PodróżePolska

Czy fajnie mieszka się w Toruniu?

Toruń - jak się tutaj mieszka? Ja mówię TO

Po miesiącu mieszkania w mieście Kopernika mam pewne wnioski dotyczące życia w tym mieście. Toruń to coś więcej niż pierniki i Rydzyk, ale czy to wystarczy, by przekonać do siebie człowieka, który przybył z Krakowa?

Toruń jest czwartym miastem, w którym mieszkam. Ani największym, ani najmniejszym, za to wysuniętym najdalej na północ. Od zawsze miałem wrażenie, że Piernikowo jest miejscem dość podobnym do Krakowa: pełnym symboli, z dużą rzeką przepływającą przez centrum i zabytkowym Rynkiem. Być może dlatego nie miałem problemów z aklimatyzacją w grodzie Kopernika.

Jeśli zapytałbym przypadkowego przechodnia o to, co kojarzy mu się z Toruniem jestem pewien, że usłyszałbym coś na temat Kopernika, Rydzyka lub toruńskich pierników. Pytając kogoś z Gorzowa Wielkopolskiego być może usłyszałbym też coś na temat żużla. Tymczasem ani w ciągu tych 4 tygodni w Toruniu, ani podczas moich dość licznych wizyt w tym mieście w ciągu ostatnich lat, nie byłem na meczu żużlowym, nie zjadłem tradycyjnego piernika, ani nie widziałem na żywo Ojca Tadeusza. Tylko ten Kopernik się zgadza, ale i jego oglądałem jedynie w postaci pomnika na Rynku Staromiejskim.


Toronto – Toruń przez miejscowych nazywany jest pieszczotliwie (chociaż chyba również z lekkim przekąsem) Toronto. W Toruniu jest dystrybuowany bezpłatny tygodnik o tej samej nazwie.


Nie mogąc więc opierać swojej wiedzy na symbolach kojarzonych z miastem, muszę odnieść się do swoich toruńskich doświadczeń i przemyśleń. A te są różnorodne.

Co mi się podoba w Toruniu?

Gotycki rynek

Toruński Rynek Staromiejski jest o wiele mniejszy od krakowskiego, ale razem z labiryntem wąskich i krętych uliczek stanowi miejsce, w którym łatwo można zabłądzić, co akurat może okazać się plusem i impulsem do odszukania ciekawych i ukrytych miejsc. Sam Rynek jest miejscem, które nieustannie tętni życiem. W weekendy plac zapełnia się turystami z Polski i Niemiec (oj, bardzo tu dużo niemieckich wycieczek), ulicznymi grajkami i kuglarzami. Jest głośno, ciasno i międzynarodowo, czyli mniej więcej tak, jak powinno być w miejscu które jest historyczną i architektoniczną ucztą dla oka.

Rowerki miejskie

Jeśli ludzka ciżba nie jest tym, za czym przepadacie, zawsze możecie szybko przedostać się w inne, mnie zatłoczone części Torunia korzystając z rozbudowanej sieci rowerów miejskich. Toruńska infrastruktura rowerowa jest naprawdę świetnie rozwinięta i spełnia wszystkie moje oczekiwania. Stacje są wszędzie tam, gdzie ich potrzebuję. System wypożyczenia jest jasny i do tej pory nie zdarzyła się sytuacja, by zabrakło dla mnie jednośladu. Zdarzyło się jednak, że zabrałem ostatni rower ze stacji. I to aż pięć razy. Nie wiem, czy to toruńska życzliwość, czy karma, ale mówię po prostu: Dziękuję i proszę, żeby w tej materii nic się nie zmieniło.

Barbarka

Na rowerach miejskich możecie dojechać wszędzie, również na Barbarkę – znajdujące się kilka kilometrów od centrum miasta tereny rekreacyjne. Jeśli miałbym podpowiedzieć władzom Krakowa, co można zrobić z Zakrzówkiem, podesłałbym im kilka zdjęć z Barbarki, jako świetne źródło inspiracji.

Na obszarze i w okolicach Barbarki znajduje się m.in. kilka szlaków pieszych i rowerowych, mnóstwo atrakcji dla dzieci, park linowy, boiska, miejsca do grillowania i szkółka ekologiczna. Brakuje jedynie stawu kąpielowego i plaży, ale to jedyny minus Barbarki. Idealne miejsce na chillout za miastem wśród przyrody.

Ciekawe knajpy i toruńskie ceny

Toruń może nie jest Lwowem jeśli chodzi o barową kreatywność, ale w mieście jest przynajmniej kilka knajp, które warto odwiedzić ze względu na ciekawy wystrój i klimat w nich panujący. Najbardziej charakterystyczne (spośród tych, które odwiedziłem dotychczas) są Kredens i Wejściówka, a świetnego piwa można napić się w Carpe Kraft i Parterze. Toruń ma też swój browar miejski, w którym spróbujecie m.in. piwa piernikowego. Puby cieszą nie tylko klimatem, ale też cenami. Regionalne piwa są minimum 2-3 złote tańsze niż w Krakowie, a w niektórych miejscach, w wybrane dni tygodnia, dają browara za 2-3 złote. Niby Toruń to miasto, które mi zawsze kojarzyło się raczej z turystami, ale ceny ma iście studenckie.

Jest co robić

W Toruniu jest Park Trampolin, Lock Roomy, Galeria Horroru, a także kina, teatr i wiele innych atrakcji, które pozwalają na mniej lub bardziej nietypowe spędzanie wolnego czasu. Pod tym względem Toruń nie odstaje od Krakowa i jeśli ktoś tylko chce coś zrobić, to bez problemu znajdzie rozrywki i możliwości rozwoju. Nawet w wakacje działa lokalny klub Toastmasters, a w trakcie roku akademickiego studenci organizują szkolenia i projekty skierowane do różnych grup odbiorców. Wybór może nie jest tak ogromny, jak w Krakowie, ale nie ma co narzekać.


Żużel – W normalnym mieście w weekend w barach puszczane są transmisje meczów piłkarskich. W Toruniu ludzie przychodzą do pubów, żeby oglądać żużel. Kanały sportowe odpalone są nawet w mniejszych, osiedlowych spelunach. Ja żużla w ogóle nie ogarniam, nie znam zasad, ale Toruń żyje tym sporem. Nie ma co się dziwić, bo Piernikowo posiada jedną z lepszych krajowych drużyn.


Co mnie wkurza w Toruniu?

Żeby nie było tak słodko, do tej beczki miodu wrzucę trzy łyżki dziegciu, bo

Mało bankomatów i problemy z płatnością kartą

W Piernikowie bardzo ciężko znaleźć bankomat. Nie wiem, czy ja źle szukam, czy one są tak poukrywane, czy jest ich po prostu mało, ale szlag mnie momentami trafia, gdy potrzebuję gotówki, a w zasięgu wzroku nie widzę żadnego Euronetu. Tym bardziej, że w Toruniu w wielu miejscach płatność kartą jest niemożliwa.

Ciężko dostać alkohol

Idziecie na zakupy i chcecie kupić wino do obiadu? Zapomnijcie o łatwym znalezieniu butelki ulubionego trunku. Piwo dostaniecie w mieście bez problemu, ale jeśli potrzebujecie wina, wódki, szampana, whiskey, brandy, czy jakiegokolwiek innego mocniejszego alkoholu – tu zaczynają się schody. W Toruniu jest jakaś dziwna uchwała Rady Miasta, na podstawie której rocznie tylko kilka nowych sklepów otrzymuje koncesję na sprzedaż alkoholu. I tak w prawie dwa razy mniejszym Wałbrzychu znajdziecie o wiele więcej miejsc, w których dostaniecie mocniejsze trunki. Z tego też powodu nie widziałem w Toruniu ani jednego sklepu otwartego całą dobę. Dziwne to i nielogiczne.

Dworzec poza miastem

Jeśli mieszkając w Toruniu planujecie wybrać się w podróż pociągiem, to najpierw musicie zaplanować podróż na Dworzec Główny, który jest gdzieś na obrzeżach miasta. Dworzec jest naprawdę ładny, a obok stoi zabytkowa lokomotywa. Jednak fakt, że chcąc się tam dostać muszę pokonać taką samą odległość, jaka dzieli mnie od Barbarki, spowodował, że byłem tam tylko dwa razy i nie mam ochoty jechać tam po raz trzeci. Wiecie, że ten dworzec przez pierwsze lata istnienia nosił nazwę Toruń Przedmieście? I właśnie w takim miejscu się znajduje.

Małe duże miasto

Jeśli miałbym krótko określić Toruń, to nazwałbym go właśnie małym dużym miastem. Jeśli weźmiemy pod uwagę powierzchnię i liczbę ludności to Toronto naprawdę nie jest duże i wszędzie łatwo można dojechać (oprócz Dworca PKP). Ale jeśli mam oceniać to miasto pod względem atmosfery to jest ono większe niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Spora liczba studentów, wielu turystów, a może długa historia sprawiają, że mentalnie Toruń jest o wiele bardziej okazały od Bydgoszczy niż można tego oczekiwać. I być może dlatego dobrze się tu mieszka.

Zobaczymy, co powiem za miesiąc.

Podziel się wpisem:

Tags:
  • happy-betty.blogspot.com

    Obecnie mieszkam w Berlinie, ale pochodze z Torunia:) Swietnie napisane I zgadzam sie z Twoimi obserwacjami:) zwlaszcza ten dworzec poza miastem jest troche wkurzajacy, ale Torun jest tak piekny I kilmatyczny (dla mnie:)), ze fakt ten nie przeszkadza:)

    • Marcin Erdmann

      Ja

      • Marcin Erdmann

        1. Toruń nie jest małym dużym miastem. Do czasów zaborów był ogromnym miastem, teraz jest dużym miastem. W Europie Srodkowej miasto musi spełniać co najmniej 3 kryteria, by uchodzić za metropolie: własny uniwersytet klasyczny, własna sieć tramwajowa, co najmniej jedna instytucja kulturotworcza o znaczeniu ponadlokalnym. Toruń spełnia te warunki z nawiązką, jest więc niekwestionowana metropolia.
        2. Bankomatów jest tu ani mniej, ani więcej niż w innych miastach.
        3. Sklepy z alkoholem powinno się raczej likwidować niż mnożyć.
        4. Wielkość Starówki nie ma znaczenia. W Krakowie jest wielki rynek, ale poza Sukiennicami nie ma na czym oka zawiesić. Niemcy twierdzą, że największy rynek Europy jest w małym niemieckim miasteczku, krakowianie – że w Krakowie, wrocławianie – że we Wrocławiu.
        5. Jestem ciekaw, gdzie Pan mieszkał wcześniej. Ja mieszkałem w blisko 30 miejscach Polski i Niemiec (m. in. Kraków, Wrocław, Kolonia, Halle) i uważam, że Toruń nie ma konkurencji.
        6. Kluby mnie nie kręcą, ale jako znawca i badacz specyfiki Torunia wiem, że tylko Wrocław i Warszawa mają większą scenę klubową.
        Pozdrawiam
        erdmannz@interia.pl

        • Cześć Marcin,
          dziękuję za Twój komentarz. Nie kwestionuję Twoich tez, pisałem artykuł ze swojego punktu siedzenia i nie twierdzę, że mam wyłączność na rację w tym temacie.
          Mieszkałem w Mielcu, Krakowie, Poznaniu.
          Dobrze poznać też inne poglądy.

        • Piotr

          weź ty się człowieku lecz, jaka metropolia ? Toruń według najnowszych danych liczy już niespełna 184 tys. mieszkańców. Po wschodniej stronie województwa w tym powiecie Toruńskim jest największe bezrobocie. Toruń nie ma lotniska. W Bydgoszczy jest nie kwestionowanie więcej studentów, w tym najciekawsze kierunki.Toruń nie ma kolei towarowych. Bydgoszcz jest na głównych szlakach wodnych Europy, co powoduje ogromną marginalizacje Torunia w przyszłości. Bydgoszcz bije na głowę ilością zrealizowanych inwestycji prywatnych. Bydgoszcz została rozbudowana a można nazwać to jaka zbudowanie miasta przez Niemców. Król pruski postawił na Bydgoszcz jako silny ośrodek Niemczyzny na wschodzie. I tak też zostało w Bydgoskiej architekturze, która jest od paru lat powoli odnawiana. Bydgoszcz jest z pewnością bardziej Niemieckim miastem niż Toruń.

          • Piotr, każdy może mieć swoje zdanie, każdy ma prawo z innym zdaniem się nie zgadzać, ale nie wysyłajmy innych do lekarzy z tego powodu.