BiznesPrezentacje

Jak mówić do generacji Z?

Jak mówić do generacji Z? - Ja mówię To http://jamowie.to

Współcześni nastolatkowie to ludzie żyjący w trochę innym świecie niż nasz. Mają swoje wartości, poglądy, odzywki. Czy wiesz, jak mówić do nich, żeby słuchali tego, co masz do powiedzenia?

Wydawać by się mogło, że nowe tysiąclecie rozpoczęło się kilka lat temu, jednak jest zupełnie inaczej. Ludzie, którzy przyszli na świat w 2000 roku już za dwa lata będą pełnoletni i pójdą na studia. Wychowali się w czasach, w których nie było kaset magnetofonowych, internet był standardem, a nad światem zaczęły latać drony.

Osoby urodzone po 1990 lub po 1995 roku (w zależności od autora koncepcji) przez niektórych są nazywani Pokoleniem Z – kolejnym, które wkracza na rynek pracy i zmienia sposób, w jaki myślimy o zatrudnieniu. Mają inne potrzeby, stawiają warunki i cenią sobie niezależność. Przez malkontentów są uznawani za leniwych i roszczeniowych, ja jednak wolę stwierdzenie, że znają swoją wartość i cenią czas.

Przez ostatnie 2 miesiące pracowałem z ludźmi prawie 10 lat młodszymi ode mnie, opowiadając im o ofercie edukacyjnej Poznania. W ramach projektu Poznań Przyciąga już po raz trzeci odwiedziliśmy 50 szkół, zrobiliśmy prawie 60 prezentacji i rozmawialiśmy z kilkoma tysiącami licealistów, starając się utrzymać ich uwagę przez 45 minut. A to wcale nie jest rzeczą łatwą. Mówimy przecież o grupie, która zaczyna się nudzić, jeśli film na YT (odpalony przez nich samych) ma więcej niż 2 minuty.

Tymczasem na nasze prezentacje maturzyści zostali przyprowadzeni przez nauczycieli, siedzieli otoczeni swoimi znajomymi i mieli słuchać o studiach – nie jest to najłatwiejsza sytuacja wyjściowa. Szczególnie, że wielu z nich przychodziło na salę z dość sceptycznym nastawieniem – widzieli już niejedno wystąpienie ludzi z uniwersytetu, na którym sypano datami, nazwiskami rektorów, wydziałami i punktacjami. Sam bym zasnął, gdyby ktoś zaserwował mi taką mieszankę faktów.

Zawsze lubiłem pracę z młodymi ludźmi. To wymagający słuchacze, którzy raczej nie przejmują się tym, że zasmucą nudziarza, wyciągając telefon lub zeszyt i okazując brak zainteresowania tematem. Z kolei ja jestem taki, że nie lubię, gdy ktoś mnie ignoruje, szczególnie gdy stoję na scenie i się produkuję. Dlatego bardzo zależało mi na tym, by wystąpienia, które dostarczymy był ciekawe i angażujące.

Razem z agencją Resort Marketing przygotowaliśmy minimalistyczną, hasłową prezentację PowerPoint z najważniejszymi informacjami dotyczącymi poznańskich uczelni i wybranych kierunków studiów. Wokół niej zbudowaliśmy narrację, dodaliśmy do tego nowe technologie i tak uzbrojeni ruszyliśmy do liceów.

Jak rozmawialiśmy z maturzystami?

Jeśli pracujecie z młodzieżą, jesteście nauczycielami, sprzedawcami lub marketingowcami, którzy komunikują się bezpośrednio z klientem, wskazówki, które znajdziecie poniżej będą dla Was na pewno cenne.

Co wykorzystywać w prezentacji dla generacji Z?

  • Gadżety i nowe technologie
  • Konkursy
  • Pomoce wizualne

Młodzi ludzie to gadżeciarze, którzy chętnie korzystają z nowych technologii. Dlatego nasze spotkania zaczynaliśmy od prezentacji Poznania w technologii 360 stopni. Do tego celu używaliśmy gogli VR. Dla uczestników mieliśmy przygotowany konkurs, w którym wygrać mogli podobne, kartonowe gadżety. Dzięki temu już na początku udało nam się złapać z nimi kontakt. Mieliśmy coś, czego na co dzień nie ma w szkole, co jest związane z zainteresowaniami wielu z nich i jest po prostu ciekawe. Punkt dla nas.

Na każdym spotkaniu mieliśmy również sporo materiałów z poznańskich uczelni, które stwierdziły, że to ciekawa forma promocji. Materiały były nam niezbędne. W ciągu 45 minut nie da się przedstawić kompleksowo oferty edukacyjnej 25 uczelni, nawet nie próbowaliśmy tego robić. Naszym celem było pokazanie w interesujący i lekki sposób Poznania, możliwości jakie daje miasto oraz szerokiego wachlarza kierunków, które dostępne są w stolicy Wielkopolski.

Jak mówić?

Gadżety to jedno, a sposób dotarcia słownego, to drugie. Do młodych ludzi trzeba mówić dość specyficznie. W innym wypadku możecie być pewni, że odpłyną.

Dynamicznie – każda grupa słuchaczy ma swoją charakterystykę, do której trzeba dostosować sposób mówienia. W przypadku ludzi młodych doskonale sprawdza się mówienie szybkie i dynamiczne, z wykorzystaniem modulacji i wcielaniem się w role (ja na przykład wcielałem się w rolę mojej mamy, która pytała mnie na co idę na studia, na co sala zawsze reagowała śmiechem).

Obrazami – nic nie przemawia do młodych słuchaczy tak dobrze, jak obraz, a sformułowanie Wyobraźcie sobie często jest takim wyzwalaczem, który powoduje, że wszystkie głowy zaczynają zwracać się w Twoją stronę. W ten sposób informowaliśmy o trudnych, technicznych kierunkach z politechniki.

Ich językiem, ale bez przegięcia – hasła w stylu Jak Wy to teraz mówicie nie mają racji bytu podczas spotkań, bo tworzą niepotrzebne bariery. A chcemy być blisko słuchacza, szczególnie jeśli jest wymagający.

Nie mam zielonego pojęcia, czy wciąż potrafię mówić językiem licealisty. Nie dowiem się tego z reklam, filmów i seriali, więc nawet nie próbowałem naśladować powiedzonek maturzystów. Po prostu starałem się mówić z odpowiednim luzem, bez nadęcia i budowania dystansu.

Z humorem – liceum, to chyba wciąż ten okres, gdy dorosłych uważa się za nudziarzy. I chociaż ja nie widzę jakiejś dużej przepaści między mną i maturzystami, to będąc w ich wieku, do osób 10 lat starszych ode mnie mówiłem per Pan. Dlatego nasza prezentacja była wypełniona dowcipami związanymi z tym, co może się stać, jeśli słuchacze wybiorą konkretne kierunki. Część żartów działała, te które były słabe eliminowaliśmy na bieżąco, ale zawsze starałem się, by ludzie opuszczali salę w dobrych humorach. Żartowaliśmy z seriali, od czasu do czasu zaserwowaliśmy odrobinę czarnego humoru i staraliśmy się wyzwalać w ludziach emocje.

Ciekawostka: w poprzednim roku jednym z najzabawniejszych żartów, jakie miałem w swoim asortymencie było:

Cześć, mam na imię Andrzej.

Tyle wystarczyło, by już na początku rozbawić salę. Cóż, prezentacje uczą dystansu do siebie.

Rzeczowo – mimo wszystko niezwykle istotne jest to, żeby młodemu słuchaczowi przekazać konkret – wiedzę, która będzie dla niego wartościowa. Naszym celem było przekazanie informacji, a dodatkowo prezentacja była oceniana nie tylko przez uczniów, ale i przez nauczycieli.

Na własnych przykładach – podczas każdego spotkania jego ostatnia część była przeznaczona na krótkie success story kogoś, kto studiował w Poznaniu i miasto dało mu impuls do tego, żeby przygotować jakiś projekt, założyć firmę, krótko mówiąc: osiągnąć sukces (co najmniej na skalę lokalną). Zresztą i ja w swojej części starałem się wpleść coś osobistego. Takie doświadczenia są najbardziej doceniane przez słuchaczy.

Improwizować – chodzi o to, by wykorzystywać sytuacje, które mają miejsce podczas prezentacji. W jednym z liceów podczas wystąpienia z sali obok było słychać poloneza, w innej szkole ktoś wychodził wcześniej na autobus. Uważam, że umiejętne reagowanie na tego typu sytuacje i okraszenie ich dowcipem bardzo pomaga w dotarciu do słuchaczy, szczególnie młodych. Ten element improwizacji jest bardzo dobrym sprzymierzeńcem, który dodaje szczyptę swobody do prezentacji.

Prezentacje prowadzone dla młodych ludzi to duże, ale bardzo przyjemne wyzwanie. Każda jest inna. Każda szkoła, w której pracowaliśmy, miała swoją specyfikę, a żarty, które jednym się podobały u innych nie wywoływały żadnej reakcji. Tak to jest z tym pokoleniem Z: potrzebuje bodźców i dynamiki. Jeśli ją im dostarczysz, to mówienie będzie zdecydowanie łatwiejsze.

Zgadzacie się?

Tags:
  • Magda

    Nie wiedziałam, że jesteś z Poznania :)

    • Nie jestem :) Przez 3 lata mieszkałem w Poznaniu, tam też robiłem studia magisterskie :).

  • Każde pokolenie, dorastając w innych warunkach, ma inne podejście do siebie, swojej pracy i faktycznie, czasem trzeba zastanowić się jak z nimi rozmawiać, by do nich trafiać. Ja jestem rocznik 1987 ale widzę różnicę między sobą a ludźmi młodszymi ode mnie o 6 lat. Niektórzy faktycznie znają swoją wartość, a inni zdecydowanie przesadzają.
    Ale to tylko moje zdanie na podstawie moich obserwacji.

  • Sama pamiętam z czasów liceum nadętych bufonów, próbujących się przed nami „pokazać” i zachęcić do udziału w kursach/studiach i innych. Nie tędy droga! Tak jak piszesz, liczy się luz, dynamika i takie normalne, ludzkie podejście. A nie sztywne, wręcz garniturowe występy. To nie przejdzie. Bardzo ważne są też żarty, wydaje mi się, że właśnie to kruszy bariery :) Zwłaszcza, jeżeli w te żarty wciągniemy słuchacza i potrafimy mądrze z nich wybrnąć – nawet jeżeli wiąże się to z delikatnym wyśmianiem rozmówcy. No i najważniejsze to nie przynudzać godzinami… Konkrety, to jest to, czego oczekują wiecznie zabiegani i niemający na nic czasu młodzi ludzie! ;)

  • Przede wszystkim szczerość w wypowiedziach, prawdziwe zaangażowanie i słuchanie tego, co mają nam do powiedzenia. Nie myśleć o swoich zaletach, ale dostrzec ich dobre strony.