcze dwoma przykładami, które pomogą Ci lepiej zrozumieć schemat Na Rycerza:

1.

Moim największym sukcesem jest ukończenie maratonu.

Źle.

Moim największym sukcesem jest ukończenie maratonu. Przygotowywałem się do niego każdego dnia przez 6 miesięcy, ciężko trenowałem i stosowałem odpowiednią dietę. Sam bieg był bardzo wymagający, a ja z każdym kilometrem coraz bardziej zmęczony. Mimo wszystko miałem jasno określony cel i udało mi się go osiągnąć.

Lepiej, ale wciąż brakuje wyraźnego kontekstu i elementu zaskoczenia.

Kilka miesięcy temu zauważyłem, że moja sylwetka nie wygląda najlepiej. Byłem przerażony swoją kondycją. Widziałem, że to, jak wyglądam zaczyna wpływać na moje samopoczucie. Miałem mało energii i czułem się zmęczony. Podjąłem decyzję o zmianie trybu życia. Zacząłem trenować i zdrowo się odżywiać. Każdego dnia ćwiczyłem na bieżni, podnosiłem ciężary, stosowałem się do diety i planu treningowego. Po 6 miesiącach podjąłem największe wyzwanie sportowe mojego życia. Już na starcie pomyślałem: nie ma szans, nie dam rady. Ale ruszyłem, czując wsparcie przyjaciół i słysząc doping publiczności. Po 4 godzinach i 30 minutach, całkowicie wyczerpany, ale szczęśliwy jak nigdy, przekroczyłem metę mojego pierwszego maratonu. To jest moje największe osiągnięcie.

Dobrze.

Tutaj mamy schemat Na Rycerza. Pokazujesz, jak sytuacja wyglądała na początku. Później wkracza rycerz (Podjąłem decyzję…), którego działania opisujesz. Dopiero na końcu ujawniasz, co było Twoim sukcesem.

2.

Był przykład osobisty, spójrz na przykład bardziej związany ze światem biznesu:

Moim największym sukcesem jest pozyskanie w ciągu 2 pierwszych miesięcy 25 klientów dla firmy, w której pracowałam poprzednio.

Źle.

Moim największym sukcesem jest pozyskanie w ciągu 2 pierwszych miesięcy 25 klientów dla firmy, w której pracowałam poprzednio. Osiągnęłam to, gdyż poświęciłam dwa tygodnie na dokładne zbadanie branży, konkurencji i napisanie skryptu, w którym skupiłam się na potrzebach klientów.

Lepiej, ale wciąż brakuje wyraźnego kontekstu i zaskoczenia.

Firma, w której poprzednio pracowałam, miesięcznie pozyskiwała 4-5 nowych klientów. Nie była to duża liczba. Firma mogła sprzedawać znacznie więcej. Przez nienajlepsze wyniki nie rozwijaliśmy się tak szybko, jak mogliśmy i konkurencja nas wyprzedzała. W lipcu 2014 roku zostałam zatrudniona po to, by poprawić wyniki sprzedaży. Na początku pomyślałam: nie dam rady. Ale przyjęłam ofertę. Postanowiłam podejść do tematu inaczej, niż reszta zespołu. Zamiast od razu umawiać się na spotkania, zaczęłam analizować branżę. Sprawdziłam, jakie są potrzeby klientów i co oferuje konkurencja. Spędziłam tydzień na przygotowywaniu skryptu i szukaniu skutecznych schematów. Początkowo wielu odbiorców zbywało mnie, ale nie poddawałam się i po dwóch tygodniach osiągnęłam pierwsze sukcesy. Swoim podejściem podzieliłam się z resztą zespołu. Po dwóch tygodniach przy moim nazwisku widniała liczba 25. Udało mi się podpisać 5 razy więcej zamówień niż firma miała w poprzednich miesiącach.

Dobrze.

Tutaj też występuje schemat Na Rycerza. Rycerz wkracza “w lipcu 2014 roku” i pokazuje swoją drogę do celu.

Schemat Na Rycerza to świetny sposób, by opowiedzieć o swoich osiągnięciach i wzbudzić zainteresowanie, zachowując przy tym umiar. Doskonale sprawdza się na rozmowach kwalifikacyjnych i spotkaniach networkingowych. Zresztą, nie tylko wtedy. Każdy powinien umieć opowiadać o swoich sukcesach i nie wstydzić się ich. Do tego gorąco Cię zachęcam :).

Podziel się wpisem:

Tags:
  • Widzę, że i ja się załapałem do tego zacnego grona – dzięki. :)

  • Jako, że nie jedną i nawet nie dwie rozmowy rekrutacyjne w życiu przeprowadziłam, potwierdzam. Mówienie o swoich sukcesach to przydatna umiejętność i bardzo fajna technika <3

    Ale.

    Zauważyłam (co swojego czasu było dla mnie dużym zaskoczeniem), że jeszcze trudniej jest go w ogóle dostrzec i nazwać. Zwłaszcza gdy mówimy np. o sukcesach zawodowych.

    • To prawda, mam podobne odczucia po rozmowach, które robiłem. Myślę, że to kwestia przygotowania, poczytania trochę na temat tego, o co będą pytać rekruterzy. Na szczęście Ci najlepsi kandydaci wiedzą, że warto to zrobić :)

      • A nie wynika to z tego, że wśród swoich sukcesów szukamy jakichś wielkich rzeczy? Takiego WOW – wielkiego projektu, ogromnego zysku itp.? Czegoś, co firma potem będzie mogła przekuć na teoretyczny zysk dla siebie?
        Swego czasu moim największym zawodowym sukcesem było przekonanie do siebie klienta i współpracowników – że mimo bycia kobietą serio mogę coś wiedzieć i gadam z sensem ;). To taki osobisto-zawodowy sukces i czasem trudno mi było się przekonać, że warto o nim mówić.
        Potem za sukces uznałam zbudowanie zgranego zespołu, który świetnie ze sobą współpracował, lubił się i integrował. A nie robił tego, dopóki nie przejęłam nad nim pieczy :).
        To takie mało zmonetyzowane sukcesy, a często takich szukamy idąc na rozmowę kwalifikacyjną.

        • Akurat sukcesy które wymieniasz są bardzo wymierne dla potencjalnego pracodawcy?? I zgadzam się, że problem ze zdefiniowaniem sukcesu wynika najczęściej właśnie z poszukiwania wielkiego wow, co jest zgubne bo każdy ma granicę ‘wielkiego wow’ w zupełnie innym miejscu. Ale druga sprawa, że dla rekrutera pytanie o sukces ma i drugie i trzecie dno. Zresztą jak większość pytań rekrutacyjnych.

        • Zdecydowanie zgadzam się, że każdy szuka czegoś, co jest “WOW”. Ale tak, jak wspomniałem: dla każdego tym WOW będzie coś innego i poziom, od którego zaczyna się WOW też będzie inny.
          Tutaj sporym wyzwaniem może być dla niektórych radzenie sobie z własnym poczuciem wartości. Jeśli jest na niskim poziomie, to ciężko znaleźć “dobry”, odpowiednio duży sukces.
          Myślę, że w większości przypadków Twoje sukcesy przekonałyby rekrutera (oczywiście jeszcze zależy czego by szukał). :)

          • Szukałam zawsze takich rekruterów/firm, które uznałyby te sukcesy za sukcesy, tak jak ja :). Bliżej nam wtedy wartościami i łatwiej się pracuje :D.

  • Ja póki co nie zauważyłam, aby w kwestii “wbijania noża w plecy” coś się zmieniło – mam wrażenie, że obecnie to zjawisko jest nawet bardziej nasilone. Sukces w naszym kraju to nie jest coś za co inni będą Cię uwielbiać – wręcz przeciwnie – sukces jest z zasady czymś złym jeśli nie dotyczy osoby, która go osiągnęła. Oczywiście można się otaczać ludźmi, dla których Twój sukces będzie ich sukcesem, ale ciężko uniknąć sytuacji, w której wszystkie Twoje działania i osiągnięcia całkowicie będą odpowiadały osobom z Twojego otoczenia. Nic dziwnego, że ludziom trudno o tych sukcesach opowiadać – zawsze z tyłu głowy ma się myśl, że pewnie zaraz ktoś nas obsmaruje na lewo i prawo. Przedstawiona przez Ciebie technika jest interesująca i zdecydowanie pomocna w takich sytuacjach – czas przestać się kryć przed innymi i cieszyć się swoim sukcesem – tym bardziej, że Twój sukces może napędzić kogoś do działania, a to jest ważniejsze niż kilka przysłowiowych “hejtów” od ludzi, którzy zbyt wiele w życiu nie osiągnęli więc muszą w jakiś sposób wylać swoje żale.

    • No tak, myślę że zawsze znajdzie się ktoś, kto i tak lubi pomachać nożem. Ale liczba takich ludzi jest coraz mniejsza, to jest moje odczucie, a tych, którzy wciąż machają myślę, że po prostu trzeba olać i robić swoje. Nie jest to łatwe, ale zdecydowanie warto.

  • świetny wpis. :) sporo biegam, więc zdecydowanie przyda mi się przy pisaniu o tym. ;D

  • Dzięki za wzmiankę. Dobre towarzystwo. Kto by się spodziwał ;)

  • Czarington Es

    Czytałem o podobnym sposobie mówienia o sobie na AoM http://www.artofmanliness.com/2014/03/06/the-helicopter-jumpers-guide-to-talking-about-yourself-10-ways-to-share-your-accomplishments-without-sounding-like-a-jerk/ Dokładnie, żeby nie wyjść na narcyza/chwalipięte warto ubrać osiągnięcia w szerszy kontekst. No i zaznaczyć że nie przyszło to łatwo, albo zawrzeć udział osób trzecich w tworzeniu sukcesu.

  • Ewelina Klimkowska Domino

    Wszystko pięknie ładnie schemat.. tylko skąd brać te sukcesy na początku kariery zawodowej, kiedy chcesz dostać pierwszą poważną wymarzoną pracę, jesteś kilka lat po studiach i przez te kilka lat wychowywałeś swoje dzieci a teraz chcesz wejść na rynek pracy…

    • Wątpię, że rekruter znając Twoją sytuację zapyta o sukces zawodowy. Jeśli jednak, to na Twoim miejscu na pewno opowiedziałbym o projekcie, który realizowałem(-am) przez kilka ostatnich lat, czyli zawodzie mamy i znalazłbym sukcesy z tego podwórka, o których mógłbym opowiedzieć.

  • Fajny wpis!

    Pamiętam sytuację, kiedy byłam jeszcze na studiach w Danii – mieliśmy jakieś spotkanie odnośnie szukania pracy i tak dalej. I pamiętam, jak prowadzący namawiał nas do tego, abyśmy nawet bez doświadczenia, na rozmowach kwalifikacyjnych i w CV opowiadali historię swojego życia (często w trakcie studiów albo zaraz po nich o niczym innym pogadać niestety nie można :D) – o pracy jako barista, zbieraniu truskawek, wolontariacie – właśnie w taki sposób, jak tu piszesz. Aby z pozornie zwyczajnych sytuacji zrobić swoje sukcesy. I nie ma tu mowy o jakimś wyolbrzymianiu, a o zwyczajnym podkreśleniu swoich starań, doświadczeń, lekcji i w końcu osiągnięć (bo przecież sprawna organizacja dodatkowego czas na wolontariat czy cokolwiek innego jest jakimś osiągnięciem), jakie wynieśliśmy z danej sytuacji.

    W tamtym momencie dotarło do mnie, jak ważna jest umiejętność przedstawiania swoich sukcesów. Jeśli my o nich nie powiemy, nikt inny za nas tego nie zrobi. :)

    • Dobrze trafić na dobrych nauczycieli :)
      Zgadzam się w 100% z takim podejściem :)