BiznesPraca

Czego nauczą Cię ludzie bez doświadczenia?

praca bez doświadczenia - Ja mówię TO http://jamowie.to

Zawsze lubiłem pracować z ludźmi, którzy niekoniecznie mogą pochwalić się 10-letnim doświadczeniem na podobnym stanowisku, ale za to realizowali swoje własne, niekoniecznie profesjonalne, projekty.

Praca na własny rachunek jest o wiele trudniejsza niż praca dla kogoś. Gdy ktoś nad Tobą stoi i w każdej chwili może krzyknąć: Sprawdzam!, to będziesz wykonywał swoje obowiązki nawet jeśli ich nie lubisz. Gdy sam sobie jesteś żeglarzem i okrętem jest trudniej. Bo praca dla siebie to nie tylko przyjemności. Nawet robiąc swój ukochany projekt natrafisz na działania, których nie lubisz. I tu właśnie wychodzi, czy potrafisz zaangażować się w swoją pracę.

A jeśli to, co robisz, robisz nieformalnie to często przez bardzo długi czas robisz to za darmo. Nie skorzystasz z pomocy profesjonalnego webmastera, agencji marketingowej, firmy logistycznej. Musisz kombinować, szukać rozwiązań, myśleć kreatywnie.

I chyba właśnie dlatego w pracy projektowej, kampaniach marketingowych i sprzedaży zawsze ceniłem ludzi, którzy niekoniecznie mogli się pochwalić doświadczeniem w firmach o podobnym profilu, ale w swoim portfolio mieli zamieszczone indywidualne osiągnięcia. Sam przez długi czas byłem poszukiwaczem, który kolejne firmy przekonywał nie stanowiskami i funkcjami, a tym, co miałem w łepetynie i tym, co potrafił wykombinować.

Wszystko się da, a przynajmniej można spróbować

W ludziach, którzy wcześniej nie pracowali (nazwijmy ich Świeżakami) w danej branży cenię to, że potrafią zaproponować nowe rozwiązania, które ludzie doświadczeni (nazwijmy ich Bolkami) odrzucają z urzędu. Bo 4 lata temu próbowali i się nie dało, więc dzisiaj na pewno też się nie da. Albo po prostu nie można tak. Bo nikt tego wcześniej nie robił. Albo nie ma na to pieniędzy.

Bolek nie spróbuje, bo nie warto. Świeżak nie wie, że coś nie działało więc założy, że może się udać. I nie jeden raz okaże się, że zakładał dobrze.

Można to zrobić inaczej

Bolek wie, jak wygląda i ile trwa dany proces. Wie, co przyniosło mu efekty w trakcie poprzednich działań. A przecież, jeśli coś działa, to czy warto to zmieniać? Świeżak spróbuje się wykazać, zrobić coś inaczej, być może szybciej, być może lepiej. Jasne, zdarzy się, że nie wyjdzie, ale wtedy jego motywacja, by zrobić lepiej coś innego wzrośnie. W wielu projektach, w których brałem udział ich motorami napędowymi zmian byli właśnie młodzi, niedoświadczeni pracownicy.

To jest nowe, to jest fajne

Bolek łatwiej wpada w rutynę. Robi coś od wielu lat i prezentuje stabilny poziom. Nie dołuje, ale też nie podnieca się tym, że ma nowe zadania do wykonania. Pewnie mógłby coś poprawić, ale raczej nie wpłynie to na jego pozycję, a może jedynie zaszkodzić. Świeżak będzie do zadań podchodził z radością i będzie się cieszył, że może się nauczyć czegoś nowego. Tu coś pozna, tam coś podpatrzy. I będzie mu to sprawiało radość.

Jak ja się pięknie rozwinąłem

Lubię pracować ze Świeżakami jeszcze z jednego powodu: widzę w nich siebie sprzed 5-6 lat, gdy pukałem do bram pierwszych firm. Miałem w ręce rozpoczęty któryś tam rok studiów humanistycznych, małe doświadczenie, kilka zrealizowanych projektów, którymi mogłem się pochwalić i zapał do pracy. Fajne jest to, że widzę skąd startują i wiem, co mogą osiągnąć. A dodatkowo mogę zobaczyć, co mi się udało zrobić przez ten czas. Wśród obecnych 20-21-latków jest spora grupa Świeżaków, którzy niedługo będą prawdziwymi mózgami w swoich dziedzinach.

Nie da się do końca życia pozostać Świeżakiem, bo w pewnym momencie worek doświadczeń zaczyna rosnąć i skaczącemu z entuzjazmem w górę Świeżakowi zaczynają padać kolana. Dobrze jednak zostawić w swojej głowie przegródkę, która będzie tryskała nową energią nawet przy 30 latach doświadczenia. Albo otaczać się ludźmi, którzy nie wiedzą, że czegoś nie można zrobić.

Foto: alexkess via photopin cc

Podziel się wpisem:

Tags: