Nowe

Dzień Dobry TVN czyli Ja mówię TO w TV + VIDEO

Dzisiaj rano gościłem w studiu Dzień Dobry TVN. Z prowadzącymi rozmawialiśmy m. in. o Dobromaniakach i czynieniu dobra. Czy był stres? Jak DD TVN wygląda od kuchni? Czytajcie dalej :).

Pierwszy raz TVN odezwał się jakieś dwa tygodnie temu. Termin rozmowy został wstępnie ustalony, a następnie przesunięty w czasie na bliżej nieokreślony termin. Początkową radość zastąpiło więc zniecierpliwienie. Miał być fejm i śmietanka, pozostała niepewność… Wtem! Kilka dni później Alicja, jedna z osób odpowiedzialnych za program, odezwała się i zaprosiła mnie na wtorek do Warszawy. Jeszcze przez telefon opowiedziałem jej czym się zajmuję oraz jak wyglądają projekty, które realizujemy z Jankiem i innymi ludźmi. Ta rozmowa, w przeciwieństwie do tej ze studia, była długa. Ale bardzo przyjemna.

NIEDZIELA: Jako, że potwierdzenie spotkania dostałem w weekend, a moja szafa jest typowo męska, wpadłem w panikę, z której wyciągnęła mnie Jagoda. W niedzielę, już po przyjeździe do Poznania skoczyliśmy do Starego Browaru i skompletowaliśmy to, co widzieliście w TV. Jago, dziękuję, bez Ciebie wyglądałbym jak zwykle lump.

PONIEDZIAŁEK: W poniedziałek wieczorem przyjechałem z Poznania do Warszawy. Rozłożyłem się w hotelu i w sumie całkiem szybko zasnąłem. Byłem wykończony po całym dniu w podróży. Rano ruszyliśmy z Poznania do Leszna, gdzie prowadziłem dwa spotkania z licealistami, potem szybki powrót do Wielkopolski i w pociąg do stolicy. Myślałem, że zasypianie dzień przed wizytą w TV jest trudniejsze. Miłe rozczarowanie.

WTOREK: Nie będę Wam pisał o wszystkich mało interesujących szczegółach poranka, bo ważne jest to, co działo się w studiu.

Wjechałem na 9. piętro budynku przy ulicy Marszałkowskiej. Przy windzie sympatyczny Pan odhaczył moje nazwisko na liście zaproszonych gości, a na spotkanie wyszła Alicja. Wszyscy byli mega-mili. Stres, którego tak bardzo się obawiałem, malał z każdą sekundą.

W ogóle to studio w niczym nie przypominało studia. Wyobrażałem sobie, że DD TVN kręcą w pomieszczeniu z czarnymi ścianami, masą dekoracji, green screenami i prompterami. Cóż… z moim wyobrażeniem zgadzała się jedynie liczba kamer.

Alicja szybko wprowadziła mnie w to, co stanie się w ciągu najbliższych kilku minut. Mieliśmy jakieś 20 minut do startu więc wszystko działo się bardzo szybko.

Przystanek 1: Make-up. Dziewczyny, naprawdę podziwiam, że Wy to robicie codziennie. Wyraz mojej twarzy, gdy pani makijażystka nakładała na nią podkład (chyba to był podkład) wyrażała największy ból i przerażenie. Nienawidzę kremów i maści, nienawidzę wcierania tych wszystkich substancji w moją skórę. Zacisnąłem zęby i modliłem się, żeby pani nie złapała w rękę nieopodal leżącej szminki…

Przystanek 2: Obowiązkowe selfie. Będzie co wnukom pokazywać:

WP_20141007_004

(- Dzieci, chcecie posłuchać jak dziadek był w tefałenie?

– Ale dziadku, słyszeliśmy to już 10 razy…

– Cicho bądź! No więc pojechałem….)

Przystanek 3: Operator dźwięku. Tu było łatwiej. Dostałem malutki mikrofonik, a do tylnej kieszeni spodni włożono mi odbiornik. Nikt nie przeprowadził próby mikrofonu, najwidoczniej nic nie miało prawa działać źle.

Przystanek 4: Poznałem swojego towarzysza. Tomek miał mówić o eko-kooperatywie, która łączy ludzi wyznających tę samą ideologię. Gość o bardzo wyrazistych poglądach.

Przystanek 5: Operator kamery. Pan, zresztą też Tomek, powiedział nam, co stanie się za kilka minut. Mieliśmy 2 minuty do wejścia, zostaliśmy poinstruowani, który gdzie siada, zamieniliśmy kilka słów i ruszyliśmy na plan. Wciąż wszyscy byli bardzo mili.

Przystanek 6: Let’s rock. Poznaliśmy prowadzących. Jeszcze zanim weszliśmy na wizję krótko porozmawialiśmy, Robert sprawdził nasze nazwiska (jak się okazało słusznie, bo nazwisko Tomka początkowo przekręcili) i zaczął mówić jakieś głupoty. Tak, prowadzący zaczął mówić jakieś głupoty, których totalnie nie rozumiałem. Głupoty nie były jednak takie głupie, bo rozmawiał z kimś przez mikrofon, który miał umieszczony w uchu. Ciekawe, czy ze wszystkimi zaproszonymi gośćmi to robią, żeby rozluźnić atmosferę.

5,4,3,2,1 – akcja i leci film, który widzę po raz pierwszy. Pani sprzedaje coś w jakimś sklepie. Tyle wiem, że to jakaś inicjatywa społeczna z Ełku, jak zobaczę wideo dowiem się więcej. Ania rozpoczyna rozmowę i kieruje pierwsze pytania do Tomka. Szczerze mówiąc, nie wiem, o czym Tomek mówił. Starałem się go słuchać, ale wypowiadał się dość cicho. Czekałem na swoją kolej, co też nie pomagało się skupić. W pewnym momencie temat zaczął się robić dość radykalny i nagle widzę, jak prowadzący zaczynają zerkać na mnie…

I pada pytanie. I tutaj mam czarną dziurę. Zielonego pojęcia nie mam co mówiłem. Wiem, że wspomniałem o Dobromaniakach, o 42 do szczęścia i o reakcjach ludzi. Podobno mówiłem też o tym, że media pokazują więcej sieczki niż pozytywnych akcji, dlatego myślimy, że zło zwycięża… czy jakoś tak.

Wiem, że mam tendencję do szybkiego mówienia, więc od początku starałem się mówić wolno, być (w miarę) wyluzowanym i nie gadać głupot. Czy mi się udało? Pojęcia nie mam, muszę zobaczyć nagranie.

Nawet dobrze nie rozsiadłem się w fotelu, gdy już trzeba było się podnosić. Koniec. To już? To tak wygląda ta telewizja? Spodziewałem się napadów paniki i stresu tak dużego, że nie będę mógł utrzymać szklanki w ręce. Podobnie, jak przy skoku na bungee jestem rozczarowany poziomem stresu. Ale to chyba dobre rozczarowanie.

UPDATE:

Wideo już jest, można je zobaczyć TUTAJ:

 

dzień dobry tvn

Jeszcze na koniec fotograf zrobił na kilka pamiątkowych zdjęć, dostaliśmy chusteczki do demakijażu (jeszcze gorsze świństwo niż samo robienie makijażu), pożegnaliśmy się z Alicją  i wróciłem do hotelu.

Ot, taka przygoda. Mam nadzieję, że nie ostatnia. W sumie, nie licząc makijażu, to wszystko wygląda podobnie do nagrywania filmów na YouTube. Jest tylko mniej sprzętu, ten sprzęt jest trochę gorszy, nie ma tylu ludzi… no dobra – wizyta w studio w ogóle nie wygląda jak nagrywanie filmów na YouTube, ale i tu i tu mówicie do ludzi. Chociaż mówiąc w TVN pewnie mówi się do troszkę większej grupy odbiorców.

Dajcie znać, co myślicie o nagraniu. Chętnie też wysłucham uwag dotyczących tego, jak występowałem (tutaj, czy na Facebooku). Ktoś z Was był w studio TV? . A jeśli spodobał Wam się gadający Kozdęba subskrybujcie kanał na YT.

Podziel się wpisem:

Tags:

8 comments

  1. Zajebiście Endrju! Dobra robota, świetnie wypadłeś, gratuluję!

  2. Brawo, kolega z kooperatywy Cię jeszcze ładnie skontrastował.

  3. Gratuluję wystąpienia Andrzeju, dobrze się zaprezentowałeś. :)

  4. Jak dla mnie wypadłeś bardzo dobrze. Podpisuję się rękami i nogami pod Twoją wypowiedzią.
    Tylko tak dalej :)

  5. Panie Andrzeju,
    serdecznie gratuluję świetnego wystąpienia. Ze wszystkich trenerów, których obserwuję, niewielu jest takich, którzy nie tylko mówią, ale faktycznie coś robią. Proszę dalej inspirować i nauczać.
    Pozdrawiam Pana i życzę powodzenia!

    1. Bardzo to miłe!
      Dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *