BiznesPraca

Cała prawda o studiach

cała prawda o studiach - Ja mówię TO

Jeszcze przed maturą z zazdrością zerkałeś na starsze studiujące rodzeństwo. Rodzice pałką wbijali ci do głowy, jak ważna jest edukacja wyższa, a nauczyciele walkę o studia przedstawiali niczym wyprawę po Złote Runo. Nikt nie powiedział Wam jednak całej prawdy o studiach.

Rodzice i nauczyciele nie powiedzieli Wam tej prawdy, bo nie mogli się przyznać, że będąc studentami wychylali browara za browarem, a podczas Juwenaliów szli przebrani za banany przez środek krakowskiego rynku. Nie jest to przecież najlepszy przykład dla potomstwa, które lada moment zerwie się z łańcucha.

Studia nie są takie patetyczne, jak chcieliby je widzieć profesorowie starej daty. Może kiedyś uczelnia była miejscem, w którym kształtowały się elity, a może po prostu współczesne elity kształtują się trochę inaczej niż te, które kształtowano jeszcze 20 lat temu. Chociaż w świetle tego, co angielskie brukowce piszą o Cameronie i tego, co Tusk wspominał o jaraniu podczas studiów śmiem twierdzić, że rzeczywistość studencka niewiele się zmieniła. A jaka ona jest?

Ty decydujesz, w jaki sposób studiujesz

Niektórzy mówią, że studia to 10 miesięcy wakacji i 2 miesiące sesji. Inni mówią, że ich studia są ciężkie i dzień w dzień siedzą nad książkami. Obie grupy mówią prawdę, ale prawda ta nie jest uzależniona od kierunku, który wybrali.

W trakcie studiów poznałem przyszłą Panią Doktor, która imprezowała od czwartku do niedzieli i przyszłego Pana Politologa, który każdy dzień spędzał w książkach, bo zależało mu na średniej. Przyszłych inżynierów z polibudy, którzy pędzili cytrynówkę w akademikach i przyszłych humanistów prowadzących dysputy filozoficzne na temat Platona. Ale poznałem też pijących humanistów, wkuwających inżynierów, przykładnych przyszłych lekarzy i niespokojnych politologów.

Oczywiście, że są studia łatwiejsze i trudniejsze i jasnym jest, że wybierając te drugie będziecie poświęcać więcej czasu na wkuwanie. Ale to nie tylko kierunek studiów determinuje to, ile czasu poświęcicie na naukę. To Wy podejmiecie decyzję, czy będziecie się uczyć regularnie, czy dwa razy do roku. To od Was zależy czy ogarniecie system szybkiej nauki i robienia notatek. Jasne, będą wykłady, które będą wymagały regularnego przygotowania, ale przygotowując się na nie poświęcicie ułamek tego czasu, który spędzaliście w szkolnej ławce.

Więc to nie jest tak, że na studiach trzeba się uczyć. Można, ale nie trzeba. No, chyba że idzie sesja.

Na studiach matura jest co pół roku, ale tylko pierwsza sesja jest naprawdę trudna

Pierwsza sesja jest trudna, bo nie znacie systemu. Nagle materiału jest dużo, trzeba go podsumować i przetrawić. Na studiach humanistycznych pomogą Wam dobre notatki. Na polibudach dobre zrozumienie tematu.

Pierwsza sesja to zarwane nocki, panika przed egzaminami, poprawki, stresy i na pewno nie zdam powtarzane po każdym egzaminie. Stresy podczas kolejnych sesji związane będą z 1-2 zaliczeniami (no chyba, że wybraliście jeden z tych naprawdę trudnych kierunków, ale dokonując takiego wyboru nie macie czasu na czytanie blogów, więc Was tu nie ma). Na pewno nie zdam zostanie zamienione na  jakoś to będzie, a poza tym student bez poprawki… więc… jakoś to będzie!

To nie jest tak, że teraz wszystkie przedmioty będą fajne 

Pójdziecie na studia, to będziecie się uczyli tego, czego chcecie. To największy mit związany ze studiami. Nauczyciele uwielbiają go używać odbijając A po co nam się to przyda? wykrzyczane podczas lekcji na temat budowy pantofelka. Nie dość, że argument słaby, to jeszcze nieprawdziwy.

Niestety, na studiach jest wiele przedmiotów, które będą nieciekawe, nudne i po prostu bezwartościowe z perspektywy kierunku, który wybraliście. Ale trzeba się ich uczyć tak samo, jak w szkole. Niewielki macie na to wpływ. Problem nie leży jednak w samym przedmiocie tylko w tym, że wykładowcy sami nie potrafią wytłumaczyć, dlaczego musicie się uczyć akurat takich rzeczy. A gdyby potrafili, to zniesienie danego wykładu byłoby łatwiejsze.

2KC nie działa

To ważna informacja dla studentów pierwszego roku. I dla niektórych studentów 2, 3, 4 i 5 też.

Sekretariat nie jest miejscem dla Ciebie

To Ty jesteś pachołkiem dla sekretariatu. Przychodzisz, męczysz, nudzisz.

Mam taką teorię, że ludzie doskonale wiedzą, jakie stereotypy krążą na temat zawodu, który wykonują i starają się ten stereotyp wypełnić. Więc lekarze, mimo że mogliby pisać ładnie piszą brzydko, panie na poczcie, mimo że prywatnie są kulturalne, krzyczą na klientów, a panie w sekretariacie mimo, że współczują studentowi, traktują go jak szkodnika.

Myślałem, że na studiach prywatnych jest lepiej, ale koledzy, z którymi rozmawiałem, szybko rozwiali moje wątpliwości. I to nie jest kwestia Waszego negatywnego nastawienia. Możecie iść pełni energii i chęci do sekretariatu, ale Belzebub zerkający na Was zza kontuaru szybko wymaże uśmieszek z Waszych twarzy.

Przy dobrym kombinowaniu wszystko uda się załatwić

Mimo wszystko spotkania z Belzebubami mają zwykle dobre zakończenie (co tylko potwierdza powyższą teorię), a panie z sekretariatu pomagają. Pomagają też wykładowcy, o ile potrafią rozpoznać twarz petenta lub nie ogarniają na tyle, że nie wiedzą, kogo w ogóle uczą. A takie przypadki wciąż się zdarzają.

Jasne, są zasady nie do przeskoczenia i nie każdy profesor jest tak samo milutki. Ale zawsze warto próbować wykaraskać się ze złej sytuacji i powalczyć o swoje. W najgorszym wypadku czeka Was powtarzanie przedmiotu, ale to nie jest jeszcze taka tragedia, jak mogłoby się wydawać.

Oczywiście najlepiej do takich sytuacji nie dopuszczać, ale gdy już się zdarzą nie załamujcie rąk. Nawet z pozoru beznadziejne przypadki są do odratowania.

To, w co teraz wierzysz ulegnie przewartościowaniu

Nie wiem, w co wierzycie teraz, ale mogę się z Wami założyć, że Wasze przekonania i wartości się zmienią w trakcie studiów. Widzę to na swoim przykładzie, widzę to na przykładzie swoich znajomych. Jedną kwestią jest dorastanie – studia to jednak 5-6 lat, w trakcie których człowiek dojrzewa. Drugą kwestią jest zmiana otoczenia, możliwość poznania nowych ludzi, popatrzenia na świat z innej perspektywy.

Potrafię sobie wyobrazić swoje poglądy na życie, zarabianie, małżeństwo, rodzinę, miękkie narkotyki, imigrantów, religie i politykę, gdybym nie poznał ludzi, których poznałem i nie dowiedział się tego, czego dowiedziałem się na studiach.

Nie jest ważne co wiesz, a co umiesz i kogo znasz

Mając średnią 5.0 na automatyce i robotyce prawdopodobnie nie będziecie mieć problemów ze znalezieniem pracy. Ale mając średnią 4.0, grono ogarniętych znajomych i kilka przydatnych umiejętności takich problemów mieć nie będziecie na pewno.

Zawsze będę zachęcał do tego, żeby podczas studiów robić coś więcej niż tylko oglądać seriale i chodzić na uczelnię. Obecnie moje najlepsze zlecenia wzięły się od ludzi, których poznałem na studiach lub w wyniku tego, co na studiach robiłem.

Projekty, które robiłem były organizowane z ludźmi, których poznałem na studiach. Ale nie z tymi, których poznałem w ławce na wykładzie, tylko z tymi, których poznałem pracując lub działając w organizacjach studenckich. Czyli z tymi, z którymi wypiłem piwo, pojechałem na majówkę czy spędziłem sylwestra, ale też z tymi, z którymi spędziłem godziny na pracy, wypełnianiu wniosków i przygotowywaniu logistyki. Ja coś wziąłem od nich, oni wzięli ode mnie.

W organizacjach, kołach i miejscach zatrudniających studentów zawsze będą ludzie z różnych środowisk. Wspólnie wiele się od siebie nauczycie, zaprzyjaźnicie, a po studiach (lub jeszcze w ich trakcie) pomożecie sobie czy to zakładając wspólne firmy, realizując wspólne projekty, czy polecając takie osoby tym, którzy szukają pracowników. To działa fantastycznie.

Idąc na studia można się wiele dowiedzieć o świecie i o sobie. Nie z samej uczelni, bo studiowanie to wkroczenie do nowego świata, a uniwersytet jest tylko jego częścią. Dość ważną, ale stanowiącą fragment rzeczywistości. To, co dzieje się za murami uczelni też jest studiowaniem. Nawet bardziej wartościowym niż to, które ma miejsce w ławce podczas wykładu.

To cała prawda o studiach. Dla niektórych bardziej, dla innych mniej kolorowa niż rzeczywistość. Jeśli Wasze doświadczenia mówią jeszcze o innych prawdach podzielcie się nimi w komentarzach, a wpis polećcie wszystkim, którzy na studia się wybierają.

Podziel się wpisem:

Tags:
  • Klaudia

    Dzięki za ten tekst. Za tydzień zaczynam pierwszy rok studiów i myślę, że wyciągnę wnioski z tego co napisałeś :) Nie chcę zmarnować tych 5 lat tylko na uczelnię i imprezy, fajnie by było wycisnąć coś więcej

  • Zaraz przyjdzie student medycyny i prawa i zacznie marudzić, że wcale tak nie jest, że jego kierunek jest tak poważny, że tak się nie studiuje! :)

    • Paweł Bielewicz

      Pewnie, że tak się nie studiuje. To przecież u nich się pędzi cytrynówkę, a nie u jakiś inżynierów :)

  • Zgodzę się w 100 % z tym co napisałeś. ;)

    Plus od siebie dodam, że same zajęcia na studiach były dla mnie jedynie jakąś 1/5 całości. Różne projekty, coaching, doradztwo zawodowe, szkolenia, organizacje studenckie, wyjścia, ludzie – to wszystko dało mi mega dużo. Zmieniło mi się myślenie, podejście do wielu rzeczy . Uważam, ze każdy z nas powinien choć raz w życiu pójść na studia, nawet jakby miał je potem rzucić. (co osobiście zrobiłam ;) ) Jednak życie to ciągłe poszukiwania swojej drogi i od października zaczynam ponownie swoją studencką przygodę, tym razem na innym kierunku ;)

  • Paweł Bielewicz

    Fajny tekst, naprawdę. Ze swojej perspektywy czasu wiem, że właśnie było sporo zupełnie niepotrzebnych przedmiotów na uczelni. A już pod koniec, czyli na V roku były tzw. przedmioty wybieralne, lecz jakie to będą to zadecydowali za nas wykładowcy…
    Później tuż po studiach przyszło brutalne zderzenie z rzeczywistością, czyli praca na etacie.
    Warto w czasie studiów robić to o czym tu napisałeś, czyli podejmować różnych zajęć – najlepiej jak najwięcej się da. Może to być też wolontariat, organizacja jakiegoś przedsięwzięcia, lub też wymiana w ramach Erasmusa. Ze swej strony żałuję bardzo, że się tego nie podjąłem, na pewno byłoby mi łatwiej.
    Ale są też ludzie, z którymi przyjaźnię się do dziś, niekoniecznie z tej samej grupy. Warto pielęgnować przyjaźnie studenckie, bo w przyszłości ten czynnik może być decydujący.

  • Witaj, podzielę się tym tekstem z synem, studentem pierwszego roku energetyki na AGH.Ciekawa jestem, czy to trudne studia Twoim zdaniem? :)

    • Hmmm ciężko stwierdzić :) dla mnie byłyby trudne, bo jestem humanistą, kierunek na pewno ciekawy, perspektywiczny, pewnie do najłatwiejszych nie należy, ale nie jest też chyba przesadnie trudny. Akurat nie mam tam znajomych, więc nie mam żadnej perspektywy..

  • Co do skali trudności studiów na wydziale energetyki AGH…to na pewno nie było tam tak tłoczno jak na informatyce..Ale życie pokazuje, że w firmie informatycznej, w której np pracuje od lat mój mąż,na stanowiska informatyczne są zatrudniani zarówno absolwenci elektroniki oraz np fizyki. Co do poruszonego przez ciebie w poście wątku: “Zawsze będę zachęcał do tego, żeby podczas studiów robić coś więcej niż tylko oglądać seriale i chodzić na uczelnię. Obecnie moje najlepsze zlecenia wzięły się od ludzi, których poznałem na studiach lub w wyniku tego, co na studiach robiłem”.Tu przyznaję ci rację absolutną. Warto wykroić nieco czasu z “tortu” pt. “imprezowanie” i nauczyć się współpracy przy projektach w ramach wolontariatu czy to w uczelnianej rozgłośni radiowej czy to podczas różnych pożytecznych akcji, jak choćby włączenie się w logistykę Światowych Dni Młodzieży. Synowi przydzielono parę ciekawych zadań i już widzę jak bardzo pozytywnie go to nakręca. Mam nadzieję przeczytać na twoim blogu więcej o studiowaniu ( na przykład w kontekście zbliżającej się wielkimi krokami sesji egzaminacyjnej). Co poradzisz studentom pierwszego roku aby zaliczyli tę najbardziej stresującą w życiu sesję bez poprawek i egzaminów komisyjnych? A tak na marginesie: Na pierwszym roku ma zwykle miejsce spora rotacja.Czy zmiana kierunku na pierwszym roku wynika bardziej z niepowodzenia, przeszacowania własnych umiejętności czy raczej z odkrycia po pierwszym semetrze, że wybrany kierunek okazał się pomyłką?