Nowe

Ja Ozzy, czyli inna historia sukcesu

ja Ozzy ja mówię to HTTP://jamowie.to

Nigdy nie byłem wielkim fanem Black Sabbath. Ale biografię Ozziego chciałem przeczytać od dawna. I nie zawiodłem się. Niezłe pokręcony typ, ten Ozzy.

Gdy jeszcze mieszkałem w Poznaniu dowiedziałem się, że Osbourne wydał autobiografię. Koleżanka kupiła ją mężowi pod choinkę. Miałem pożyczyć, ale wyprowadziłem się do Krakowa. Ozziego postanowiłem zabrać ze sobą na Sri Lankę i poczytać wypociny Księcia Ciemności w drodze na wyspę.

Ja, Ozzy to sex, dragi i ciężka muzyka. W ilościach zmaksymalizowanych do granic możliwości. To nie jest opowieść o tym, jak cieżko jest wdrapać się na muzyczny szczyt. To opowieść o tym, co dzieje się z człowiekiem, gdy ze społecznych nizin wskoczy na górę i nie do końca ogarnia, co się właśnie stało. Osbourne pisze o nieziemskich imprezach z tonami narkotyków wszelkiego rodzaju, rzekach alkoholu i akcjach, które w głowie się nie mieszczą. I spowodują, że zaczniecie myśleć: Hej, nałogi są fajne, ja też tak chcę.

Ale jest jedno małe ale. Opisane życie to życie wolne od wszelkich problemów, poza jednym: samym Ozziem. Uzależnienie od wszystkiego, zdrady, awantury, wiezienie i brak jakiegokolwiek ogarnięcia, że może należy coś zmienić – tak wygląda 90% książki. Jasne, czyta się to świetnie i Osbourne nie jeden raz wspomina, że dzięki wódzie i dragom powstały największe hity w jego karierze. Ale za każdym razem, gdy Ozziego nachodzą przemyślenia przestaje być różowo, a lista rzeczy, których muzyk żałuje w swoim życiu jest cholernie długa.

Uwielbiam tę książkę za styl. Szczera, momentami wulgarna, napisana bez żadnych ogródek i z wieloma charakterystycznymi wstawkami. Dobre ma pióro, ten Ozzie. I choćby dlatego warto siegnąć po tę pozycję.

Dlaczego jeszcze? Bo to nie jest typowa historia o tym, jak dzieciak z prostej rodziny harował cieżko, by osiągnąć sukces. To opowieść o zwykłym człowieku, który miał szczęście i wykorzystywał okazje, chociaż nigdy nie był (i wciąż nie jest) typem lidera. Ta książka to też ciekawa przestroga przed tym, co może się stać, gdy nagle okaże się, że mamy tyle gotówki, że nie wiemy, co z nią zrobić. Jeśli macie skłonności do uzależnień, a planujecie osiągnąć sukces, potraktujecie ją jako swojego rodzaju poradnik.

Bo wszystko jest dla ludzi, ale w odpowiednich ilościach.

Podróż na Sri Lankę dzięki Ozziemu była całkowitą przyjemnością. Nieźle się przy niej uśmiałem, bo niezły kawalarz, ten Ozzie. Polecam na wakacje, na prezent czy po prostu, dla zabicia czasu. I oceniam na 5/6.

Dajcie znać w komentarzach, czy czytaliście. A jakby co, darmowe fragmenty znajdziecie w internecie.

Tags:
  • Czytałam i uwielbiam tę książkę. Również się uśmiałam, zaczęłam ogromnie podziwiać Sharon, przeczytałam jednym tchem. Kocham Osbourne’a, nie tylko za muzykę, lecz także za tę książkę właśnie. :)