Nowe

Przyszłość, która boli – Black Mirror

Black Mirror - recenzja - Ja mówię TO http://jamowie.to

Wyobraź sobie, że w Twojej szyi znajduje się małe ziarno, które zbiera wszystkie Twoje wspomnienia. Możesz odtwarzać je w dowolnym momencie, dzielić się nimi z innymi i przede wszystkim usuwać te, które Ci nie pasują. Brzmi fajnie?

Albo, że możesz zablokować wybraną osobę w taki sposób, że nie będzie ona w stanie do Ciebie zadzwonić lub napisać, a gdy miniesz ją na ulicy nie będziesz musiał oglądać jej znienawidzonej twarzy?

Brzmi to dość nierealnie, ale między innymi w takich sytuacjach postawili swoich bohaterów twórcy brytyjskiego serialu Black Mirror. Część z Was pewnie zna tę produkcję, bo nowa nie jest – pierwszy sezon wypuszczono w 2011 roku. Mi jednak wpadła ona w ręce dopiero przed świętami. Sezony – do tej pory powstały tylko 2 – są krótkie, bo każdy z nich składa się z 3 niepowiązanych ze sobą historii, dodatkowo na fanów czeka jeszcze jeden odcinek specjalny. Mimo wszystko oglądania nie ma dużo, a warto zapoznać się ze światem wymyślonym przez Charliego Brookera. Dlaczego?

Jeszcze science, czy już fiction?

Black Mirror to jedna z najbardziej przerażających wizji przyszłości naszej cywilizacji, jaką widziałem. Nie ma tu futurystycznych robotów ani kosmitów atakujących ziemię. Są za to wszechobecne media społecznościowe i niezwykle zaawansowane technologie, które dosłownie rządzą światem każdego człowieka. Odcinki nie są powiązane, dlatego każda wizja rzeczywistości jest inna: jedne są bardziej, inne mniej realne. I być może to własnie jest najbardziej przerażające. Twórcy serialu nie dają jasnej odpowiedzi, jak według nich będzie wyglądał świat. Piszą kilka różnych scenariuszy. W jednych wyolbrzymiają rolę talent show i kult posiadania, w innych kładą nacisk na zabawy z pamięcią, kult couchingu lub wyeksportowanie kawałka ludzkiej świadomości i stworzenie z niej elektronicznego, myślącego niewolnika będącego jednocześnie Tobą i programem (a może bytem?) komputerowym. Brzmi to dość zawile, ale ogląda się to z wielkim zainteresowaniem.

 

Bo świat, który oglądamy, nie jest inny od naszego. Samochody, ulice, mieszkania – w większości odcinków wszystko to jest zupełnie dzisiejsze. Tylko technologia stała się jeszcze bardziej zaawansowana i personalna. A przecież procesy rozwoju i personalizacji śledzimy na co dzień, coraz bardziej ciesząc się możliwościami, które otrzymujemy wraz z postępem.

Czy zerżnąłbyś świnię dla dobra świata?

Futurystyczne wizje przyszłości zaczynają się w drugim odcinku. Pierwszy to spojrzenie na moralność człowieka, granice sztuki i uległość wobec presji otoczenia. Brytyjska księżniczka zostaje uprowadzona przez nieznanego sprawcę. Porywacz ma tylko jedno żądanie: księżniczka przeżyje, jeśli premier kraju w transmisji nadawanej we wszystkich telewizjach publicznych odbędzie stosunek płciowy ze świnią.

Niektórzy mogą doszukiwać się w tym odcinku nawiązań do zeszłorocznej afery piggate z premierem Cameronem w roli głównej. Black Mirror powstał jednak kilka lat wcześniej, więc zbieżność wydarzeń wydaje się przypadkowa. Podkreślam: wydaje się być.

Nie będę zdradzał, czy premier ostatecznie zdecyduje się uratować księżniczkę, bo warto obejrzeć ten odcinek samemu i zastanowić się nad jego zakończeniem. Tym bardziej, że kontrowersyjna otoczka jest tutaj pretekstem do ukazania czegoś, co przebija się przez Black Mirror w każdym odcinku: największym wrogiem człowieka przyszłości jest inny człowiek przyszłości, którym kierują potrzeby posiadania, sensacji i inni ludzie za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Zresztą sam nie jestem pewien, czy na pewno chodzi o człowieka przyszłości, czy o teraźniejszość ubraną w trochę bardziej nowoczesne ciuszki. I to jest chyba w tym serialu najbardziej przerażające i jednocześnie najciekawsze.

Ocena: 8/10

Widzieliście Black Mirror? Co o nim sądzicie?

foto: i.onionstatic.com

Podziel się wpisem:

Tags:
  • Nie znam, ale z ciekawości obejrzę

  • Krzysiek

    Dobry serial! Wszystko obejrzane już dawno, polecam szczerze!